Budzik z Tissot: Druga z rzędu klęska Cavs

Share on facebook
Share on twitter

Ok, Raptors grają niezły basket i są czołowym zespołem Wschodu, ale przegrać w Toronto różnicą aż 34 punktów?! W Londynie lepsi od Sixers okazali się Celtics, którzy odrobili aż 22 punkty straty.

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>

Boston Celtics – Philadelphia 76ers 114:103
Celtowie byli już w odwrocie, ale potrafili odrobić 22 punkty straty i jednak podbili Londyn.  Na oczach wielu kibiców, także z Polski, Jaylen Brown zdobył 21 punktów, a Kyrie Irving 20. Bardzo dobry mecz z ławki zagrał także Marcus Morris, autor 19 oczek. W barwach Sixers skuteczność nie zawodziła JJ Reddicka (5/9 z dystansu), gorzej było z Joelem Embiidem, który trafił tylko 6 z 17 rzutów z gry.

https://www.youtube.com/watch?v=WC9upE8Hjps

Toronto Raptors – Cleveland Cavaliers 133:99
Druga z rzędu klęska Cavs po katastrofalnej grze – po 28 punktach różnicy z Wolves, teraz aż 34 z Raptors. Obrona wicemistrzów NBA w ogóle nie pojawiła się w Kanadzie, nie wpadały rzuty z dystansu (23%), nawet LeBron James był jakiś inny – zanotował tylko 1 asystę?! Isaiah Thomas trafił marne 2/15 z gry, trudno marzyć o wygranej w takich okolicznościach. W zespole z Toronto życiowy mecz zagrał Fred VanVleet – debiutant w 24 minuty zdobył aż 22 punkty, trafiając 6/8 z dystansu. Pod koszem rywala nie miał Jonas Valanciunas, który zanotował 15 punktów i 18 zbiórek.

Sacramento Kings – Los Angeles Clippers 115:121
Lou Williams tym razem zdobył „tylko” 30 punktów (miał też 6 asyst), ale świetnie wsparł go z ławki Montrezl Harrell (doskonałe 11/12 z gry i 25 punktów), swoje zrobili Blake Griffin (18 punktów, 12 zbiórek, 6 asyst) i Milos Teodosić (10 punktów, 9 asyst). Ciekawe zresztą, że to był dobry, serbski pojedynek, bo najlepszym strzelcem Kings był Bogdan Bogdanović (22 punkty). Gorzej – dla Clippers – że urazu kostki doznał DeAndre Jordan…

Los Angeles Lakers – San Antonio Spurs 93:81
Niespodzianka w LA, nawet pomimo faktu, że w Spurs zabrakło Kawhia Leonarda i Tony’ego Parkera. Lakers potrafili nieźle pobronić, a w ataku mieli bardzo skutecznego Brandona Ingrama (26 punktów, 11/21 z gry), którego nieźle wspierali Lonzo Ball (świetne jak na niego 7/11, a poza 18 punktami także 10 zbiórek, 6 asyst i 4 przechwyty) oraz Larry Nance (14 punktów, 10 zbiórek). Spurs trafili tylko 41 proc. rzutów z gry i popełnili aż 20 strat.

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>




POLECANE

Rozgrywki najlepszej ligi świata znów zapowiadają się rewelacyjnie – wielu faworytów do tytułu, stare i nowe gwiazdy, dziesiątki intrygujących historii. Już pierwszej nocy 74. sezonu NBA zobaczymy derby LA – Lakers zagrają z Clippers.
Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.