Budzik z Tissot: Marcin Gortat blisko triple-double

Share on facebook
Share on twitter

„Polski Młot” zagrał wszechstronny mecz, ale nie mógł się cieszyć z wygranej w Toronto. Triple-double, drugie w karierze, zaliczył za to Lonzo Ball, a Warriors bez Duranta pewnie zwyciężyli na Brooklynie.

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA już w Sklepie Koszykarza >>

Toronto Raptors – Washington Wizards 100:91
Wizards spudłowali siedem z pierwszych dziewięciu rzutów w czwartej kwarcie i nie zdołali dogonić Raptors, dla których 33 punkty zdobył DeMar DeRozan. Goście z Waszyngtonu grali jednak bez Johna Walla, który narzekał na ból lewego kolana – 27 punktów rzucił dla nich Bradley Beal, a nietypową jak na siebie linijkę zaliczył Marcin Gortat: 12 punktów, 12 zbiórek i rekordowe w karierze 7 asyst. W tabeli Wschodu Raptors (11-5) trochę Wizards (9-6) uciekli.

Los Angeles Lakers – Denver Nuggets 127:109
Lakers wysoko i z łatwością wygrali ten mecz, choć trzeba przyznać, że wyrzucenie awanturujących się w drugiej kwarcie trenera Nuggets Mike’a Malona i Nikoli Jokicia, a także uraz Paula Millsapa im wyraźnie pomogły. Lonzo Ball miał +29 i był bardzo produktywny – do 11 punktów dodał 16 zbiórek i 11 asyst, zaliczył swoje drugie triple-double w karierze. 24 punkty dla Lakers zdobył Julius Randle, a 21 dodał Brook Lopez.




Miami Heat – Indiana Pacers 95:120
62:39 – tak drugą połowę wygrali goście z Indianapolis, z Heat nie było, czego zbierać. Bojan Bogdanović rzucił 26 punktów (6/10 za trzy), o jeden mniej dodał Myles Turner (11/14 z gry). Pacers trafili zresztą doskonałe 60 proc. rzutów, mieli aż 33 asysty. Po trzecim zwycięstwie z rzędu ich bilans poprawił się na 9-8.

Brooklyn Nets – Golden State Warriors 111:118
Mistrzowie grali bez Kevina Duranta, który podkręcił kostkę, ale szybko zbudowali przewagę, w trzeciej kwarcie mieli aż o 28 punktów więcej niż rywale i pogoń Nets w końcówce niczego nie zmieniła. Stephen Curry rzucił 39 punktów, miał 11 zbiórek, 7 asyst i 3 przechwyty, a 23 „oczka” dodał Klay Thompson.

Minnesota Timberwolves – Detroit Pistons 97:100
Jimmy Butler spudłował trójkę na remis równo z końcową syreną i to Pistons, którzy finiszowali zrywem 16:7, cieszyli się z wygranej. 20 punktów i 16 zbiórek zdobył dla nich Andre Drummond, po 18 dodali Avery Bradley i Tobias Harris. Dla Wolves najlepiej punktowali Butler (26 i 10 zbiórek) oraz Andrew Wiggins (24).

Phoenix Suns – Chicago Bulls 113:105
W meczu słabeuszy górą gospodarze – kluczowy był zryw 15:5 w połowie czwartej kwarty. W Suns (po drugiej wygranej z rzędu bilans 7-11) dobrze zagrali rezerwowi, ale najwięcej, 27 punktów, rzucił T.J. Warren. Dla gości z Chicago (3-11) najlepszy mecz w karierze rozegrał Lauri Markkanen, który zdobył 26 punktów (10/18 z gry) i miał też 13 zbiórek.

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA już w Sklepie Koszykarza >>




POLECANE