Budzik z Tissot: Mocny początek LeBrona, Rockets biją mistrza!

Share on facebook
Share on twitter

W meczu, który przyćmiła kontuzja Gordona Haywarda, Cavaliers pokonali Celtics 102:99. Kyrie Irving został wybuczany, zdobył 22 punkty i miał 10 asyst. A na Zachodzie NBA Rockets pokonali Warriors 122:121, dzięki 34:22 w ostatniej kwarcie.

LeBron James (fot. Wikimedia Commons)

Śniadanie Mistrzów – wygrywaj rano ze Sklepem Koszykarza >>

Cleveland Cavaliers – Boston Celtics 102:99

Niestety, więcej niż o samej grze i wyniku, mówiło się po meczu o koszmarnej kontuzji Gordona Haywarda. Aż trudno było sobie wyobrazić tak fatalne rozpoczęcie sezonu, gdy skrzydłowy Celtics zwijał się na boisku z bólu, cierpiała też reszta graczy.

Ale spotkanie potoczyło się dalej. Cavaliers prowadzili przez większość meczu, w drugiej i trzeciej kwarcie mieli nawet 18 punktów przewagi (48:30 i 60:42). Świetnie grał LeBron James, który był bliski triple-double (29 punktów, 16 zbiórek, 9 asyst), ale goście, wśród których najskuteczniejsi byli Jaylen Brown (25 punktów, 6 zbiórek) i Kyrie Irving (22 i 10 asyst) się nie poddawali – po dobrej grze już pod koniec trzeciej kwarty było 69:69.

W ostatnich minutach prowadzenie się zmieniało, Celtics mieli nawet o trzy punkty więcej. Jednak w najważniejszym momencie, od stanu 95:98, skutecznie zagrali Kevin Love (w sumie 15 punktów i 11 zbiórek) i LeBron (13 z 29 punktów w czwartej kwarcie). Ten pierwszy trafił trójkę na 102:98, która przesądziła o wyniku.

https://www.youtube.com/watch?v=8i9432500Aw




Golden State Warriors – Houston Rockets 121:122

Mistrzowie NBA przed meczem odebrali pierścienie za tegoroczny tytuł, a potem zaczęli od wyniku 22:9 po kilku trójkach Klaya Thompsona. I pomimo starań Jamesa Hardena (27 punktów i 10 asyst w meczu), długo utrzymywali przewagę.

Świetne wejście z ławki u gospodarzy miał Nick Young, który w debiucie w Warriors błyszczał w drugiej kwarcie, a w sumie rzucił aż 23 punkty (8/9 z gry). Z kolei słabo wypadła nowa gwiazda Rockets – Chris Paul przez zdecydowaną większość meczu był mało widoczny. Uzbierał 4 punkty, 8 zbiórek i 11 asyst, ale wiadomo, że w Houston oczekują po nim więcej niż 2/9 z gry.

Warriors prowadzili, ale niezbyt wysoko. Zryw gości 13:3 na początku czwartej kwarty pozwolił im się zbliżyć na 101:104 i zaczęły się emocje. Trójkami ciskano z obu stron, po dwóch kolejnych P.J. Tuckera i Trevora Arizy Rockets doszli na 118:119.

Prowadzenie 122:121 dał gościom Tucker, 10 sekund przed końcem Warriors mieli szansę na decydujące trafienie. Stephen Curry swój rzut jednak spudłował, a Kevin Durant trafił minimalnie po czasie. Ostatnią kwartę mistrzowie przegrali 22:34.

24 punkty dla Rockets zdobył Gordon, 20 dodał Tucker, trener Mike D’Antoni wykorzystał tylko ośmiu graczy. Dla Warriors, poza Youngiem, punktowali głównie Curry (22) oraz Durant (20).

https://www.youtube.com/watch?v=h0hEYSEvYRI

Śniadanie Mistrzów – wygrywaj rano ze Sklepem Koszykarza >>




POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi