Budzik z Tissot: Warriors pogonili Embiida

Share on facebook
Share on twitter

Popisowa, rewelacyjna trzecia kwarta wygrana aż 47:15, przesądziła o wyniku meczu wieczoru w Filadelfii. No i ciągle wygrywają Celtics – sukces w Atlancie to już ich 15. zwycięstwo z rzędu.

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA już w Sklepie Koszykarza! >> 

Philadelphia 76ers – Golden State Warriors 116:124
Po świetnej pierwszej kwarcie (47:28) do przerwy Sixers prowadzili nawet 74:52, ale trzecia część to popis totalntego basketu Warriors. Mistrzowie wygrali ją 47:15 (!) i przejęli kontrolę nad przebiegiem spotkania. Joel Embiid tym razem zdobył 21 punktów i miał 8 zbiórek, skuteczniejszy od niego był Ben Simmons (23, 8 i 12 asyst). Dla Warriors 35 punktów rzucił Stephen Curry, a 27 dodał Kevin Durant.

Atlanta Hawks – Boston Celtics 99:110
Nie było niespodzianki w meczu najgorszej z najlepszą drużyną na Wschodzie NBA – Celtics wygrali 15. spotkanie z rzędu, dzięki bardzo dobrej skuteczności z dystansu (16/34) i trochę lepszej grze na deskach. Ale trzeba przyznać, że Hawks walczyli, faworyt uciekł dopiero w końcówce. 30 punktów dla gości zdobył Kyrie Irving, a rekordowe 27 w karierze dodał Jaylen Brown. Na dodatek pierwszy miał doskonałe 10/12 z gry, a drugi niewiele gorsze 10/13.

Memphis Grizzlies – Houston Rockets 83:105
James Harden rzucił 29 punktów, Chris Paul dodał 17 i 6 asyst, a Clint Capela 17 i 13 zbiórek – na Rockets nie było mocnych. Zespół z Houston wygrał po raz ósmy w ostatnich dziewięciu spotkaniach, ma najlepszy na Zachodzie bilans 13-4. Goście mieli 18/43 za trzy, zresztą w każdym elemencie byli skuteczniejsi od Grizzlies (7-8).

Charlotte Hornets – Los Angeles Clippers 102:87
To już ósma porażka z rzędu Clippers, którzy w ostatnich dniach są jednym z najgorzej grających zespołów ligi – dla zwycięskich Hornets 26 punktów rzucił Kemba Walker, a Dwight Howard miał 16 i 16 zbiórek. Drużyna z Charlotte ma bilans 6-9, a Clippers 5-10.




Orlando Magic – Utah Jazz 85:125
Gospodarze zostali zdeklasowani, porażka różnicą 40 punktów u siebie to wyrównanie najgorszego wyniku w historii i potwierdzenie, że forma z początku sezonu została zgubiona – Magic przegrali czwarty mecz z rzędu, osunęli się na wciąż dobre, ale właściwsze im 8-8. Jazz przerwali serię trzech porażek, a prowadził ich rezerwowy Rodney Hood, który rzucił aż 31 punktów.

Dallas Mavericks – Milwaukee Bucks 111:79
Zaskakująco wysokie zwycięstwo najsłabszych w lidze gospodarzy (3-14) – Mavs zawdzięczają je przede wszystkim skuteczności z dystansu (doskonałe 50 proc., 19/38). Te 19 trójek to zresztą rekord klubu – świetnie trafiał Wesley Matthews (6/8, 22 punkty), ale także rezerwowi J.J. Barea (4/7, 20) oraz Yogi Ferrell (3/5, 16). W Bucks zagrali tylko Giannis Antetokounmpo (24 punkty, 17 zbiórek) oraz Khris Middleton (23 punkty).

Portland Trail Blazers – Sacramento Kings 102:90
Blazers zrewanżowali się Kings za porażkę 82:86 z piątku – 25 punktów rzucił C.J. McCollum, a 22 dodał Damian Lillard. Kluczowy dla wygranej był zryw 21:8 pod koniec drugiej kwarty, a na początku trzeciej przewaga gospodarzy sięgnęła 22 punktów. Gospodarze kontrolowali mecz do końca.

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA już w Sklepie Koszykarza! >> 




POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi