Budzik z Tissot: Cavs mają drużynę i wygrywają z Raptors

Share on facebook
Share on twitter

To już nie był sam LeBron James! Cavaliers, po horrorze zakończonym dogrywką pokonali Raptors w Toronto. Warriors zgarnęli już drugi mecz w serii z Pelicans.

Wielka promocja w Sklepie Koszykarza – tylko przez Majówkę! >> 

Toronto Raptors – Cleveland Cavaliers 112:113 po dogrywce (seria 0:1)

Moi koledzy zagrali dziś wspaniale -mówił na konferencji prasowej LBJ i miał powody. W dogrywce o wygranej Cavs przesądziły dwa z rzuu trafienia za 3 punkty Kyle’a Korvera, JR Sith w meczu zdobył 20 punktów (5/6 z dystansu), a Tristan Thompson ponownie bardzo się przydał – tym razem miał 14 punktów i 12 zbiórek.

LeBron nie miał może wielkiego dnia strzelecko (12/30 z gry), ale zanotował triple – double z 26 punktami, 11 zbiórkami i 13 asystami. Raptors ostatecznie nie pomogła ani dominacja pod koszem Jonasa Valanciunasa (21 punktów, 21 zbiórek!), ani to, że wartościowy wkład w dorobek zespołu miało aż 10 zawodników. Byli bardzo blisko, ale Fred VanVleet nie trafił trójki w końcówce dogrywki, która mogła dać Raptors wygraną.

Golden State Warriors – New Orleans Pelicans 121:116 (seria 2:0)

Wracający po kontuzji Stephen Curry zaczął mecz z ławki, ale od razu w pierwszym meczu zagrał na poziomie supergwiazdy, notując 28 punktów i trafiać 5 trójek. Ponownie świetny mecz zagrał Draymond Green, który był tuż od triple – double – miał 20/9/12. Warriors udaje się ograniczyć Anthony’ego Davisa do osiągnięć na średnim dla niego poziomie (25 pkt.), Pelicans tym razem zabrakło wsparcia rezerwowych dla solidnie grającego, podstawowego składu.

Wielka promocja w Sklepie Koszykarza – tylko przez Majówkę! >> 




POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi