Budzik z Tissot: Warriors poza zasięgiem, 2:0 w finale

Share on facebook
Share on twitter

Mistrzowie NBA poprawili obronę i dali koncert gry w ataku. Doskonała forma Stephena Curry’ego i Kevina Duranta dała Warriors wygraną w meczu numer 2 finałów 122:103. Świetny LeBron James niewiele mógł zdziałać.

Kevin Durant i Stephen Curry (fot. Wikimedia)

Super nowości w Sklepie Koszykarza – nie przegap okazji! >> 

Obrońcy tytułu pewnie zwyciężyli i objęli prowadzenie w finale 2:0, ponieważ dokonali kilku poprawek w swojej grze po meczu numer 1, zdominowanym przez LeBrona (51 pkt.). Tym razem szybko decydowali się na podwojenia Jamesa, zmuszając go do pozbywania się piłki, albo gorszych rzutów. Pomogło – Cavs, zanim się przyzwyczaili, do przerwy zdobyli tylko 46 punktów.

Na nieosiągalnym dla prawie nikogo w NBA funkcjonował też atak. Obrońcy z Cleveland wciąż nabierali się na krótkie, niemal udawane zasłony, kończone ścięciami do obręczy – łatwych wejść i wsadów było szokująco dużo. No i gwiazdy Warriors zrobiły to, z czego są znane.

Drugi z rzędu doskonały mecz zagrał Steph Curry, który pobił rekord finałów NBA, trafiając 9 razy z dystansu, zdobył w meczu 33 punkty i miał 8 asyst. Kevin Durant punktował z bezlitosną precyzją – trafił 10 z 14 rzutów z gry i też grał zespołowo, notując 7 asyst.

Draymond Green spinał obronę, ważny wkład ponownie mieli (grający w pierwszej piątce) JaVale McGee oraz Shaun Livingston.

Cavs przez większość meczu przegrywali różnicą ok. 10 punktów, niby mieli rywala w zasięgu wzroku, ale szans na wygraną nie było. LeBron James tym razem zanotował 29 punktów, 9 zbiórek i 13 asyst. W drugiej połowie skuteczność znalazł Kevin Love, który skończył mecz z 22 punktami i 10 zbiórkami. Przyzwoicie grał też George Hill, ale reszta zespołu była tylko tłem. Również JR Smith, który trafił tylko 2-9 z gry.

Warriors prowadzą 2:0 w finale NBA. Seria na dwa spotkania przenosi się do Cleveland. Następny mecz w nocy ze środy na czwartek polskiego czasu.

Super nowości w Sklepie Koszykarza – nie przegap okazji! >> 

https://youtu.be/h07P1J93Qt4?t=16




POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi