Byczy Jimmy Butler – fenomenalny mecz za 52 punkty!

Share on facebook
Share on twitter

Nie pobił rekordu kariery, ani rekordu sezonu w NBA, ale w świetnym stylu poprowadził Bulls do wygranej 118:111 z Hornets. 17 z 52 punktów zdobył w ostatnich czterech minutach spotkania.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Jimmy Butler wymiata w tych butach >>

Co za przełom roku Jimmy’ego Butlera – w środę z Brooklyn Nets zdobył 40 punktów, potem w dwóch meczach rzucał 25 i 26, a w poniedziałek eksplodował zdobywając 52. I to w jakim stylu – trafiając 15 z 24 rzutów z gry, 21 z 22 wolnych, dokładając 12 zbiórek oraz 6 asyst.

Jeśli powiemy, że był fenomenalny, to go nie docenimy. Wziął to, co dała mu obrona, w końcówce wykonał kilka ważnych zagrań – podsumował Fred Hoiberg, trener Chicago Bulls. – Po prostu grałem w kosza. Nie miałem pojęcia, ile zdobyłem punktów. Znalazłem rytm, a trener rysował tę samą zagrywkę – dodawał Butler, który prowadził zespół osłabiony brakiem Dwyane’a Wade’a (opuchnięte kolano) i Rajona Rondo (cały mecz na ławce po sugestii, że może odejść).

W pierwszej połowie Butler zdobył „tylko” 20 punktów. Mecz był wyrównany, w drużynie gości szalał Kemba Walker (34 punkty, 13/19 z gry, w tym 6/8 za trzy), cztery minuty przed końcem było 100:97 dla Hornets. I wtedy swój show zaczął Jimmy.

Trafiał z wejść, z rzutów wolnych, z wyskoku, a przewaga Bulls stopniowo rosła. W tych ostatnich czterech minutach Butler zdobył aż 17 punktów. Był nie do zatrzymania, punkty na 111:106 zdobył rzutem sprzed skaczącego do niego z ręką Nicolasa Batuma.

Do pobicia rekordu kariery Butlerowi zabrakło dwóch punktów – 14 stycznia 2016 roku skrzydłowy Bulls rzucił 53 punkty z Philadelphia 76ers. Rekord trwającego sezonu w NBA, to 60 punktów Klaya Thompsona.

Bulls grają w kratkę, ale z bilansem 17-18 łapią się w tej chwili do ósemki, zajmując ostatnie premiowane awansem do play-off miejsce na Wschodzie NBA. Hornets (19-16) są na czwartej pozycji.

Jimmy Butler rozegrał ten mecz w tych butach >>

POLECANE