C.J. McCollum szalał, Pistons go zgasili

Share on facebook
Share on twitter

To miał być wieczór C.J. McColluma. W sumie 35 punktów i arcyważne trójki doprowadzające do dwóch dogrywek. Wszystko jednak popsuł Kentavious Caldwell-Pope – rzutem dającym zwycięstwo Detroit.

mccollum
fot. wikimedia commons

To są buty gwiazd NBA – możesz takie mieć >>

Wszystko wskazywało na to, że to C.J. McCollum będzie bohaterem niedzielnego pojedynku Blazers z Detroit Pistons. Bardzo wyrównanego pojedynku, w którym prowadzenie 14 razy przechodziło z jednej drużyny na drugą i ani razu nie zdołało osiągnąć dwucyfrowej wartości.

Ci, którzy sądząc po przebiegu spotkania, spodziewali się emocjonującego rozstrzygnięcia w końcówce, na pewno się nie zawiedli. Końcówka ta była zresztą dwukrotnie przez gospodarzy przedłużana. Goście mogli bowiem wyszarpać zwycięstwo i w regulaminowych czterech kwartach, i potem także w pierwszej dogrywce. Za każdym razem jednak plany krzyżował im rewelacyjny McCollum.

Obie trójki przedłużające szanse Blazers o kolejno pierwszą, a potem także drugą dogrywkę, trafił po przerwach, w których Terry Stotts rozrysował akcję właśnie pod niego, a nie Damiana Lillarda, choć McCollum w ogóle w meczu poza tymi dwoma rzutami był zza łuku 1/7.

W doliczonych 10 minutach C.J. zdobył w sumie 14 z 18 punktów Blazers, a łącznie w całym spotkaniu 35 i dołożył 6 asyst, ale jak się okazało, to nie do niego należało ostatnie słowo.

Gospodarze mieli rywala na widelcu. Na 1:40 do końca drugiej dogrywki prowadzili już 124:119. Od tego czasu punktów już nie zdobyli. W ogóle zdobywał je już tylko jeden koszykarz i był nim Kentavious Caldwell-Pope. Najpierw błyskawicznie odpowiedział na trafienie Al-Farouq Aminu, zmniejszając stratę do dwóch „oczek”, po czym na 9,4 sekundy przed końcową syreną postawił kropkę nad „i”, trafiając rzut na zwycięstwo.

Kat Blazers zawody zakończył z dorobkiem 26 „oczek” (9/14 z gry). O 5 więcej uzbierał Reggie Jackson, ale on dwie okazje na wygranie „Tłokom” tego starcia – na finiszu czwartej kwarty i pierwszej dogrywki – zmarnował, dlatego przy tym trzecim podejściu Stan Van Gundy zaplanował już akcję, którą kończyć miał KCP. Pistons zwyciężyli 125:124 i po raz pierwszy od 2 grudnia wygrali dwa mecze z rzędu.

MO

To są buty gwiazd NBA – możesz takie mieć >>