Całkiem różni bliźniacy – jak Wójcikowie grają w Nadziejach

Share on facebook
Share on twitter

Urośli już do 205 cm wzrostu i na boisku każdy z nich zaczyna iść inną drogą – Jan jest trójką, która lubi mijać, grać z piłką, ścinać pod kosz. Natomiast Szymon ma zadatki na nowoczesną czwórkę z rzutem.

Jan Wójcik (fot. http://photos-elan.blogspot.fr/)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Synowie Adama Wójcika w listopadzie skończą po 18 lat, a od niemal sezonu trenują w Elan Chalon – klubie mistrza Francji z sezonu 2011/12, regularnego uczestnika europejskich pucharów. Choć z punktu widzenia polskich nastolatków ważniejsza jest renoma tego ośrodka jako tego, który świetnie szkoli młodzież.

Wójcikowie klubu szukali starannie – w poprzednich latach byli na testach we Włoszech, odwiedzali Bayern Monachium, który chciał ich do siebie ściągnąć, a rok temu rozważali francuskie Strasbourg, LeMans i właśnie Elan Chalon.

Wybór padł na ten ostatni klub, w którym w seniorski wiek wchodzili m.in. Thabo Sefolosha oraz Clint Capela, czyli Szwajcarzy, którzy potem trafili do NBA.

Chcemy nauczyć ich koszykówki tak, jak to robiliśmy z wieloma naszymi wychowankami i spodziewamy się, że za kilka lat Jan i Szymon będą naszymi ważnymi graczami – mówi PolskiKosz.pl Romain Chenaud, trener drużyny do lat 21, koordynator szkolenia w Elan Chalon.

Nadzieja i nauka

Drużyna do lat 21 to tzw. Espoirs, czyli po polsku – Nadzieje. To coś więcej niż nasza kategoria juniora starszego nie tylko ze względu na rocznik – Nadzieje grają ze sobą przed meczami ekstraklasy, mają swoją ligę. Elan Chalon po 32 kolejkach zajmuje w niej piąte miejsce.

Wójcikowie grają w dwóch zespołach – juniorskim, w swojej kategorii do lat 18, a także właśnie w Nadziejach. Jan w 21 meczach dostawał średnio po 10,3 minuty – zdobywał po 2,6 punktu oraz 1,4 zbiórki. Szymon rozegrał 9 spotkań – grał przeciętnie po 13,4 minuty, rzucał po 4,0 punktu, notował po 2,0 zbiórki.

Ten sezon chłopaki przeznaczyli przede wszystkim na naukę – życia w nowym miejscu i sposobu trenowania czy grania. We Francji poznali zupełnie nowy system, zetknęli się z wyższym poziomem treningów i konkurencji, a także innymi wymaganiami trenerów – mówi Adam Wójcik. Oceniać synów nie chce, odsyła do trenera.

A Chenaud mówi: – Przede wszystkim to są inni gracze. Obaj zaczynali u nas na pozycji nr 3, ale po dwóch miesiącach treningów przesunęliśmy Szymona na czwórkę, bo to do gry na tej pozycji ma większe predyspozycje.

Szymon Wójcik (fot. http://photos-elan.blogspot.fr/)

W ataku wszechstronni, wyzwaniem obrona

Oni generalnie się różnią, także osobowością – Jan jest bardziej wrażliwy, trochę cichszy, czasem za bardzo przejmuje się błędami. Musi pracować nad większą pewnością siebie. Szymon jest bardziej otwarty, uśmiechnięty. Ale okazuje się, że czasem to Jan ma więcej zacięcia niż on.

Chenaud mówi, że na boisku Jan jest trójką nastawioną na grę z piłką. – W rzucaniu robi postępy, ale najlepiej czuje się w grze z piłką. Nieźle mija, wchodzi, uczymy go, jak kontrolować akcję i podawać, szukać kolegów w trakcie tych wejść. Potrafi też ścinać pod kosz, nieźle gra bez piłki, ma dobre wyczucie – wie, gdzie powinien być.

Po drugiej stronie boiska jest trochę gorzej, Jan ma problem z obroną przeciwko niższym graczom. Rośnie, a w naszych ligach jest wielu fizycznych, dynamicznych graczy. Więc pracujemy z nim nad obroną indywidualną, szybkim poruszaniem się na nogach – tłumaczy trener.

Szymon? To prawdziwa czwórka, który ma fajną technikę do gry tyłem do kosza, ale też dobrze rzuca za trzy. Może być nowoczesną, rozciągającą grę czwórką. Jest trochę mniej dynamiczny niż brat, trochę wolniejszy – ocenia Chenaud.

Konkurencja zamiast komfortu

Wójcikowie nie mają z Chalon kontraktu, ale umówili się na trzyletni okres pracy. Czego spodziewa się po nich trener w najbliższym sezonie? – Że po tym roku przystosowania się do nowych warunków zaczną grać na miarę swoich możliwości.

W tym sezonie mieli i dobre, i trudne momenty. Czasem im nie szło, ale to zrozumiałe w nowym miejscu i warunkach. Szczególnie obrona była dla nich wyzwaniem – w lidze Nadziei mamy wielu graczy z afrykańskimi korzeniami: szybkich, dynamicznych, skocznych. Janowi i Szymonowi początkowo ciężko było ich zatrzymywać.

Obaj zaczynali też od indywidualnej gry, byli przyzwyczajeni, że jak dostają piłkę, to mają czas na decyzję i wybór własnej akcji. My chcemy, by grali szybciej, podawali, byli częścią zespołu. W Polsce czuli się komfortowo, teraz dostosowują się do innego stylu gry – tłumaczy Chenaud.

Trener dodaje, że przyszły rok dla Wójcików powinien być łatwiejszy także z tego względu, że będą już grali tylko w drużynie Nadziei, będą trenowali z tylko jednym trenerem. Teraz, dzieląc zajęcia i mecze między Nadzieje i juniorów, było trudniej.

Celem na ten przyszły sezon będzie także fizyczne wzmocnienie obu nastolatków. – To nie jest łatwa prawa, bo obaj ciągle rosną. To oczywiście wszystkich nas cieszy, natomiast ćwiczenia i obciążenia trzeba dobierać ostrożnie. Generalnie obaj potrzebują jednak więcej siły i mocy, by lepiej rywalizować w lidze Nadziei – mówi Chenaud.

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>