Cameron Ayers – wpatrzony w Allena Iversona

Share on facebook
Share on twitter

W wieku 13 lat oglądał z bliska swojego tatę, który był trenerem Philadelphia 76ers z Allenem Iversonem. Teraz dziurawi kosze w PLK – dla Turowa trafił już rewelacyjne 22/39 za trzy.

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA już w Sklepie Koszykarza >>

5/5 w Zgorzelcu z GTK, 5/6 w Sopocie z Treflem, kilka innych spotkań, w których trafiał po 2-3 trójki z bardzo dobrą skutecznością – to głównie te strzały z dystansu złożyły się na świetny początek Camerona Ayersa w Turowie. Ale poza 18,0 punktu (58 proc. z gry) Amerykanin dodaje jeszcze po 3,6 zbiórki oraz 2,3 asysty, nieźle gra w obronie.

Bo zawsze uczono mnie, bym był po prostu dobrym koszykarzem. Nie tylko strzelcem, nie tylko obrońcą itp. Nie biegam najszybciej, nie skaczę najwyżej, ale próbuję być sprytniejszy niż obrona rywali. Tata zawsze mi powtarzał, bym grał inteligentnie. Powtarzał: „Bądź szybki, ale się nie spiesz” – wspomina Cameron Ayers, 26-letni skrzydłowy o wzroście 196 cm.

Trener roku i Allena Iversona

A jego tata to nie byle kto – Randy Ayers dobrze grał na Uniwersytecie Miami, w 1978 roku w trzeciej rundzie draftu wybrali go Chicago Bulls. Do NBA się jednak nie załapał, przez rok pograł w Reno Bighorns w nieistniejącej już Western Basketball Association.

A potem rozpoczął bogatą karierę trenerską – z Ohio State w latach 1991-92 dochodził do Sweet Sixteen oraz Elite Eight, w 1991 roku został wybrany trenerem roku NCAA.

W 1997 roku zaczął pracować w Sixers – najpierw jako trener przygotowania fizycznego, a potem jako asystent Larry’ego Browna. Przełom wieków to był czas, gdy Sixers byli czołową drużyną ligi, w 2001 roku dotarli do finału, a jej gwiazdą był Allen Iverson.

Dla małego Camerona – idol nr 1. – Bez dyskusji, byłem w niego wpatrzony. Kilka razy miałem okazję zamienić z nim kilka słów, jak tata był trenerem Sixers, oglądałem wszystkie domowe mecze z trybun. Próbowałem naśladować zwody Allena, imponowała mi jego wielka zadziorność, wojowniczość. Wielki gracz – zachwyca się Ayers.

U ojca w Lidze Letniej

Randy Ayers w sezonie 2003/04 był pierwszym trenerem Sixers po zwolnieniu Browna – osiągnął z zespołem bilans 21-31, ale został zastąpiony w trakcie rozgrywek przez Chrisa Forda. Potem pracował jeszcze jako asystent w Washington Wizards, był w sztabie New Orleans Hornets, obecnie jest skautem Brooklyn Nets.

Tata uczył mnie koszykówki, ale wiele dał mi także mój starszy brat, Ryan – mówi Cameroon. – Teraz jest asystentem trenera w Notre Dame, gdzie grał w latach 2005-09. Jest ode mnie pięć lat starszy, więc grając przeciwko niemu mogłem się dużo nauczyć.

Cameroon wyuczuł się basketu na tyle, że przez cztery lata gry na uczelni Bucknell zdobywał średnio po 11,5 punktu, dwa razy wystąpił z zespołem w Turnieju NCAA. Zaraz po uczelni trafił – jak ojciec – do Reno Bighorns, gdzie miał obiecujący sezon w G-League (11,3 punktu).

Ale wcześniej, w lecie 2014 roku, po raz pierwszy w życiu zagrał w drużynie prowadzonej przez tatę – w Lidze Letniej, w New Orleans Pelicans. – W NBA trzeba sobie znaleźć miejsce, niszę, do której się pasuje. Być może Cameronowi się to uda. Ale jeśli nie, są inne możliwości, by grać w kosza – mówił Randy.

Cameron Ayers i Randy Ayers

Cameron do NBA się nie dostał, a po roku w G-League debiutancki sezon w Europie nie był dla niego wyjątkowo udany (średnio 9-10 punktu w litewskich Szawlach), Ayers wrócił na rok do G-League, ale w poprzednim sezonie w Bighorns oraz Maine Red Claws grał już na niższym poziomie niż wcześniej.

Dbać o każdy rzut i mecze na wyjazdach

W Polsce – zaskakuje. Jest najlepszym strzelcem Turowa, średnia 18,0 punktu daje mu w tej chwili czwarte miejsce w lidze. Za trzy skuteczniej rzuca tylko Jarosław Zyskowski (57,1 proc.), który oddał jednak blisko dwukrotnie mniej rzutów niż Ayers (22/39, 56,4 proc.). To w dużej mierze dzięki niemu Turów ma najlepszą skuteczność z dystansu w całej lidze – 79/180, 43,9 proc.

Ayers zawsze był niezłym strzelcem z dystansu – w NCAA trafiał 41 proc. trójek, w G-League 36 proc., a na Litwie 38,9 proc. – Tutaj, w Polsce, w mojej skuteczności nie ma żadnej tajemnicy, nie zmieniałem mechaniki rzutu, nic z tych rzeczy. Po prostu koncentruję się, dbam o każdy rzut, no i koledzy wypracowują mi świetne pozycje – mówi Amerykanin.

Turów z bilansem 5-3 jest w środku tabeli, gra trochę lepiej niż się spodziewano. – Mamy lepsze i gorsze momenty, są kłopoty z kontuzjami, ale walczymy, chcemy awansować do play-off. Musimy poprawić grę na wyjazdach, bo u siebie mamy 4-0, a na wyjeździe 1-3 – zauważa Ayers.

Ta jedyna wygrana w obcej hali, to zwycięstwo w Sopocie. A tam Cameron Ayers zdobył 21 punktów i miał 5/6 za trzy.

Łukasz Cegliński

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA już w Sklepie Koszykarza >>




NBA

Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Bardzo doświadczony w PLK zawodnik od dłuższego czasu mocno pożądany przez kluby pierwszej ligi. Teraz okazuje się, że skrzydłowy rzeczywiście znalazł sobie nową drużynę – to WKK Wrocław. Tam właśnie Artur Mielczarek ma zamiar dokończyć trwające rozgrywki.
14 / 01 / 2022 18:51