Carmelo Anthony w futrze jak z Pułtuska

Share on facebook
Share on twitter

W Nowym Jorku nagły atak zimy i śnieżyce, ale koszykarski Internet jest zgodny, że Melo przesadził ze swoją najnowszą stylówką. Tradycyjnie komunikuje swoje zdanie memami.

(fot. YouTube)

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Knicks pokonali we wtorek Pacers 87:81 w meczu bez historii – bo ich sezon jest i tak już stracony (choć na pewno trzeba ich pochwalić za odrobienie 13 punktów straty) – więc historią stał się „outfit”, który słynący z odważnych szafiarskich gestów Carmelo Anthony zaprezentował przed kamerami w trakcie pomeczowych wywiadów w szatni. Internet nie jest tylko do końca pewny, czy ta historia to bardziej „Gra o Tron”, czy „Gwiezdne Wojny”…

https://twitter.com/CountOnVic/status/841844545151213569

Melo nie ma łatwo w tym sezonie. Niedawno na przykład po raz kolejny zalogował się na Twittera, by napisać: „Nyktofilia – miłość do ciemności lub nocy. Odnajdywanie spokoju i komfortu w ciemności” (swoją drogą, tu znów wykazał się kontrowersyjnym doborem stylówki do sytuacji)

Ten pozornie tajemniczy wpis nie jest w ogóle tajemniczy. Ba, mniej tajemniczy byłby chyba tylko wówczas, gdyby Carmelo pierwsze słowo zapisał jako „NYKtophilia”. Biorąc pod uwagę cały ten mrok, obstawiam jednak, że inspiracją do włożenia na siebie ogromnego futrzyska był jednak film „Zjawa”…

Będę ostatnim, który rzuci kamieniem w Melo za to, że w obliczu kolejnej fatalnej koszykarskiej kampanii nowojorczyków, wolałby być połkniętym przez niedźwiedzia niż znów udawać, że ktokolwiek poza Philem Jacksonem wie, jak działa triangle-offense. Swoją drogą, Phil powinien zapytać Anthony’ego gdzie można kupić taki strój – jest równie futrzasty i równie przydatny na boisku koszykarskim co obecnie Joakim Noah, musi więc być w guście prezydenta Knicks.

Ale właściwie to Melo nie musi nic mówić. Oglądaliśmy „Alternatywy 4” i jesteśmy pewni, że Jackson taki gustowny outfit może dostać w kolejce do sklepu spożywczego w Pułtusku. No i pewnie taniej niż za 70 milionów dolarów…

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Tomasz Kostrzewa