Carmelo Anthony – naprawdę fajny gość!

Share on facebook
Share on twitter

Wielka szkoda, że fani NBA nie mieli okazji spotkać się w Polsce z gwiazdą New York Knicks. Na spotkaniu z dziennikarzami fajerwerków nie było, ale był luz, interakcje i sporo śmiechu.

carmelo
fot. PolskiKosz.pl

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

Carmelo Anthony. Mogłoby się wydawać, że zapatrzony w siebie gwiazdor przyjechał do Polski, by odbębnić biznesowe rzeczy, a tymczasem bardzo pozytywnie zaskoczył. Marketing to był oczywiście główny powód wizyty w naszym kraju, Carmelo został inwestorem, ale także „dyrektorem kreatywnym” marki eGoo – producenta napojów energetycznych. Cały wtorek i część środy spędził na obowiązkach związanych z tą marką, w środę znalazł niecałą godzinę na spotkanie z dziennikarzami.

Pierwszy i tak był… Anwil

W klubie Level 27, czyli na 27. piętrze wieżowca Millenium Plaza w Warszawie, wcześniej odbyła się prawdopodobnie tylko jedna koszykarska konferencja – prezentacja Anwilu Włocławek w czasach jego świetności na początku XXI wieku. Ciekawe, że na kolejny podkoszowy akcent trzeba było czekać dopiero na gwiazdę NBA. Cóż, nie każdy może być lepszy od Anwilu.

Carmelo trochę się spóźnił – wiadomo, warszawskie korki. Szkoda, bo tuż po 17 znad chmur wyszło piękne słońce i oświetliło podest, na których miał siedzieć koszykarz. Gdyby się pojawił, można byłoby powiedzieć, że oślepiła nas jego wielkość. Słusznie powiedzieć – nie gościliśmy ostatnio w Polsce tak wielkiej gwiazdy NBA w szczycie formy.

Prowadzący konferencję Piotr Sobczyński z TVP na początek rozmowy o koszykówce – po kilkunastu minutach rozmowy o eGoo i zaangażowaniu Anthony’ego w ten biznes – zapytał o nowych Knicks po ciekawych transferach.

Będzie sukces w Konferencji Wschodniej? – Nie mam zamiaru niczego gwarantować, po prostu czuję ekscytację, że możemy coś w tym roku osiągnąć. Postaramy się grać tak i osiągnąć tyle, żebyście mieli o czym pisać.

Zero sztywniactwa

Potem był temat igrzysk, bo konferencja odbywała się dokładnie miesiąc po zwycięskim finale igrzysk w Rio de Janeiro. – Nigdy nie odmówiłem Coachowi K, bo możliwość walki o złoto igrzysk, wywalczenie trzech takich medali, to wielki zaszczyt. To oczywiście wymagało poświęcenia, ale bycie częścią reprezentacji USA na pewno było tego warte. Dodatkowo świetnie być częścią tego, co buduje Coach K – razem z innymi zawodnikami dorastaliśmy jako grupa, jako ludzie. Nigdy nie zapomnę tego, co udało nam się razem osiągnąć przez ostatnie lata.

O Mike’u Krzyzewskim Carmelo wypowiedział się oczywiście w samych superlatywach, przyznał, że trener wszystkim przypomina o swoich polskich korzeniach, ale najciekawszym fragmentem była próba prawidłowego wymówienia jego nazwiska. Poproszony o to Anthony powiedział po prostu: – K! I nie był to jedyny raz, gdy było sporo śmiechu.

Carmelo prezentował się profesjonalnie, był w garniturze i pod krawatem, trzymał klasę. Nawet jeśli jego luz był wyuczony, to robił świetne wrażenie.

Ciekawsze pytania z sali? O presję gry w Madison Square Garden, w Nowym Jorku: – Oczywiście, że jest duża. I to właśnie jest fajne – ta świadomość, że grasz w historycznym miejscu, dla ludzi, którzy znają się na koszykówce, jej historii. Dla mnie to bardzo fajne.

Czy wymieniłbyś jeden z trzech złotych medali igrzysk na mistrzostwo NBA? – Nie. Nie zrobiłbym tego. Nie da się ich porównać, to dwie zupełnie inne rzeczy, dlatego nie zdecydowałbym się na wymianę.

Czy pamiętasz akcję z 2002 roku, która na YouTube opisana jest jako „Dejan Bodiroga schools Carmelo Anthony”? – Tak, pamiętam. Ona mnie motywuje.

Słychać plotki, że w 2018 roku połączysz siły z LeBronem, CP3 i D-Wadem. To prawda? – To takie gadanie kibiców. Wiadomo, że oni chcą takich rzeczy, chcą superdrużyn. Ale moim zdaniem to się nie wydarzy – Dwyane wrócił do domu do Chicago, LeBron dobrze czuje się w Cleveland, ja jestem w Nowym Jorku.

Zgodzisz się, że praca trenera New York Knicks jest najtrudniejsza na świecie ze względu na Phila Jacksona, który rzuca cień swoją legendą? – Podpuszczacie mnie… Bycie w Knicks jest trudne dla każdego – i dla trenera, i dla zawodników. Mówiliśmy już o tej presji. Phil Jackson to Phil Jackson – jego zadaniem jest kierować całą organizacją. Myślę, że Jeff Hornacek poradzi sobie ze swoją robotą.

Kevin Durant przeszedł do Warriors – to dobrze dla NBA czy źle? – Bardzo dobrze. Dla kibiców, dla ligi, dla zawodników. Ja się cieszę – lubię rywalizować z najlepszymi graczami, zespołami. Będzie ciekawie, ja się na to szykuję.

Ostatnio zabierałeś głos w sprawach społecznych, rasowych – jak oceniasz protest Colina Kaepernicka podczas hymnu USA? Czy coś takiego jest możliwe w NBA? – Colin ma prawo mówić, co chce i zachowywać się jak chce – to część wolności słowa, którą mamy w USA. Zajął stanowisko – niektórzy to polubili, inni nie. Nie sądzę, by zrobił to w sposób, który kogoś naprawdę uraził. Myślę, że będziemy świadkami takich sytuacji, to właśnie ten czas, by robić takie rzeczy.

NBA na Żeraniu

Anthony przyleciał do Polski w poniedziałek po południu, jeszcze przed zachodem słońca, ubrany w kolorowy, gustowny sweterek, zdążył nagrać krótkie przywitanie na Starówce. Wtorek spędził kilka godzin w hali na Żeraniu, gdzie kręcił reklamówkę eGoo. Biegał z piłką, dryblował, trafiał do kosza.

Udzielił też krótkiego wywiadu TVP – tak, padło w nim nieśmiertelne pytanie o to, czy zna Marcina Gortata i co o nim myśli. Carmelo o środkowym Washington Wizards myśli oczywiście same dobre rzeczy.

W środę od rana Anthony był obecny w studiu fotograficznym przy ul. Kolejowej. Najpierw przyszpilił go tłum – choć może raczej tłumek – dziennikarzy z telewizji śniadaniowych, potem była sesja fotograficzna. Carmelo wykazał 100, a nawet 200 proc. profesjonalizmu. Był skoncentrowany, słuchał wytycznych, doskonale rozumiał swoje obowiązki, miał dużą świadomość znaczenia marketingowego.

Allen Iverson olewający wszystkich dookoła podczas krótkiego pobytu w Katowicach w 2009 roku? Zapomnijcie, nie ma porównania. Carmelo Anthony to zdecydowanie inna bajka.

Łukasz Cegliński

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>