Cavaliers i Rockets – władcy trójek walą tróje

Share on facebook
Share on twitter

Cleveland Cavaliers i Houston Rockets ustanowili w piątek kolejne rekordy w rzutach z dystansu. Pierwsi trafiali ponad 20 razy w kolejnych spotkaniach, drudzy oddali aż 50 rzutów za trzy w meczu!

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Rzuty za trzy jeszcze nigdy w historii koszykówki nie były tak istotne jak dziś. I zarówno mistrzowie NBA, jak i prowadzeni przez Jamesa Hardena Rockets doskonale zdają sobie z tego sprawę – ich gra w coraz większym stopniu wykorzystuje właśnie tę broń.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie Cavs są w niemal idealnej sytuacji. Mają w składzie LeBrona Jamesa i Kyriego Irvinga, którzy wjeżdżając na kosz, ściągają mnóstwo uwagi. Brak podwojenia przeważnie oznacza łatwe dwa punkty. Pomoc wiąże się z rozrzuceniem piłki, która wreszcie trafia do niepilnowanego gracza na obwodzie. LBJ w dwóch ostatnich spotkaniach zanotował w sumie 24 asysty. Aż 16 z nich kończyło się celną próbą zza łuku.

W obu tych meczach, przeciwko Blazers i Mavericks, „Kawalerzyści” trafili przynajmniej 20 trójek (odpowiednio 21 i 20), co jest pierwszym takim wyczynem w sezonie regularnym w historii. W ogóle w przeszłości przydarzyło się tylko 25 takich występów, z których 7 przypadło w minionych rozgrywkach Golden State Warriors. Jednak nikt wcześniej nie dokonał tego w dwóch kolejnych pojedynkach.

Co ciekawe, Cavs byli już w takiej sytuacji, ale miało to miejsce w ostatnim półfinale konferencji, kiedy w meczach numer 2 i 3 serii przeciwko Atlanta Hawks zanotowali w sumie 46 trafień. Teraz zrobili to także w rundzie zasadniczej, a główna w tym zasługa świetnego ostatnio Kevina Love’a, który po 8/12 w środę, w piątek zza linii 7,24 metra wykręcił 7/9.

Ekipa z Cleveland jest aktualnie w trakcie serii 14 meczów z przynajmniej 10 celnymi rzutami z dystansu oraz aż 54, w których trafiali przynajmniej 7 razy. To kolejny ligowy rekord.

– Trafialiśmy 11, 12 czy 13 trójek na mecz, ale wydaje mi się, że możemy rzucać jeszcze lepiej – powiedział trener obrońców tytułu Tyronn Lue.

Drugi rekord ustanowili Houston Rockets, którzy w meczu z Sacramento Kings oddali aż 50 rzutów z dystansu – najwięcej w historii NBA. Na szczęście rzucali na dobrej skuteczności (42 proc.) i zawody zakończyli z 21 celnymi. Do wyrównania rekordu sezonu regularnego, który notabene należy do nich oraz Orlando Magic, zabrakło im raptem dwóch trafień.

Występem tym „Rakiety” (bilans 10-6) przedłużyły serię z przynajmniej 10 celnymi trójkami do 15 i są o jeden taki mecz od wyrównania wyniku Golden State Warriors z zeszłego roku, który później osiągnęli także Cavaliers.

Zespół z Cleveland (bilans 12-2) oddaje co mecz 34,9 rzutu zza linii i ustępuje pod tym względem właśnie tylko rywalom z Teksasu, którzy zaliczają średnio 37,1 próby. Jednak LeBron i spółka trafiają przeciętnie 13,9 z nich (1. miejsce w lidze), podczas gry Rockets są o 0,1 celnego rzutu gorsi (2. miejsce). Z równiutkimi 40 procentami Cavs prezentują też drugą, zaraz za Spurs (40,1 proc.) najlepszą skuteczność w stawce. Rockets z wynikiem 37,3 proc. zajmują w tej klasyfikacji miejsce piąte.

Mateusz Orlicki

POLECANE