Cavaliers – Warriors jak Celtics – Lakers?

Share on facebook
Share on twitter

Powtórka z finału będzie głównym daniem świątecznej uczty z NBA. A Tyronn Lue twierdzi nawet, że to coś więcej, że konfrontacje Cavs i Warriors mogą nawiązać do legendarnej rywalizacji Boston Celtics – Los Angeles Lakers.

(fot. Wikimedia)
(fot. Wikimedia)

Hity NBA za darmo w Unibet TV! >>

Pierwsze w tym sezonie starcie pomiędzy finalistami z dwóch poprzednich sezonów zapowiada się elektryzująco. Nie tylko ze względu na sam przebieg świątecznej rywalizacji, ale też wstęp do spodziewanej powtórki, a być może kolejnych finałów NBA.

Na to przecież wskazuje aktualny status obu drużyn w ich konferencjach, gwiazdorskie składy, które mają obie drużyny i przewaga nad zdecydowaną większością ligi.

Cóż, jeśli oba zespoły utrzymają aktualne składy i dalej będą wygrywać, to ich rywalizacja może przybrać formę taką, jak Celtics – Lakers – mówi trener ekipy z Cleveland Tyronn Lue. – Oni mają świetny zespół tam i my mamy go tutaj, więc kiedy rozmawiasz o koszykówce, będziesz mówił o Golden State, Cleveland, San Antonio.

Warriors i Cavaliers to dwaj ostatni mistrzowie NBA. Ci pierwsi w minionych rozgrywkach pobili 20-letni rekord Chicago Bulls z sezonu 1995/96, wygrywając w rundzie zasadniczej aż 73 spotkania. Drudzy jako pierwsi w historii ligi w finałach wrócili od stanu 1:3 i wygrali mecz numer 7.

Ekipy z Cleveland i Oakland czekają na trzecią odsłonę batalii, a w przypadku drużyn z Bostonu i Los Angeles do konfrontacji w finale dochodziło aż 11 razy. Żadna inna para nigdy nie mierzyła się też w finałach trzy lata z rzędu. W tym roku Cavs i Dubs mają więc znakomitą szansę, aby choć pod tym względem nawiązać do wielkich poprzedników.

W rozgrywkach 2015/16 w sezonie zasadniczym dwukrotnie lepsi byli koszykarze Steve’a Kerra. I również w niedzielę obrońcom tytułu nie będzie łatwo wygrać. W ich składzie na pewno zabraknie bowiem J.R. Smitha, który po operacji kciuka musi pauzować przynajmniej trzy miesiące.

Rok temu finaliści również spotkali się w pierwszy dzień w świąt, ale wtedy rolę gospodarzy pełnili Warriors. Teraz to Cavaliers będą mieli za sobą swoją publiczność, a w domowych meczach rozgrywanych w Boże Narodzenie LeBron James ma jak na razie bilans 3-0. Sam przyznaje jednak, że jego zespół w aktualnej formie nie byłby gotowy na rywalizację o tytuł.

Ale mecz i tak zapowiada się niezwykle interesująco. Naprzeciwko siebie staną liderzy obu konferencji. Cavs z bilansem 22-6 rządzą na wschodzie, Warriros z 27-4 są najlepsi na zachodzie. Goście prezentują drugi najlepszy atak w lidze (średnio 113,4 pkt. na sto posiadań), gospodarze trzeci (111,5 pkt.). W dodatku po raz pierwszy w zabawie udział weźmie Kevin Durant.

Też nie możecie się doczekać?

25 grudnia w NBA:

18.00: New York Knicks – Boston Celtics
20.30: Cleveland Cavaliers – Golden State Warriors
23.00: San Antonio Spurs – Chicago Bulls
2.00: Oklahoma City Thunder – Minnesota Timberwolves
4.30: Los Angeles Lakers – Los Angeles Clippers

Wszystkie mecze za darmo w Unibet TV! >>

Mateusz Orlicki

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.