Chaos przez Indianę – ktoś przez nich ucierpi?

Share on facebook
Share on twitter

Jeśli utrzymają się w Top 3 Wschodu, spowodują, że z playoff będzie musiał się rozstać wcześniej niż planowano zespół rangi Sixers lub Celtics. Może mieć to ogromne konsekwencje dla przyszłości czołowych klubów w konferencji.

Domantas Sabonis / fot. wikimedia commons

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Być może najważniejszą historią ostatnich dwóch miesięcy sezonu regularnego będzie kwestia 3. pozycji w Konferencji Wschodniej. Jeżeli Indiana Pacers udałoby się utrzymać miejsce w czołowej trójce, potencjalne konsekwencje dla jednej z czterech drużyn powszechnie uznawanych za najlepsze na Wschodzie, byłyby ogromne.

Po tym jak Victor Oladipo przez zerwanie ścięgna czworogłowego przedwcześnie zakończył trwające rozgrywki, wydawało się, że Pacers samoistnie zaczną osuwać się w dół. Tym samym można było się spodziewać, że na 3. miejsce dotychczas zajmowane przez zespół z Indianapolis wskoczy ktoś z dwójki Boston Celtics i Philadelphia 76ers. To się jeszcze nie wydarzyło.

Podopieczni Nate’a McMillana przegrali wprawdzie pierwsze cztery mecze bez swojego najlepszego zawodnika, po czym wygrali sześć kolejnych, a serię zwycięstw po wyrównanym spotkaniu przerwała dopiero drużyna z najlepszym bilansem w NBA, Milwaukee Bucks. W ten sposób do meczu gwiazd Pacers zachowali miejsce w czołowej trójce, istotne z perspektywy rozstawienia w play-offach i przede wszystkim układu sił nawet w całej lidze.

Przez nieszczęsną kontuzję Oladipo, na wschodzie wyklarowała się czwórka wyraźnie najlepszych drużyn – Bucks, Toronto Raptors, 76ers i Celtics. Każdy z tych zespołów ma w swoim składzie bardzo dobrego zawodnika, który po sezonie będzie mógł zostać wolnym agentem: Celtics i Kyrie Irving, Raptors i Kawhi Leonard, 76ers i Tobias Harris oraz Jimmy Butler, a także Bucks i każdy starter poza Giannisem Antetokounmpo, z Khrisem Middletonem na czele.

Cała czwórka może awansować do półfinałów konferencji. Jednak dwa z czterech zespołów będą musiały automatycznie odpaść. Rozstrzygnięcia i sposób ewentualnej porażki mogą zadecydować o decyzjach poszczególnych wolnych agentów.
Jaka byłby reakcja zawodników z najwyższej półki – Irvinga i Leonarda – czy tych ze szczebelka niżej – Butlera, Harrisa czy Middletona – na porażkę w 2. rundzie?

Jak Giannis – kwalifikujący się w przyszłym sezonie do supermaksa – zareaguje, gdyby Bucks nie przedłużyli kontraktu z którymś z najważniejszym dla niego kolegów (wspomniał o tym dziennikarz ESPN, Zach Lowe)?

A z drugiej strony jest też wizja właścicieli i generalnych menedżerów, którzy przy przedwczesnym odpadnięciu swojego klubu mogliby niekiedy kwestionować sens utrzymania – i w niektórych przypadkach wejścia też w podatek od luksusu – trzonu, który okazał się za słaby, by walczyć o najwyższe cele.

Czy jedna zła seria w play-offach powinna zaburzyć całą powierzoną myśl budowy zespołu?

I tu wkraczają Pacers, którzy mogliby jeszcze bardziej skomplikować i tak zawiłą już sytuację na wschodzie.

Bo gdyby ekipa z Indiany utrzymała 3. miejsce, to ktoś z czwórki Bucks, Raptors, 76ers i Celtics, z naciskiem na dwie ostatnie drużyny, spotkałby się ze sobą w pierwszej rundzie play-offów z 4. i 5. pozycji, co byłoby równoznaczne także z odpadnięciem przegranego już po jednej serii.

A to byłaby prawdziwa katastrofa dla – na ten moment – Celtics lub 76ers.

Mając na uwadze możliwości zespołów z Bostonu i Filadelfii, Pacers powinni spaść o dwa miejsca. Wystarczy, że zsuną się o jedno oczko. W pozostałych 24 meczach mają 8. najtrudniejszy terminarz, gdzie zmierzą się m.in. jeszcze raz z Bucks, Sixers, Golden State Warriors i po dwa razy z Oklahomą City Thunder, Denver Nuggets oraz Celtics.

Po urazie Oladipo może brakować im talentu z absolutnego topu i mogą mieć kłopot z wykańczaniem spotkań. Gdy wynik jest na krawędzi, defensywa się zacieśni i potrzebujesz punktów na ile możesz zaufać w kwestii regularnego kreowania ofensywy zawodnikom pokroju Tyreke’a Evansa, Bojana Bogdanovicia, Wesleya Matthewsa czy Darrena Collisona?

Dodatkowo dwóch – na teraz – najlepszych zawodników zespołu, Domantas Sabonis i Myles Turner gryzie się pozycjami, przez co niekoniecznie można tą dwójką kończyć mecze.

Niemniej Pacers udowodnili w tym sezonie, że są dobrym i przede wszystkim głębokim zespołem. Nawet bez Oladipo posiadają w składzie przynajmniej ośmiu solidnych koszykarzy. Nie mają sufitu, którym dysponują cztery zespoły z czołówki wschodu, lecz niestety Indiana nie dostała nawet okazji byśmy się o tym przekonali. Gdyby nie wypadł ich lider był przynajmniej scenariusz – przy odpowiednich wzmocnieniach (np. Mike Conley) i wejściu Oladipo na poziom z zeszłego sezonu – w którym Pacers mogliby wskoczyć na poziom reszty najlepszych drużyn z konferencji.

A tak nie dowiemy się „co by było gdyby…”: przedwcześnie zgasł ekran, zupełnie jak w – spoiler – Rodzinie Soprano, gdy nagle pojawiła się ciemność.

Grają twardo. Ta różnica w play-offach się zatraci i gdy reszta także zacznie grać na wyższych obrotach nagle przewaga w zaangażowaniu nie będzie aż tak istotna. W sezonie regularnym taka postawa jest w stanie wygrać kilka meczów więcej i przy jakości poszczególnych zawodników nie da się całkowicie wykluczyć scenariusza, w którym w półfinałach konferencji zamelduje się ktoś spoza czwórki Bucks, Raptors, Celtics i 76ers.

Nie postawiłbym na takie rozwiązanie, ale jeżeli czegoś możemy być pewni w NBA, to tego, że jeśli pojawia się szansa na jeszcze większy chaos, to ostatecznie bogowie koszykówki nam go dostarczają.

Łukasz Woźny, @l_wozny, Podcast Autora znajdziesz TUTAJ >>

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>




POLECANE

Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.