• Home
  • PLK
  • Z chaosu w Dąbrowie wyłonił się Piotr Pamuła

Z chaosu w Dąbrowie wyłonił się Piotr Pamuła

Share on facebook
Share on twitter

Kapitan MKS Dąbrowa Górnicza był bardzo skuteczny w czwartej kwarcie – dzięki jego trafieniom gospodarze pokonali wicemistrza Polski 71:67. Po meczu, w którym było sporo przypadkowych zagrań.

(Fot. Adrianna Antas)
(Fot. Adrianna Antas)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Przed meczem dowiedzieliśmy się, że w Dąbrowie są kłopoty ze zdrowiem koszykarzy, bo podkręconą kostkę ma Witalij Kowalenko, a Roderick Trice – poważniejsze problemy z plecami. Ale czy Drażen Anzulović naprawdę potrzebuje amerykańskiej dwójki, skoro ma Piotra Pamułę w dobrej formie?

26-letni kapitan Dąbrowy nie grał może wielkiego meczu, ale od 33. minuty, kiedy Tyrone Brazelton trójką dał Rosie prowadzenie 58:56, wziął sprawy w swoje ręce. Trafił z faulem z wejścia, potem dołożył dwie trójki, gospodarze wyszli na prowadzenie 66:60. W sumie zdobył 16 punktów (6/10 z gry), miał też 5 zbiórek, 3 asysty i 2 przechwyty.

Nie był to jednak koniec meczu, Rosa nie odpuściła tego zaciętego choć chaotycznego spotkania – goście zmniejszyli jeszcze straty do punktu. Końcówka była strasznie przypadkowa – Jeremiah Wilson trafił wymuszony rzut za dwa w ostatniej chwili orientując się, że kończy się czas akcji, Kerron Johnson niepotrzebnie faulował Jarosława Zyskowskiego przy desperackiej trójce, ale skrzydłowy Rosy, przy trzech punktach straty, wykorzystał tylko dwa wolne.

Po dwóch celnych Johnsona na 12 sekund przed końcem goście mieli szanse na remis, ale po przerwie dla Wojciecha Kamińskiego Brazelton zagrał byle jaką akcję, w której bezsensownie szybko rzucał pod presją i oczywiście spudłował. Wynik z linii ustalił Pamuła.

Rosie zabrakło w tym meczu liderów – Brazelton obudził się po przerwie, by nawalić w ostatniej akcji, a Gary Bell i Michał Sokołowski zagrali bardzo słabo. Pierwszy rzucił 8, a drugi tylko 5 punktów – „Sokół” miał 0/7 z gry i 4 straty, ale w ważnych momentach czwartej kwarty to właśnie od oddawał rzuty, które powinien wziąć ktoś inny. Np. Zyskowski, który rozegrał dobry mecz, w pierwszej połowie grał momentami właśnie jak „Sokół” – nie tylko trafiał z dystansu, ale także wchodził pod kosz.

Dla Rosy była to już czwarta porażka w tych rozgrywkach (bilans 4-4). Natomiast Dąbrowa we własnej hali pokonała już i mistrza, i wicemistrza, ma bilans 5-3. Ciekawe, czy nauczy się wygrywać na wyjazdach.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC