Chavaughn Lewis – dobrze, że odłożył rakietę

Share on facebook
Share on twitter

Najpierw zaczął grać na perkusji, gitarze basowej i pianinie, potem trenował tenisa. Na uczelni był Russellem Westbrookiem, teraz sprawił, że Słupsk zapomniał o Jerelu Blassingamie.

Chavaughn Lewis (fot. Facebook.com)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

18,2 punktu, 4,6 zbiórki, 6,0 asysty oraz 1,4 przechwytu nie oddają tego, co zrobił w ćwierćfinałowej serii z Anwilem Chavaughn Lewis. 24-letni rozgrywający był motorem napędowym Czarnych i graczem, którego w najważniejszych momentach lider z Włocławka zatrzymać nie potrafił.

To w dużym stopniu on sprawił, że Słupsk znów oszalał na punkcie koszykówki, że znów zagra o medale, że choć klub się wali, to kibice przeżywają piękną wiosnę.

I że nikt już nie pamięta o Jerelu Blassingamie.

Niedaleko US Open

Podobnie jak J-Blass, Chavaughn Lewis pochodzi z Nowego Jorku. Ale o ile Blassingame wychowywał się na Brooklynie, tak Lewis dorastał w położonym nieco bardziej na wschód Queens.

I od małego grał jak z nut – choć najpierw na instrumentach muzycznych. – No tak to się zaczęło, od perkusji, gitary basowej, pianina. Lubiłem to, ćwiczyłem, ale chciałem też uprawiać sport. W wieku 7 lat zacząłem trenować tenis – mówi PolskiKosz.pl.

W Queens znajdują się korty Flushing Meadows, na których odbywa się wielkoszlemowy US Open, ale Lewis jako dziecko mieszkał na osiedlu Jamaica, nieco bardziej na południe. Tam też był jednak klub tenisowy. – Grałem całkiem nieźle, mój tata zorientował się, że mogę być niezłym tenisistą. Z czasem zacząłem też grać w kosza i choć początkowo było to tylko hobby, to z czasem zacząłem obserwować mojego starszego brata, Romaina, który na boisku był dobry.

Ojciec Chavaughna nie był zwolennikiem pomysłu, by syn porzucił tenis dla koszykówki, ale w końcu zrozumiał, że młody zdecydowanie bardziej woli pomarańczową piłkę od mniejszej zielonej. – Ostatecznie bardzo, bardzo mnie wspierał. Cały czas, do momentu swojej śmierci – wspominał w jednym z wywiadów Chavaughn.

Przegrać? Tego nie ma w słowniku

Edgar Chavaughn zmarł nagle – po prostu zachorował, trafił do szpitala, zaczęły się różne komplikacje… Odszedł, gdy Chavaughn był w drugiej klasie liceum St. Mary’s, teraz koszykarz na prawym ramieniu ma wytatuowaną jego twarz razem z anielskimi skrzydłami.

W liceum Lewis nie od razu był gwiazdą – jak już porzucił tenis dla kosza w wieku 9 lat, to wyróżniał się na nowojorskich boiskach, m.in. słynnym Rucker Park. Ale do pierwszej piątki licealnej drużyny trafił dopiero w trzeciej klasie.

I wtedy Gaels odpalili – wygrali 20 z 28 spotkań, a rok później stali się jeszcze lepsi. Lewis zdobywał średnio po 23,9 punktu na mecz, St. Mary’s miało bilans 29-1.

Chavaughn już wtedy pokazywał to, co oglądaliśmy w serii z Anwilem – przejmował kontrolę nad meczami. W marcu 2011 roku, w finale stanowych mistrzostw prywatnych szkół katolickich, jego Gaels przegrywali z Mt. St. Michael Academy Mountaineers różnicą 10 punktów na sześć minut przed końcem. I wtedy Lewis wziął się do roboty – rzucił 11 z 18 ostatnich punktów zespołu, doprowadził do dogrywki. W niej St. Mary’s zwyciężyło 78:70, a on rzucił ostatecznie 30 „oczek”.

Jeśli jesteś graczem, którego pierwszym celem jest podawanie, grasz dla drużyny, potrzebujesz jej. Ale w meczu nadchodzi moment, w którym to zespół potrzebuje ciebie i wówczas właśnie to musisz sobie powiedzieć: „Dobra, zespół mnie potrzebuje”. Wtedy musisz zacząć grać agresywnie – mówił po tamtym meczu.

Skąd się wziął tak dobry występ? Z woli zwycięstwa i faktu, że słowa „przegrać’ w ogóle nie ma w moim słowniku – dodawał Lewis.

Skąd my to znamy?

Egoizm? Nic z tych rzeczy!

Niewielką uczelnię Marist z położonego na północ od Nowego Jorku miasteczka Poughkeepsie Lewis wybrał, bo wielkiego wyboru nie miał. Owszem, na lokalnym podwórku błysnął, ale jako nastolatek nie był graczem wielkiego formatu.

Marist w Turnieju NCAA wystąpiło tylko dwukrotnie – w latach 1986-87, gdy w drużynie grał wielki Holender Rik Smits. Dwa sezony przed przyjściem Lewisa zespół miał bilans 1-29, a potem 6-27. Z Chavaughnem było lepiej – 14-18, 10-21, 12-19, choć także 7-25 na ostatnim roku.

Dzisiejszy bohater Czarnych przychodził ze szkoły średniej jako gracz na pozycje rzucającego lub niskiego skrzydłowego, ale w nowej drużynie został Russellem Westbrookiem – rozgrywał, rzucał, przechwytywał, asystował i zbierał. W większości tych kategorii był najlepszy.

Jego średnie z ostatniego sezonu to 20,6 punktu, 5,7 zbiórki, 2,7 asysty oraz 2,3 przechwytu, ale były też oczywiście w jego grze mankamenty – te, które obserwujemy w PLK. Słaba skuteczność z dystansu (31 proc. przy regresie z sezonu na sezon), wcale nie tak dobra w rzutach za dwa (44 proc. przez cztery lata). No i straty – średnio 3,3 podczas kariery na uczelni.

Jednak przez cztery lata Lewis zdobył rekordowe w historii Marist 2119 punktów i został niekwestionowaną gwiazdą uczelni. – Nie doceniono go jednak w kraju, bo nasz program w ostatnich latach nie miał żadnych sukcesów. A sam Chay jest niezasłużenie krytykowany, gdy mówi się o nim, że chce robić na boisku za dużo, że gra egoistycznie. Nic z tych rzeczy – on po prostu bardzo chce zrobić wszystko, by drużyna wygrywała – mówił jeden z jego uczelnianych trenerów Mike Maker.

Litewskie przetarcie przed Anwilem

W sezonie 2014/15 Lewis był 10. strzelcem NCAA, ale w drafcie wybrany nie został. Rozegrał trzy mecze w Lidze Letniej w barwach Philadelphia 76ers (w sumie 3 punkty w 18 minut), trafił do ligi litewskiej, do Juventusu Uciana.

W debiutanckim sezonie w Europie, który dla niektórych młodych graczy z USA bywa trudny, Lewis w 47 meczach ligowych zdobywał średnio po 11,5 punktu, miał po 3,6 zbiórki, 3,2 asysty oraz 1,2 przechwytu.

Juventus zajął piąte miejsce w rundzie zasadniczej, w ćwierćfinale play-off przewagę boiska miał Vytautas Preny. Seria była szalenie zacięta, piąty mecz drużyna Lewisa wygrała 93:88 na wyjeździe. Też pięcioma punktami, jak ostatnio we Włocławku. Lewis nie błyszczał w niej jak teraz w Czarnych, ale przetarcie miał dobre.

Z Żalgirisem i Lietuvos Rytas jego zespół przegrywał już wyraźnie, skończył sezon na czwartym miejscu. A Chavaughn, który miał także średnio 11,1 punktu, 3,5 zbiórki, 2,1 asysty oraz 2,2 przechwytu w FIBA Europe Cup, postanowił szukać miejsca w Belgii.

Po drodze rozegrał jeszcze cztery mecze w Lidze Letniej (tym razem 4,3 punkty w 12,8 minuty w Detroit Pistons), ale jak sam przyznawał – nie oczekiwał podpisania kontraktu w USA. Umowę z Basic-Fit Bruksela podpisał już w czerwcu.

Nie rozegrał tam jednak żadnego meczu, nie pasował do stylu gry zespołu – wczesną jesienią kontrakt został rozwiązany. Amerykanin trafił do Czarnych, polecali go Dainius Adomaitis i Tomas Pacesas.

I, jak widać, był to strzał w dziesiątkę. Lewis przejął dowodzenie w Czarnych po odejściu Blassingame’a, miał kilka znakomitych meczów, wprowadził zespół do półfinału. A w Słupsku mówią, że to jeszcze nie koniec.

Łukasz Cegliński

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Sporo cudzoziemców, którzy w ubiegłym sezonie biegali po boiskach PLK, w nowym sezonie zakłada koszulki klubów z najlepszych sześciu lig Europy.Przyjrzeliśmy się losom tych graczy. Dodatkowo w tekście spojrzę na dwóch zawodników, którzy co prawda nie grają w topowych rozgrywkach, ale wyróżniają się w swoich, silnych ligach.
2 / 12 / 2021 11:34

NBA

Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Sporo cudzoziemców, którzy w ubiegłym sezonie biegali po boiskach PLK, w nowym sezonie zakłada koszulki klubów z najlepszych sześciu lig Europy.Przyjrzeliśmy się losom tych graczy. Dodatkowo w tekście spojrzę na dwóch zawodników, którzy co prawda nie grają w topowych rozgrywkach, ale wyróżniają się w swoich, silnych ligach.
2 / 12 / 2021 11:34
Ważne zwycięstwo zaliczyli we wtorek zawodnicy GKS-u Tychy, którzy na własnym parkiecie wygrali 88:77 z drugą drużyną TBS Śląsk Wrocław. To już ósma wygrana z rzędu tyskiego zespołu, który z bilansem 11-1 jest liderem tabeli 1. ligi.
1 / 12 / 2021 13:09
Ostatnia kolejka Euroligi była jedenastą w trwającym sezonie – oznacza to, że za nami blisko jedna trzecia rundy zasadniczej, można więc powoli pokusić się o pierwsze typowania. Na wyraźnych liderów wyrastają Real Madryt i FC Barcelona, ale za ich plecami tworzy się mała grupa pościgowa. Zawodzą jak na razie obrońcy tytułu – Anadolu Efes Stambuł oraz zawsze groźne i mierzące wysoko CSKA Moskwa.