„Chicago Bulls. Gdyby ściany mogły mówić” – kolejny odcień Jordana

Share on facebook
Share on twitter

Kent McDill spędził z koszykarzami najlepszej drużyny świata całe lata 90., więc po przeczytaniu jego książki można poczuć niedosyt. W szatniach Chicago Bulls musiało dziać się więcej niż to, co opisał.

ksiazki-bulls

„Historie prosto z szatni legendarnych Bulls” – taki podtytuł do książki „Chicago Bulls. Gdyby ściany mogły mówić” na pewno zachęca do jej przeczytania. I warto to zrobić, bo była to przecież drużyna wyśmienita – dla wielu fanów koszykówki na całym świecie pierwsza i jedyna najlepsza.

Nie można jednak raczej powiedzieć tego o książce, że jest najlepsza w temacie Michaela Jordana – bo przecież to wokół niego kręci się każda narracja o Bulls – i jego ekipy. Nie po wydanej już na początku lat 90. „The Jordan Rules” Sama Smitha, nie po „Michael Jordan. Życie” Rolanda Lazenby’ego. To były książki problemowe, tłumaczące zjawiska (pierwsza) lub wyczerpujące temat (druga).

Natomiast książka McDilla do zbiór historyjek, a czasem nawet opowiastek spisanych bez większego porządku. Dla niektórych będzie to jej zaleta, bo dzięki temu do książki można wracać w dowolnym miejscu i momencie, dla niektórych będzie to wada, bo przy braku narracji trudno mówić, że to dzieło, które wciąga.

Ale też każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie – młodsi czytelnicy, tacy, którzy NBA zaczęli się interesować w XXI wieku lub niedawno, dowiedzą się o lidze, w której koszykarze latali samolotami rejsowymi, nie byli otoczeni dziesiątkami ochroniarzy, byli bardziej dostępni dla kibiców, prosili dziennikarzy o to, by w drodze na lotnisko przywieźć im zapomniane z domu buty.

Przypomną sobie lub w ogóle dowiedzą się o tym, jak wyglądały kluczowe momenty i mecze, które dawały „Bykom” kolejne tytuły. Jak opisywał je McDill, jak wyglądało świętowanie w szatni itp.

Starsi kibice, ci, którzy te wszystkie rzeczy poznawali na bieżąco, a mecze oglądali jeden po drugim i uczyli się ich na pamięć, poznają smaczki i niuanse. Są perełki, do których można wracać i czytać po kilka razy.

Dla mnie jest nią opis jednego z przedmeczowych rytuałów Michaela Jordana, który przed zdecydowaną większością spotkań u siebie lub na wyjeździe, uczestniczył w spotkaniu z potrzebującymi dziećmi – najczęściej chorymi, także śmiertelnie. Organizowały je różne fundacje, Jordan spędzał z potrzebującymi kilka minut.

McDill uczestniczył w jednym z takich spotkań w Los Angeles, przed meczem z Clippers. Nie ma potrzeby opisywania tej emocjonalnej sceny, podczas czytania można się mocno wzruszyć. I zobaczyć kolejny odcień wielkiego Jordana – już nie tylko gwiazdy, zwycięzcy, hazardzisty z trudnym charakterem, ale kogoś, kto potrafi dawać radość i nadzieję, choć tego robić nie musi.

Takich momentów w książce McDilla znajdziecie na pewno więcej, Jordana poznajemy także na imprezach, w hotelowych barach, w nieformalnych rozmowach w szatniach. Ale jednak szkoda, że te ściany, w których przebywali wielcy Chicago Bulls, nie mogły przemówić naprawdę. Autor opowiedział nam tylko troszeczkę, pozostał niedosyt.

Łukasz Cegliński

„CHICAGO BULLS. GDYBY ŚCIANY MOGŁY MÓWIĆ” – zamów TUTAJ.

Autor: Kent McDill
Tytuł oryginału: Chicago Bulls. If these Walls Could Talk
Tłumaczenie: Michał Rutkowski
Data wydania: 23 listopada 2016
Cena okładkowa: 39,90 zł
Format: 145 x 205 mm
Liczba stron: ok. 320
ISBN: 978-83-7924-539-0

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.