Chicago Bulls – czy w NBA jest miejsce dla hipsterów?

Share on facebook
Share on twitter

Chicago Bulls rozegrali właśnie najgorszy mecz w tym sezonie i wypadli poza pierwszą ósemkę wschodu. Wygląda na to, że w dzisiejszej NBA bez trójek daleko nie zajedziesz.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

W starciu z Milwaukee Bucks cała drużyna z Wietrznego Miasta złożyła się na zaledwie 69 punktów (rywale – 95). Cegła goniła cegłę – 23,8 proc. z dystansu, 30,4 proc. z gry, nawet z linii rzutów wolnych gospodarze trafili tylko 53,3 proc. prób. W piątek zobaczyliśmy najgorsze możliwe oblicze Bulls, którego tak bardzo obawialiśmy się przed rozpoczęciem rozgrywek.

O tym, że na front pchają się uposażeni w niewłaściwy kaliber broni, pisaliśmy już przed sezonem. Na początku rozgrywek „Bykom” udawało się jeszcze swoje niedoskonałości maskować, z czasem jednak obok braku odpowiedniego wsparcia ławki rezerwowych czy stagnacji Nikoli Miroticia stają się one coraz większym problemem.

W sezonie 2015/16 Czarnogórzec z hiszpańskim paszportem był czołowym strzelcem zespołu ze 135 celnymi rzutami z dystansu na koncie. W 66 spotkaniach trafiał średnio dwa rzuty na mecz przy 39-procentowej skuteczności. W obecnych rozgrywkach jest to już tylko 1,3 celnej próby i zaledwie 28,4 proc. skuteczności.

Co ciekawe, Mirotić wciąż trafił najwięcej rzutów w zespole (31), a mimo to od dwóch meczów znajduje się już poza rotacją trenera Freda Hoiberga. Trudno oprzeć się wrażeniu, że od kiedy przyszedł do drużyny, nie zrobił żadnego postępu i według najnowszych doniesień zza oceanu wymiana z jego udziałem jest już ponoć tylko kwestią czasu.

Tak czy inaczej, we współczesnym świecie NBA przepełnionym kolejnymi rekordami rzutowymi i centrami walącymi tróje, Bulls pełnią rolę totalnego outsidera. Idealnie obrazuje to grafika opublikowana na Twitterze przez Nicholasa Scirię. Ta osamotniona, bycza główka w lewym dolnym rogu oznacza totalne dno.

Wykres wskazuje stosunek oddawanych rzutów z dystansu do wszystkich podejmowanych prób z gry (3-Point Attempt Rate) oraz skuteczność zza łuku wszystkich 30 drużyn. Bulls zamykają stawkę w obu przypadkach. Trójki stanowią u nich raptem 22,7 proc. wszystkich oddawanych rzutów, przy czym ligowa średnia wynosi 31 proc. W dodatku trafiają zaledwie 30,3 proc. z nich.

Dla porównania – Houston Rockets, u których odpowiednio wartości te wynoszą 44,5 oraz 38,5 proc., zza linii 7,24 metra zdobyli już w tym sezonie aż 738 punktów więcej niż zespół z United Center!

NBA, Euroliga, PLK – typuj wyniki i wygrywaj >>

MO

POLECANE