Chiny 2019: Australia lepsza od Francji – wielki Aron Baynes

Share on facebook
Share on twitter
Kapitalna gra duetu Patty Mills – Aron Baynes pozwoliła Australijczykom pokonać Francję po zaciętej końcówce 100:98. Trójkolorowi zagrają więc w ćwierćfinale z USA, a Australia z Czechami.

Aaron Baynes / fot. FIBAPZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Stawka meczu była wysoka, bowiem pierwsze miejsce w grupie i ominięcie Amerykanów w ćwierćfinale. Nic więc dziwnego, że oba zespoły rozpoczęły ten pojedynek bardzo skoncentrowane, a co za tym idzie bardzo skuteczne – Francja w pierwszej połowie grała na 53% z gry, a Australia na 57%.

Pierwsze 20 minut zdominowali strzelcy. Po jednej stronie świetnie grali Evan Fournier (13 punktów) i Nicolas Batum (11), a po drugiej Patty Mills (13) i Joe Ingles (10). Francja z Australią w klinczu dotrwały do przerwy – 46:46.

Mimo że Francuzi dobrze zaczęli trzecią kwartę i wydawało się, że przejmują inicjatywę, to znów o sobie przypomniał Mills, który zdobył lub asystował przy 11 punktach z rzędu dla Australii. Długo na odpowiedź jednak nie trzeba było czekać.

Evan Fournier wziął sprawy w swoje ręce i ponownie był nie do zatrzymania dla rywali. Seryjnie zdobywał punkty (ostatecznie skończył z 31 oczkami na koncie), a Francja odskoczyła na 9 punktów przewagi. Przed decydującą częścią gry było zaś 75:71 dla „Trójkolorowych”, bo oczywiście Ingles i Mills zaraz potem odpowiedzieli trójkami.




Czwartą kwartę od trafienia z dystansu rozpoczął Aron Baynes, który tego dnia był zaskakująco gorący zza łuku – 5/6 w całym meczu (21 punktów). Australijski podkoszowy zaraz potem wymusił także dwa faule w ataku, dzięki czemu jego zespół odzyskał prowadzenie.

Na 3:20 przed końcem znów jednak mieliśmy remis. Liderzy wciąż nie zawodzili – Fournier i Nando De Colo, a po drugiej stronie Baynes i Mills. Bardzo ważne punkty w końcówce zdobywał także Joe Ingles, który najpierw celnymi osobistymi, a później wejściem na kosz dał prowadzenie 96:94 na minutę przed końcem.

Na szczęście dla Francuzów dwa razy świetnie znalazł się De Colo, który doprowadził do remisu po 98. W kolejnej akcji niepotrzebnie Vincent Porier faulował Matthew Dellavedowę, który zamienił jednego z dwóch wolnych na punkt na 6 sekund przed końcem.

Francuzi do rzutu, który miał im dać zwycięstwo chcieli wyprowadzić Nando De Colo, ale podanie przechwycił bohater tego meczu Patty Mills (30 punktów). Fournier chwilę potem sfaulował rzucającego z własnej połowy Mitcha Creeka, a ten ustalił wynik spotkania – 100:98 dla Australii.

„Kangury” zagrają więc w ćwierćfinale z Czechami, a Francuzi wpadną na Amerykanów. Oba mecze w środę.

GS