Chiny 2019: Francja wygrywa, Niemcy spóźnieni

Share on facebook
Share on twitter

W bardzo ciekawie zapowiadającym się spotkaniu grupy G Francja pokonała Niemcy 78:74. Mecz do końca trzymał w napięciu, chociaż obie drużyny grały falami. Częściej na nich wznosili się jednak „Trójkolorowi”, którzy powinni bez porażki awansować do czołowej szesnastki.

Nicolas Batum / fot. FIBA

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Kończąca przygotowania wygrana z Australią 74:64 rozbudziła większe nadzieje w obozie niemieckim. O ile po marcowym losowaniu, celowano głównie w awans do drugiej fazy turnieju, to w ostatnich dniach uwierzono, że możliwa jest również skuteczna walka z Francją o pierwsze miejsce w grupie H.

Zderzenie z Rudym Gobertem i jego kolegami z zespołu okazało się jednak bardzo bolesne. Pierwsze punkty w niedzielnym spotkaniu Niemcy zdobyli dopiero w ósmej minucie, gdy za trzy z narożnika trafił rezerwowy Maodo Lo. W innych akcjach nasi zachodni sąsiedzi pudłowali straszliwie, chociaż przecież Gobert (9 pkt, 9zb, 5 bl) nie zawsze mógł być w pobliżu rzucającego rywala.

Problemów w ataku nie mieli za to Francuzi, wśród których szczególnie skuteczny był Amath Mbaye. Ten 29-letni skrzydłowy, który od najbliższego sezonu występować będzie w tureckim Pinar Karsiyaka, już w pierwszej kwarcie zdobył 7 ze swoich 21 punktów. Dobra gra Francuzów zasługiwała na uznanie tym bardziej, że niewielki wkład miał w nią Nando De Colo (3 pkt w 18 min). Jeden z liderów francuskiej drużyny powraca dopiero po problemach z urazami i wniósł niewiele dobrego do gry w roli rezerwowego.

Na początku drugiej kwarty, przy stanie 4:21 (tak, to nie pomyłka), trener Niemców wykorzystał drugą przerwę na żądanie i dla jego zespołu był to ostatni gwizdek do przełamania ofensywnej niemocy. Uczynił to w końcu Johannes Voigtmann (25 pkt), który równie dobrze czuł się za linią 6,75 metra, jak i w roli gracza wykańczającego kontrataki. Gdy w trzeciej kwarcie dwiema „trójkami” wspomógł go Robin Benzing, to przewaga Francuzów przed ostatnią kwartą stopniała do dziewięciu punktów (59:50).




Z każdą minutą rozkręcał się również Dennis Schroeder (23 pkt). W decydującej części meczu rozgrywający Oklahoma City Thunder najpierw skutecznie współpracował ze swoimi podkoszowymi, a następnie sam z powodzeniem atakował strefę podkoszową. Po kolejnym wjeździe pod kosz, poprzedzonym piątą w meczu„trójką” Voigtmanna, Niemcy zmniejszyli straty do zaledwie trzech punktów (68:71).

Ostatnie słowo należało jednak do „Trójkolorowych”. Akcją 2+1 popisał się Gobert, a chwilę po tym, gdy otwartego rzutu za trzy nie trafił Voigtmann, trudnym rzut z półdystansu trafił Evan Fournier (26 pkt, 10 zb). Rzucający Orlando Magic nie pomylił się również później przy rzutach wolnych, którymi przypieczętował wygraną swojej drużyny 78:74.

We wtorek, w drugiej serii spotkań grupy G, Niemcy zmierzą się z Dominikaną, a Francja zagra z Jordanią. We wcześniejszym niedzielnym meczu tych dwóch zespołów zgodnie z przewidywaniami lepsi okazali się koszykarze z Ameryki, chociaż wygrali zaledwie 70:66.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >> 

WM