Chiny 2019: Litwa za burtą, błąd sędziów w końcówce (WIDEO)

Share on facebook
Share on twitter
Po dramatycznym, ale jednocześnie pełnym efektownych akcji spotkaniu, Francja pokonała Litwę 78:75 i zapewniła sobie grę w ćwierćfinale mundialu. Litwini mają prawo mieć wielkie pretensje do sędziów, którzy w końcówce nie zauważyli dotknięcia obręczy przez Rudy'ego Goberta.

Rudy Gobert / fot. FIBAPZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Przed pięcioma laty obie te drużyny między sobą rozstrzygnęły kwestię brązowego medalu mundialu w Hiszpanii. Minimalnie lepsi okazali się wtedy Trójkolorowi, którzy zwyciężyli 95:93, a do wygranej poprowadził ich wtedy autor 27 punktów Nicolas Batum.

W sobotę, na parkiecie w Nanjing, także on okazał się jednym z kluczowych graczy spotkania. W jego pierwszych 30 minutach wcale nie zapowiadało się na dramatyczną końcówkę, gdyż za sprawą  właśnie Batuma (12 pkt) i Evana Fourniera (24 pkt) „Trójkolorowi” już w pierwszej kwarcie zbudowali bezpieczną przewagę.

Litwini wydawali się być pozbawieni atutów, szczególnie, że Domantas Sabonis i Jonas Valanciunas bardziej sobie pod koszem przeszkadzali, niż byli równorzędnym rywalem dla Rudy’ego Goberta (9 pkt, 8 zb).

Przed ostatnią kwartą Francja prowadziła 65:54. Rozpoczęła się ona jednak od rzutu za trzy Mantasa Kalnietisa (12 pkt), który skłonił Vincenta Colleta do wzięcia pierwszej w tej połowie przerwy na żądanie. Francuski szkoleniowiec szybko tego jednak pożałował, gdyż trzy minuty później musiał po raz kolejny poprosić o time-out, tym razem po udanych akcjach Valanciunasa (18 pkt, 8 zb) i Sabonisa (7 pkt, 6 zb), które zmniejszyły stratę Litwy do czterech punktów.

Od tego momentu rozpoczęła się zaciekła walka na każdym centymetrze parkietu. Dla koszykarzy nie było straconych piłek, o czym świadczyło choćby poświęcenie ze strony centrów obu drużyn. Najpierw na aut rzucił się za nią Vincent Poirier, a Valanciunas z kolei chwilę później zanurkował w jednej akcji na parkiet.




Po rzucie za 3 punkty Jonasa Maciulisa, Litwini objęli nawet prowadzenie (70:72), ale końcówka spotkania należała już do Nando de Colo (21 pkt). Doświadczony rozgrywający, który od nowego sezonu grać będzie w tureckim Fenerbahce, najpierw rzutem zza linii 6,75 odzyskał dla Francji prowadzenie, a na 15 sekund przed końcem ponad rękami Valanciunasa trafił z półdystansu, czym ustalił wynik spotkania na 78:75.

Po końcowej syrenie Litwini mieli jednak ogromne pretensje do sędziów. Powtórki pokazały bowiem, że przy stanie 76:75 nie zauważyli oni dotknięcia obręczy przez Rudy’ego Goberta, gdy ten próbował zbić piłkę po drugim rzucie wolnym Valanciunasa. Arbitrzy nie skorzystali też z systemu wideo, co pozwoliło de Colo zdobyć decydujące punkty.

Francja dołączyła zatem z 4 zwycięstwami na koncie do Australii, która we wcześniejszym sobotnim meczu grupy L pokonała Dominikanę 82:76. Sprawa pierwszego miejsca w grupie rozstrzygnie się w bezpośrednim pojedynku tych drużyn, które zostanie rozegrane w poniedziałek o godz. 14:00.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

WM