Chiny 2019: Przechwyty na zwycięstwo – jak Polacy to zrobili?

Share on facebook
Share on twitter

W tak wyrównanym, zakończonym dogrywką meczu, o triumfie jednej z drużyn musiały decydować szczegóły. W wygranym przez Polskę 79:76 spotkaniu z Chinami, gospodarzy mundialu pogrążyły ich własne wyrzuty z autu, które nasza obrona w końcówce odczytywała bezbłędnie.

A.. J. Slaughter i Mike Taylor / fot. A. Romański, PZKosz

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Rzadko się zdarza, by na poziomie mistrzostw świata właśnie umiejętne wprowadzanie do gry piłki z autu rozstrzygało o wyniku. W koszykówce spod znaku FIBA jest o to jednak łatwiej niż w lidze NBA, gdyż przepisy nie pozwalają w niej wycofać piłki na pole obrony. Drużyna polująca na przechwyt musi w tym przypadku pokryć połowę, a nie cały parkiet, co oczywiście znacząco ułatwia zadanie.

W tak szczęśliwym dla nas poniedziałkowym spotkaniu pierwsze ostrzeżenie w tym elemencie Chińczycy otrzymali na 12 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry. Przy ich jednopunktowym prowadzeniu (70:69) Qi Zhou za mocno zagrał do Jiwei Zhao, ale kanadyjski sędzie Matthew Kallio zdecydował się w tej sytuacji odgwizdać faul A.J. Slaughterowi. Powtórka (czemu tylko jedna?) pokazała, ze kontakt z rywalem naszego rozgrywającego był w  tej sytuacji minimalny i był to chyba najbardziej gospodarski gwizdek w całym spotkaniu.

Chwilę później gospodarze raz jeszcze z tego samego miejsca wprowadzali piłkę, tym razem przy prowadzeniu 72:71 na siedem sekund przed zakończeniem czwartej kwarty. Tym razem Qi Zhou, któremu widok zasłaniał najwyższy w naszym zespole Aleksander Balcerowski, podał zdecydowanie za lekko. Tempo jego zagrania znakomicie wyczuł Mateusz Ponitka, który wbiegł w linię podania i uprzedził czekającego na piłkę Jiwei Zhao.

Polak po przechwycie popędził na kosz rywali, gdzie został sfaulowany i jednym z dwóch celnych rzutów wolnych doprowadził do dogrywki.

W niej kluczowa sytuacja wydarzyła się na 11 sekund przed końcem. Po efektownej i skutecznej akcji Damiana Kuliga, Polacy objęli dwupunktowe prowadzenie (78:76), a chiński trener Nan Li raz jeszcze poprosił o przerwę na żądanie. Zanim jednak jego koszykarze mogli zrealizować założoną zagrywkę, to stracili piłkę po błędzie 5 sekund.

Tym razem, to nie Balcerowski, a A.J. Slaughter ustawił się w naszej drużyny przy graczu podającym piłkę. Dodatkowo Amerykanin nie utrudniał Qi Zhou wprowadzenia piłki, lecz odwrócił się i razem partnerami zaczął odcinać od podania pozostałych chińskich graczy. To zupełnie zaskoczyło gospodarzy, którzy w ciągu pięciu sekund nie byli w stanie wprowadzić piłki do gry.

Takie sytuacje, jak ostatnia z opisanych, nie dzieją się w koszykówce przypadkiem. Slaughter sam się przy rywalu nie ustawił, także odcięcie rywali od podania było zapewne omawiane przez Mike’a Taylora podczas przerwy na żądania. Amerykański szkoleniowiec biało-czerwonych miał podczas poniedziałkowego spotkania więcej dobrych pomysłów i także o jego wkładzie w zwycięstwo Polaków nie powinno się zapominać.

WM