Chiny 2019: Serbia lepsza – Amerykanie znów pokonani!

Share on facebook
Share on twitter

Mimo zmiażdżenia Amerykanów w pierwszej kwarcie 32:7, Serbowie do ostatnich minut musieli drżeć o zwycięstwo. Ostatecznie pokonali reprezentację USA 89:84 i w sobotę zagrają o 5. miejsce ze zwycięzcą pary meczu Polska – Czechy.

Bogdan Bogdanović / fot. FIBA

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Od początku Serbowie starali się wykorzystać niepodważalną przewagę pod koszem. Wynik otworzył Nikola Milutinov, a zaraz potem po odegraniach od wysokich trafiał z dystansu Bogdan Bogdanović (4 trójki w pierwszej kwarcie!). Lidera Serbów zatrzymało dopiero zadrapanie i krew na ramieniu, przez co musiał zejść z boiska.

Po 6 minutach Amerykanie przegrywali już 5:23. Miazga. Serbowie chcieli bardziej i to już na pierwszy rzut oka było widać. Mniej zmotywowana reprezentacja Stanów Zjednoczonych była bezradna – żadnych argumentów w ataku, do tego słaba obrona. Po 10 minutach było już 32:7 – Serbowie trafili 8 z 9 trójek!

Amerykanie byli na deskach. Rywale jednak chyba poczuli się zbyt swobodnie – kilka niepotrzebnych podań, na siłę szukanie lepiej ustawionego kolegi kosztem rezygnacji z rzutu i reprezentacja USA z każdą kolejną minuta niwelowali straty. Po akcji dwójkowej Kemby Walkera z Mylesem Turnerem było już tylko -10.

Po trójce Khrisa Middletona, mocno wychłodzonego na ławce w poprzednich meczach, Amerykanie doszli Serbów na 5 punktów. Gracz Bucks dopiero drugi raz na tych mistrzostwach przekroczył barierę 10 punktów – przeciwko Serbom zdobył 16 oczek. Do przerwy 44:40 dla podopiecznych Sashy Djordjevicia.

Na starcie drugiej połowy znów o sobie dał znać Bogdan Bogdanović. Lider Serbów trafiał trójkę za trójką, a mimo to rozpędzeni Amerykanie cały czas byli blisko. Przełamywał się Walker (18 punktów w całym meczu), a kolejne punkty dokładał także Donovan Mitchell.

Serbowie liczyć mogli tego dnia także na Vladimira Lucicia, który rozegrał pod względem zdobyczy punktowych najlepszy mecz na tych mistrzostwach – 15 punktów. Po trzech kwartach 71:68 dla zespołu z Europy.
Przydał się też w końcu Boban Marjanović (+/- +12 w 17 minut) i Serbowie ponownie powiększyli przewagę do dwucyfrowych rozmiarów. Po trójce Namanji Bjelicy prowadzili już 81:70.

Amerykanie tego dnia mogli z kolei liczyć na Harrisona Barnesa. Po jego udanych akcjach przewaga rywali znów zmalała to kilku oczek. Skrzydłowy Sacramento Kings skończył z dorobkiem 22 punktów – najwięcej w zespole.

Ostatnie akcje należały jednak do Bogdanovicia, który był bezlitosny na linii rzutów wolnych. Lider Serbów zdobył w całym meczu 28 punktów, z czego trafił 7 razy za 3 punkty. Jego zespół nie dał się w końcówce dogonić i pokonał reprezentację USA 94:89.

To druga porażka Amerykanów z rzędu, co oznacza, że w ostatnim spotkaniu na mistrzostwach świata zagrają o 7. miejsce z przegranym z pary Polska/Czechy. Z wygrany z kolei zmierzy się Serbia – o 5. miejsce. Oba mecze w sobotę.

GS