Chiny 2019: Triumf USA, wielka radość w Czechach

Share on facebook
Share on twitter
Reprezentacja Stanów Zjednoczonych pokonała Brazylię 89:73 w poniedziałkowym meczu grupy K mistrzostw świata. Amerykanie zapewnili sobie tym samym awans z 1. pozycji do ćwierćfinału, a ich wygrana przypieczętowała również sensacyjne, drugie miejsce Czechów.

Kemba Walker / fot. FIBAPZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

W poniedziałek, już po raz trzeci z rzędu na chińskim mundialu, Gregg Popovich nie mógł skorzystać z leczącego skręconą kostkę Jaysona Tatuma. Gotowy do gry był za to Kemba Walker, który w ostatnich godzinach chorował i opuścił poranny trening rzutowy.

Nowy rozgrywający Boston Celtics tradycyjnie był kluczową postacią amerykańskiej reprezentacji. Walker (16 pkt, 5 as) nie tylko dobrze godził rolę strzelca i rozgrywającego, ale też dawał przykład kolegom w defensywie. Tak było np. w pierwszej akcji czwartej kwarty, gdy pod koszem wymusił ofensywny faul Leandro Barbosy (14 pkt).

Chociaż Amerykanie ponownie długimi fragmentami grali bez typowego środkowego, to 16 punktów i 8 zbiórek zanotował Myles Turner. Środkowy Indiana Pacers był w całym meczu bardzo efektowny i w ciągu 21 minut trafił 8 z 11 rzutów z gry.

Jeszcze do przerwy Stany Zjednoczone prowadziły różnicą zaledwie czterech punktów (43:39). Amerykanie mieli problemy z zatrzymaniem Vitora Benite (15 pkt w tej części, w tym 3/4 za trzy), a także zbiórkami na własnej tablicy. Brazylijczycy, którym tylko wygrana dawała awans do ćwierćfinału, grali też z ogromną pasją, zwłaszcza od momentu, gdy w drugiej kwarcie za krytykowanie decyzji sędziowskich do szatni odesłany został trener „Aco” Petrović.

Po zmianie stron zespół USA wyeliminował jednak wspomniane mankamenty. Benite w drugiej połowie zdobył już tylko trzy punkty, a Brazylia zaledwie dwa razy zdołała zebrać piłkę w ataku. Amerykanie zmuszali rywali do indywidualnych akcji i trudnych rzutów, a sami z przyzwoitą skutecznością punktowali. Trafili m.in. 8 z 25 rzutów z dystansu, a jednym z nich była udana próba Marcusa Smarta równo z końcową syreną trzeciej kwarty. Dała ona Amerykanom 11-punktowe prowadzenie, które w decydującej części spotkania jeszcze udało im się powiększyć.

Piąty wygrany mecz z rzędu na chińskich parkietach zapewnił Stanom Zjednoczonym awans do ćwierćfinału z pierwszego miejsca w grupie K. W walce o półfinał czeka ich jednak trudne zadanie, gdyż w środę o godz. 13:00 polskiego czasu zagrają z reprezentacją Francji. „Trójkolorowi”, w rozgrywanym równolegle meczu o pierwszą pozycję w grupie L, minimalnie ulegli Australii 98:100.

Warto zaznaczyć, że awans do najlepszej ósemki zapewnił jednocześnie reprezentacji USA występ na przyszłorocznych igrzyskach w Tokio. Strefie Ameryki przysługują w turnieju olimpijskim dwa miejsca, które w Chinach wywalczyli właśnie Amerykanie, a także Argentyńczycy.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

WM