Chiny 2019: Varejao i Barbosa zatrzymali Grecję (WIDEO)

Share on facebook
Share on twitter

Zaledwie 13 punktów zdobył Giannis Antetokounmpo, a Grecja po dramatycznej końcówce niespodziewanie przegrała z Brazylią 78:79 we wtorkowym meczu grupy F mistrzostw świata w Chinach. „Canarinhos” do zwycięstwa poprowadził nieśmiertelny duet byłych graczy NBA: Leandrinho Barbosa i Anderson Varejao.

Anderson Varejao / fot. FIBA

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

„Jesteśmy przeceniani z uwagi na obecność Giannisa, który nie jest dobrze wkomponowany w zespół. Dodatkowo nie mamy strzelców z dystansu, by właściwie wykorzystać jego możliwości w ataku” – takie opinie przedstawiali niektórzy z greckich dziennikarzy przed rozpoczęciem chińskiego mundialu. Ich negatywne odczucia potwierdziły się we wtorek na parkiecie w Nanjing.

Aktualny MVP ligi NBA w ciągu 28 minut spędzonych na parkiecie zdobył zaledwie 13 punktów (3/7 z gry i 7/7 z wolnych), do których dodał tylko cztery zbiórki i jedną asystę. Jeszcze bardziej zadziwia jednak to, że w czwartej kwarcie oddał zaledwie 1 z 15 rzutów z gry całego zespołu.

W przeciwieństwie bowiem do ułożonej pod niego taktyki Milwaukee Bucks, Grecy wcale nie zamierzali wykorzystywać silnych stron Giannisa. „Greek Freak” rzadko miał piłkę w rękach, a gdy już ją dostawał, to kierowane przez Andersona Varejao podwojenia zmuszały go do oddawania trudnych rzutów, albo odgrywania piłki na obwód. Jednak na dystansie tylko Georgios Printezis wykazywał się dobrą skutecznością (20 pkt, 4/5 za 3).




Nie mogła za to dziwić bardzo dojrzała gra Brazylijczyków. To nie tylko osoba doświadczonego serbskiego trenera „Aco” Petrovicia, pamiętanego w Polsce akurat z nieudanego sezonu w Anwilu Włocławek, ale przede wszystkim doświadczenie i zgranie całej drużyny. „Canarinhos” przywieźli bowiem do Chin najbardziej doświadczony zespół, którego gracze na poprzednich mundialach rozegrali łącznie prawie 2300 minut.

Znakomicie grał szczególnie Varejao (22 pkt, 9 zb), który nie tylko do spółki z Bruno Caboclo (8 pkt, 10 zb) zaryglował strefę podkoszową, ale też sprytnie punktował w polu trzech sekund rywali. 10 ze swoich 22 punktów Varejao zdobył w kluczowej trzeciej kwarcie, którą Brazylijczycy wygrali 26:13, co pozwoliło im zniwelować przewagę Greków.

W końcówce meczu szala zwycięstwa przechylała się z jednej na drugą stronę. Przy remisie 76:76 znakomitego pick&rolla z Vareajo zakręcił inny weteran Leandrinho Barbosa (13 pkt), a brazylijski podkoszowy trafił rzut z kolanka. Po niecelnym rzucie Greków i szybkim ich faulu Barbosa wykorzystał też jeden rzut wolny na 79:76.

Grekom zostały wtedy cztery sekundy na doprowadzenie do dogrywki i po chwili okazało się, że byli tego bardzo bliscy. Koszykarską głupotą popisał się bowiem Didi Louzada, który jeszcze na połowie rywali sfaulował Kostasa Sloukasa, gdy ten zdążył rozpocząć dwutakt. Grek trafił dwa pierwsze rzuty wolne i w tym momencie trzeci dzielił jego zespół od dogrywki. Przy decydującej próbie piłka odbiła się jednak od obręczy, co momentalnie wykorzystał czujny Caboclo, który zbił ją zgodnie z przepisami FIBA.

Brazylia wygrała zatem 79:78 i zapewniła sobie awans do drugiej fazy mundialu. Grecy będą musieli za to walczyć o niego w czwartek z Nową Zelandią, która we wcześniejszym wtorkowym spotkaniu niespodziewanie pokonała Czarnogórę 93:83.

Debiutujących na mistrzostwach świata koszykarzy z Bałkanów pogrążyła wojna z sędziami, za którą usunięciem z ławki już w pierwszej połowie spotkania zapłacił ich szkoleniowiec Zvezdan Mitrović.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>  

WM