Chris Paul – 13 sezonów i wreszcie blisko szczytu

Share on facebook
Share on twitter

Rewelacyjny występ w meczu numer 5 – aż 41 punktów, 10 asyst i ani jednej straty dał Chrisowi Paulowi z Rockets pierwszy w karierze awans do finału konferencji. Doświadczony rozgrywający nie robi z tego jednak wielkiego wydarzenia.

Chris Paul / fot. wikimedia commons

Buty adidas D Rose 8 – w rewelacyjnej cenie!! >>

Jak podają statystycy z ESPN, popis Chrisa Paula w ostatnim meczu z Utah Jazz, był pierwszym w historii playoff NBA występem zawodnika, który w meczu zanotował co najmniej 40 punktów i 10 asyst, a do tego nie popełnił ani jednej straty. Grac Rakiet miał do tego rewelacyjne 8/10 w rzutach za 3 punkty oraz zanotował 7 zbiórek. LeBron James byłby dumny z takich statystyk.

Awans Houston do finału Zachodu to także szczególne wydarzenie dla 33-letniego już Paula z innego powodu. Były zawodnik LA Clippers (wcześniej także w Nowym Orleanie), mimo że jego drużyny uchodziły za całkiem mocne, jeszcze nigdy w 13-letniej karierze w lidze nie zdołał awansować tak wysoko. Trochę przypięto mu już łatkę gracza, który zawodzi w najważniejszych momentach sezonu. Razem z Jamesem Hardenem w Rockets potrafił zaprzeczyć tej teorii, a „kropkę nad i” postawił właśnie niezwykłym, wtorkowym występem.

Paradoksem jest, że chyba najbardziej bolesna playoffowa porażka Paula miała miejsce w serii przeciwko Houston. W 2015 roku Clippers przegrali po 7 meczach z Rockets, choć prowadzili już w serii 3:1.

– Z niczego się jeszcze nie cieszę. Kto grałby o tak niewiele? Nie ma mowy o radości. Potrzebujemy jeszcze ośmiu wygranych, aby coś osiągnąć. Nie wiem, jakie to będzie uczucie, wciąż mamy mnóstwo pracy do zrobienia – mówił po pokonaniu Pelicans Paul, pytany o przełom w swojej karierze. Póki co, zaliczył jeden ze swoich najlepszych występów w NBA, bijąc m.in. swój rekord liczby zdobytych punktów w playoff:

Buty adidas D Rose 8 – w rewelacyjnej cenie!! >>




POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi