Chris Paul i Spurs? Niech to nie będą tylko plotki!

Share on facebook
Share on twitter

CP3, Kawhi Leonard i LaMarcus Aldridge u Gregga Popovicha? Brzmi intrygująco, dawaj Chris!

(fot Wikimedia Commons)

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

W NBA jest od 12 lat, ale wygrał tylko cztery serie w play-off – wszystkie w pierwszej rundzie. W wieku 32 lat Chris Paul powinien wreszcie zrobić jakiś ruch, by świetne linijki statystyczne (w tegorocznym play-off było to 25,3 punktu, 9,9 asysty i 5,0 zbiórki) były czymś więcej niż tylko świetnymi linijkami statystycznymi.

Sam pomysł w rozmowie z redakcyjnym kolegą, Kevinem Arnovitzem, podsunął Zach Lowe z ESPN. – Jest sporo pogłosek wokół Chrisa Paula i sądzę, że są one prawdziwe – mówił we wspomnianym podcaście. – Myślę, że tkwi w tym obustronny interes. Nie wiem, na ile realne jest to, że Clippers zaproponują mu tę ogromną ilość pieniędzy, pozostając przy tym dobrym zespołem. Z drugiej strony Spurs brakuje elastyczności pod względem budżetu. Jestem bardzo ciekawy tego,  co zrobią latem i kto znajdzie się w składzie na przyszły rok.

Co do „obustronnego interesu” nie ma wątpliwości. Po tak rozczarowującym zakończeniu sezonu zarówno w przypadku rozgrywającego, jak i zespołu z Teksasu, połączenie sił w jednym wspólnym celu przeciwstawienia się Golden State Warriors, jeszcze nigdy nie wyglądało tak realnie. Aby jednak do tego doszło, musiałyby zostać spełnione konkretne warunki.

Przede wszystkim CP3 rzeczywiście musiałby zrezygnować z ostatniego roku kontraktu, który w ramach wynagrodzenia za sezon 2017/18 gwarantuje mu trochę ponad 24 miliony dolarów. Po drugie, musiałby zostawić na stole 205 milionów za 5 lat gry, które mogą i ponoć również chcą zapłacić mu Clippers.

W San Antonio może liczyć co najwyżej na czteroletnią umowę wartę 153 miliony, a i niewykluczone, że musiałby przystać na mniejsze niż maksymalne zarobki. Na kolejne rozgrywki Spurs mają już bowiem rozdysponowanych prawie 73,5 mln dol. w gwarantowanych kontraktach. Do tego dochodzą opcje Pau Gasola (16,2 mln), Dewayne’a Dedmona (3 mln) oraz Davida Lee (2,3 mln), a także sprawa Jonathona Simmonsa, któremu trzeba będzie pewnie zapłacić więcej niż wynosić będzie tzw. oferta kwalifikacyjna.

Gregg Popovich i R.C. Buford musieliby się więc nieźle nakombinować. Zwłaszcza że kontrakty kończą się także Patty’emu Millsowi i Manu Ginobiliemu, który nie podjął jeszcze decyzji w sprawie kontynuowania koszykarskiej kariery.

No i jest oczywiście Tony Parker, który musiałby zaakceptować rolę rezerwowego, chociaż jemu akurat więcej odpoczynku z pewnością by się przydało, a i samo nastawienie trzy lata starszego Francuza nie powinno być większym problemem. Tym bardziej w sytuacji powrotu po kontuzji.

Zresztą kto jak kto, ale Pop potrafi przekonać swoich ludzi, aby w odpowiednim momencie zeszli na dalszy plan.

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

POLECANE

tagi