Christian Laettner i najsłynniejszy rzut w historii NCAA

Share on facebook
Share on twitter

Prawdziwy „The shot”! Dokładnie 25 lat temu Christian Laettner oddał rzut, dający jego Duke spektakularne zwycięstwo nad Kentucky w spotkaniu do dziś nazywanym najlepszym meczem w historii akademickiej koszykówki.

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Niedzielny pojedynek Kentucky Wildcast z North Carolina Tar Heels nie stał może na najwyższym poziomie, ale emocji w samej końcówce odmówić mu nie można. Zwłaszcza w ostatnich sekundach, gdy kibice tych pierwszych przeżyli prawdziwą, emocjonalną karuzelę. Od skrajnej euforii przy celnej trójce na remis, aż po największe z możliwych rozczarowań, gdy marzenia o Final Four „Dzikim Kotom” odebrał Luke Maye.

Ten moment niewątpliwie mógł u fanów drużyny Johna Calipariego przywołać bolesne wspomnienia związane z chwilą, o której rok w rok bezlitośnie przypominają im także realizatorzy telewizyjnych transmisji z March Madness. Moment, gdy 25 lat temu, 28 marca 1992 roku, w podobny, choć znacznie bardziej widowiskowy sposób za burtę krajowego turnieju wyrzucał ich Christian Laettner.

W przeciwieństwie do Maye’a, który spędzał w tym sezonie na boisku średnio nieco ponad 14 minut, w swoim ostatnim roku na uczelni Laettner miał niepodważalny status największej uniwersyteckiej gwiazdy. Broniąc z Duke mistrzowskiego tytułu, był liderem prowadzonej od 1980 roku przez Mike’a Krzyzewskiego drużyny pod względem średniej zdobywanych punktów (21,5), zbiórek (7,9), a także przechwytów (2,1).

W finale Regionu Wschód, czyli na etapie dzisiejszego Elite Eight, los zetknął go właśnie z Kentucky Wildcast Ricka Pitino. W meczu tym, do którego przylgnęło miano najlepszego pojedynku w historii akademickiej koszykówki, rozstrzygnięcie przyniosła dopiero dogrywka, w której na 2,1 sekundy przed końcową syreną Sean Woods zapewnił „Kotom” prowadzenie 103:102.

Coach K poprosił o przerwę na żądanie, lecz zgodnie z obowiązującymi przepisami jego gracze i tak byli zmuszeni wznawiać grę spod własnego kosza. Zadanie to przypadło Grantowi Hillowi. Szanse były minimalne.

Drugoroczniak chwycił pomarańczową i posłał ją przez niemal całą długość boiska do stojącego na wysokości linii rzutów wolnych Laettnerra. Jakimś cudem piłka trafiła do rąk 22-letniego środkowego, który zdążył jeszcze wykonać kozioł, piwot i rzutem oddanym niemal równo z końcową syreną przesądził o końcowym zwycięstwie Duke 104:103. Do Final Four awansowali Blue Devils!

Potem Christian Laettner obronił z Duke mistrzowski tytuł i jako jedyny gracz uniwersytecki pojechał ze słynnym Dream Teamem po olimpijskie złoto do Barcelony. W drafcie został wybrany bardzo wysoko, zaraz za Shaquillem O’Nealem i Alnozo Mourningiem, jednak gwiazdą na miarę oczekiwań w NBA nigdy nie był. Miał kilka niezłych sezonów i spędził w lidze w sumie aż 13 lat, ale najlepiej z pewnością wspomina dziś lata spędzone na studiach i ten słynny „The Shot” z historycznego pojedynku z Kentucky.

MO

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

POLECANE