Clint Capela – polisa ubezpieczeniowa Rockets

Share on facebook
Share on twitter

Aż 5 bloków w ostatnie 3 minuty meczu? Clint Capela w dosadny sposób potwierdził dominację Houston Rockets, którzy w niedzielę po raz drugi wygrali w Salt Lake City i prowadzą już 3-1 w serii z Utah Jazz.

Clint Capela / fot. wikimedia commons

Już są! Nowości w Sklepie Koszykarza, których nie możesz przegapić! >>

Rockets są już o krok od awansu do finałów konferencji, a wszystko to zasługa znakomitej gry Chrisa Paula oraz Clinta Capeli w meczu numer cztery. Nic więc dziwnego, że James Harden zaraz po ostatnim gwizdku pospieszył w stronę szwajcarskiego środkowego, aby pogratulować mu znakomitego występu i podziękować za doskonałe wsparcie. Capela zakończył bowiem spotkanie z double-double w postaci 12 punktów oraz 15 zbiórek, jednak największe wrażenie zrobiło sześć bloków.

Aż pięć razy Clint Capela blokował bowiem rywali w ostatnich trzech minutach meczu, co nie udało się w NBA nikomu w ostatnich 20 lat. Center drużyny z Houston został także dopiero czwartym zawodnikiem w ostatnich dwóch dekadach, który zaliczył co najmniej pięć bloków w czwartej kwarcie meczu fazy play-off – wcześniej dokonali tego Greg Ostertag (1998), Dwight Howard (2010) oraz JaVale McGee (2012).

Do rekordu bloków w jednym meczu playoffs – 10, trzech graczy: Mark Eaton (1985), Hakeem Olajuwon (1990) i Andrew Bynum (2012) – trochę jednak zabrakło.

Tak dobra postawa Capeli mało kogo zaskakuje, bo 23-latek już od kilku sezonów jest jednym z najbardziej perspektywicznych centrów w lidze i zdaje się być idealnym środkowym w systemie Mike’a D’Antoniego. W tym roku wprost dominuje w pomalowanym, czego efektem jest przewaga Rockets pod koszami w starciach z takimi centrami jak Karl-Anthony Towns czy Rudy Gobert.

– Jest naszą polisą ubezpieczeniową. Zawsze dobrze czuć, że ma się kogoś za plecami – mówił Harden, który nawołuje do tego aby więcej osób doceniało Capelę.

Ten stał się w tym sezonie jednym z najważniejszych zawodników Houston. W sezonie regularnym, który Rockets zakończyli przecież z najlepszym bilansem w NBA, notował średnio prawie 14 punktów i 11 zbiórek na mecz, a do tego zakończył zmagania jako najskuteczniejszy zawodnik ligi (ponad 65 procent skuteczności z gry). W fazie play-off te średnie nawet wzrosły (do 15.4 oczek i 13 zebranych piłek w każdym spotkaniu), choć statystyki nie są w stanie do końca oddać wpływu, jaki Capela ma na wszystko to, co dzieje się na parkiecie.

Szwajcar rzeczywiście jest bowiem jak ta polisa ubezpieczeniowa, będąc jednym z najlepiej broniących obręcz zawodników w tym sezonie. Ale ogromne wrażenie robi także jego gra dalej od kosza, gdzie jak na wysokiego może pochwalić się znakomitą szybkością i i świetną pracą nóg, dzięki czemu Rockets mogą swobodnie zmieniać krycie.

Przekonał się o tym m.in. wyśmienicie grający rookie Donovan Mitchell, który nie potrafił stworzyć sobie dobrych pozycji w izolacjach na podkoszowym zespołu z Houston. Capela swoje robi także w ataku, co docenia m.in. Chris Paul, który dzięki obecności środkowego pod koszem ma więcej miejsca na półdystansie, co z kolei zaowocowało 27 punktami (11/17 z takiej odległości) w niedzielnym G4.

Tomek Kordylewski

Już są! Nowości w Sklepie Koszykarza, których nie możesz przegapić! >>




POLECANE

Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.