Co za rekord 17-latka – zapiszcie to nazwisko!

Share on facebook
Share on twitter

Aż 47 punktów zdobył w sobotę Mateusz Szczypiński, 17-letni rzucający MKS Dąbrowa Górnicza. W przegranym 115:121 po dwóch dogrywkach meczu z MOSiR Cieszyn miał 13/29 z gry oraz 15/17 z wolnych.

koszykowka_ogolneCo to był za szalony mecz! Składające się niemal tylko i wyłącznie z graczy urodzonych w latach 1997-98 rezerwy Dąbrowy – drużyna, która w rundzie zasadniczej miała bilans 0-22 – były o krok od wygranej w pierwszej kolejce gier o utrzymanie w grupie C. Ale ostatecznie w Cieszynie przegrały. Po 41 punktów dla zwycięzców zdobyli 34-letni Łukasz Ochodek i 33-letni Leszek Siwy. Gwiazdą gości był Mateusz Szczypiński. Jego 47 punktów to rewelacyjny wynik.

Szczypiński zaczął powoli – w pierwszej kwarcie zdobył 6 punktów. Ale już na początku drugiej – 8 w dwie minuty, a w całej tej części rzucił 13. Na początku trzeciej kwarty zdobył 7 w dwie minuty, w sumie uzyskał 11. I znów – na początku czwartej Szczypiński rzucił 5 punktów w dwie minuty, a w sumie 12. 20 sekund przed końcem trafił dwa rzuty wolne i wyrównał na 95:95 i pierwszą dogrywkę.

W obu dodatkowych częściach Szczypiński nie był już jednak tak skuteczny, zdobył tylko pięć punktów. Mimo to jego zespół był o krok od wygranej – 1.33 minuty przed końcem pierwszej dogrywki prowadził 107:97. Ale wtedy niesamowity moment mieli gospodarze, którzy zdołali odrobić straty. Jeszcze 13 sekund przed końcem przegrywali 105:110, ale w ostatniej akcji, równo z syreną, za trzy na 111:111 trafił Siwy. W drugiej dogrywce gospodarze już przeważali.

Szczypiński przegrał, ale rekordem punktowym zadziwił. Nie jest to jednak zawodnik nieznany. Mierzący 192 cm wzrostu to etatowy reprezentant Polski w grupach młodzieżowych, ma już za sobą debiut w ekstraklasie – w tym sezonie rozegrał sekundowe epizody w trzech spotkaniach. W mistrzostwach Polski do lat 20, w których Dąbrowa Górnicza zajęła ósme miejsce, 17-letni gracz zdobywał średnio po 18,0 punktu w 10 meczach.

Do Dąbrowy Szczypiński przyszedł w 2014 roku z Wrocławia, z którego pochodzi. – Kiedy moja mam była w ciąży, rodzice chodzili na mecze Śląska, gdzie Adam Wójcik, Maciej Zieliński zdobywali polskie parkiety. Mając półtora roku zacząłem odbijać piłkę do kosza, w wieku trzech lat byłem na pierwszym meczu. Chodziłem kibicować, biegałem po hali. W pierwszej klasie poszedłem na trening i tak zostało do dziś – wspominał kilka lat temu w rozmowie z PAP.

Szczypiński jest wychowankiem WKK Wrocław. – Pamiętam pierwszy swój trening i trenera który zaproponował mi granie w WKK – był nim Piotr Gliniak. Później trafiłem pod skrzydła pani Iwony Olesiewicz, u której szlifowałem podstawy koszykarskiego abecadła. Kolejnym trenerem doskonalącym moje umiejętności był trener Mariusz Mazur. Myślę ,że wszyscy wiedzą o kim mowa. Trener m.in. Łukasza Koszarka i Michała Ignerskiegoopowiadał Szczypiński rok temu.

– Po kilku latach spędzonych pod skrzydłami trenera Mazura, znów dostałem szansę grania w roczniku starszym – tym razem pod skrzydłami trenera Krzystofa Wilkosza. Moje ulubione słowa trenera, które pamiętam do teraz: „Masz pozycję w 4 sekundzie akcji? Nie bój się rzucać, bo w 24 sekundzie może jej już nie być!”. Ostatnim moim wrocławskim trenerem był Tomasz Niedbalski, którego przedstawiać nie trzeba. Pracowałem z nim stosunkowo krótko, ale uważam że przy nim można się wiele nauczyć. Ma on największą wiedzę koszykarską w Polsce wśród trenerów młodzieżowych.

Obecnie Szczypiński pracuje w Dąbrowie Górniczej z Rafałem Knapem. – Mieszkam w internacie, jestem zawodnikiem MKS. To oznaczało zmianę szkoły, otoczenia. Przyjaciele zostali we Wrocławiu, mamy bardzo dobry kontakt. Trzeba zacząć dorosłe życie – mówi koszykarzy, który w 2015 roku był w Gran Canarii na kampie Basketball Without Borders. Przez kilka dni trenował w gronie 40 największych talentów z Europy w swoich rocznikach.

O czym marzy? – Marzeniem każdego koszykarza jest gra w NBA, ale jeżeli to się nie uda, to może liga hiszpańska, francuska. Wiadomo, że w Polsce zbyt wiele pieniędzy nie idzie na koszykówkę, a w Hiszpanii to niemal religia – mówi Szczypiński.

POLECANE

tagi