Cole Anthony – w debiucie lepszy niż Jordan (WIDEO)

Share on facebook
Share on twitter
Jest jednym z kandydatów do wyboru numer jeden w przyszłorocznym drafcie, a swój ogromny potencjał potwierdził już w debiucie w NCAA. Syn byłego gracza NBA – Grega Anthony’ego – w znakomity sposób zaczął starania o angaż w lidze.
Cole Anthony/fot. youtube.com

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Mówią o nim, że ma determinację jak Kobe Bryant, albo Michael Jordan. Nie, Cole Anthony nie będzie ich następcą, ale 19-latek może być kolejnym znakomitym graczem w NBA. Na razie świetnie rozpoczął przygodę z NCAA: w debiucie zaliczył 34 punkty oraz 11 zbiórek, a jego Tar Heels wygrali 76-65 z Notre Dame. Takiego debiutu w barwach uczelni z Północnej Karoliny nie miał nawet Jordan.

Anthony przeszedł więc do historii, bo to najlepszy pierwszy mecz jaki widziano na UNC i najlepszy debiut w konferencji ACC w ostatnich dwóch dekadach. Rozgrywający potwierdził tym samym, że ogromne zainteresowanie jego osobą nie było wcale przypadkowe. Latem starało się o niego mnóstwo uczelni, ale koniec końców wybór padł na Tar Heels.

Najbardziej zadowolony z tego jest Roy Williams, szkoleniowiec UNC, który najbardziej w młodym zawodniku uwielbia chęć wygrywania. Anthony ma to niejako zakodowane w DNA, bo przecież jego tata Greg sam był gwiazdą w NCAA, a potem spędził sporo udanych lat w NBA jako wartościowy zmiennik. Cole miał więc spokojne dzieciństwo, ale od początku uwielbiał rywalizować.

Na starcie wyglądało jednak na to, że koszykówka to nie jest dyscyplina dla niego, ale Cole mimo wszystko uwielbiał spędzać czas na parkiecie. Rok po roku dodawał więc coś do swojego repertuaru, by w szkole średniej Oak Hill Acadamy – tej samej, gdzie szkolili się m.in. Carmelo Anthony, Kevin Durant czy Rajon Rondo – notować średnie na poziomie triple-double.

Mama Anthony’ego nie zgadza się więc z tym, by postrzegać jej syna jako rozgrywającego, którego pierwszym instynktem jest zdobywanie punktów. Co by jednak nie mówić, właśnie to przychodzi mu najłatwiej. Eksperci podkreślają, że to właśnie ta naturalna możliwość zdobywania punktów i kreowania sobie przestrzeni do rzutów może zrobić z 20-latka jedynkę w drafcie.

Debiut na parkietach NCAA niejako to potwierdza, bo Anthony w drodze do 34 punktów sześć razy trafił zza łuku, ale pokazał też kilka efektownych wejść pod kosz. Mecz zaczął w specjalnych goglach (ze względu na wadę wzroku), ale szybko je porzucił, bo jak potem tłumaczył utrudniały mu odpowiednie widzenie i z tego eksperymentu chyba już nic nie będzie.

O wiele ważniejsze było jednak dla niego to, że udało się pokonać Notre Dame. Sam zresztą stwierdził, że choć taki debiut to fajna rzecz to jednak nie można za długo klepać się po plecach, bo w piątek kolejne spotkanie. Z takim podejściem Anthony powinien dobrze sobie poradzić w zawodowej koszykówce – warto więc obserwować tego chłopaka i jego rozwój w NCAA.

Tomek Kordylewski

POLECANE

tagi