I cóż, że ze Szwecji – spaghetti króla strzelców

Share on facebook
Share on twitter

Koszykarska rodzina, uczelnia Stephena Curry’ego i rozstrój żołądka na dzień dobry. Chris Czerapowicz – amerykański Szwed czy też szwedzki Amerykanin – szturmem podbija PLK.

(fot. Wikimedia Commons)
(fot. Wikimedia Commons)

PLK, Euroliga, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >> 

Był czwartek, 22 września. Chris Czerapowicz, który dzień wcześniej przyjechał do Krosna, na przedpołudniowy trening rzutowy przyszedł się tylko przywitać. Prezes Janusz Walciszewski i trener Michał Baran wymienili znaczące spojrzenia.

Słuchaj, jakiś strasznie wychudzony – mówi do Barana Walciszewski. – No, chyba miał być też wyższy – odpowiada trener.

Na wieczornym treningu Czerapowicz w ogóle się nie pojawia. Dzwoni i tłumaczy – wymioty, biegunka, dramat. – Chris, co ty zjadłeś? – pytają w klubie. – Robiłem spaghetti z wołowiną, nie wiem, co mi zaszkodziło – mówi. I wysyła zdjęcie mięsa, które kupił w sklepie.

I już wszystko jasne – Czerapowicz nie może jeść wieprzowiny, ale zamiast mięsa wołowego, nabył wieprzowo-wołowe. Stąd rozstrój żołądka.

W klubie szybko zdecydowane, że nowego gracza trzeba postawić na nogi. Kroplówka, lekarstwa i jedziemy. Gdzie? Na turniej, do Lublina, gdzie rywalami będą Start, Stal i Siarka. – Sorry Chris, musisz grać – słyszy Czerapowicz. W klubie chcą uniknąć sytuacji, w której nowy gracz spędza pierwszy dzień w obcym mieście zupełnie sam. Już lepiej niech pomęczy się z drużyną.

No i Czerapowicz się męczy, w piątkowym meczu z Siarką zdobywa 2 punkty.

Testy w Asseco, w Gdyni go nie chcieli

Zanim we wrześniu przyjechał do Krosna, w Polsce Czerapowicz był już trzykrotnie.

W sierpniu zagrał we Włocławku z reprezentacją Szwecji w dwudniowym turnieju przed eliminacjami EuroBasketu – pokazał się z dobrej strony, jako dynamiczny, wszechstronny skrzydłowy. Potem w eliminacjach, w czterech meczach z Rosją oraz Bośnią i Hercegowiną, rzucał średnio po 8,8 punktu.

Wcześniej, w styczniu, Czerapowicz przyjechał do Radomia z Södertalje Kings na mecz FIBA Europe Cup. Szwedzi przegrali 77:81, ale ich skrzydłowy zdobył 22 punkty i miał 7 zbiórek. Trafił 5 z 8 trójek. Skądś to znamy prawda?

Natomiast w lecie 2015 roku Chris pojawił się w Gdyni, na testach w Asseco. – Trenowałem przez kilka dni, źle chyba nie było, ale w klubie powiedziano mi, że zamierzają mieć tylko jednego obcokrajowca, gracza na pozycję rozgrywającego – opowiada PolskiKosz.pl Czerapowicz.

Z Tane Spasevem nawet nie miałem styczności, oglądali i nagrywali mnie jego asystenci. Trener przekazał im tylko, żeby mi podziękowali – dodaje koszykarz. Asseco rzeczywiście postawiło wtedy na Anthony’ego Hickeya, choć w składzie zawieruszyli się także młodzi Serb, Bośniak i Rosjanin.

Pradziadek wyjechał za wcześnie

rrrRodzina Chrisa Czerapowicza z Polski się jednak wywodzi. Pradziadek Chrisa urodził się w miejscowości Radoszkowicze położonej na północ od Mińska. Dzisiaj to Białoruś, ale do rozbiorów było osiedle leżące w granicach I Rzeczypospolitej, a po 1918 roku miasto najpierw należało do powiatu wileńskiego, a potem do województwa nowogrodzkiego.

Chris, który urodził się 15 września 1991 roku w Göteborgu, rodzinne zawiłości sprzed 100 lat pamięta słabo. – Rodzina od strony taty od kilku pokoleń jest rodziną amerykańską, ale jesteśmy też dumni z naszych polskich korzeni. Niestety, nie pamiętam pradziadka, który wyemigrował na początku XX wieku do USA.

Pradziadek założył rodzinę w USA, mój dziadek i ojciec urodzili się jako Amerykanie. Ja jestem szwedzkim Amerykaninem czy też amerykańskim Szwedem z polskimi korzeniami. Niezła mieszanka – śmieje się Chris.

Po przyjeździe do Krosna Czerapowicz razem z ludźmi z klubu odwiedzał urzędy w Rzeszowie, by zorientować się w możliwościach uzyskania potwierdzenia polskiego obywatelstwa bez konieczności składania o nie wniosku do prezydenta.

Okazało się jednak, że pradziadek do USA wyjechał za szybko. Gdyby zrobił to po 1923 roku, Chris dostałby polski dowód osobisty z urzędu. Tymczasem emigracja miała miejsce w 1918 roku – mówi Janusz Walciszewski.

Strzelec, który pudłował w Davidson

Chris Czerapowicz to gracz wszechstronny. Ale co jest jego największą siłą?

Rzut z dystansu. Chris to strzelec – mówi Michał Baran.

Potrafi wiele, ale rzut ma świetny – dodaje jego asystent Kamil Piechucki.

Jestem strzelcem, od małego nim byłem – przyznaje Czerapowicz.

W koszykówkę zaczynał grać w młodzieżowych drużynach Kvarnby, już jako pięciolatek. – Można powiedzieć, że ja się w koszykówkę wrodziłem. Mój tata, Daniel, po ukończeniu studiów w USA przyjechał do Szwecji, gdzie najpierw grał zawodowo, a potem prowadził różne zespoły, także pierwszoligowe. M.in. właśnie Kvarnby. Koszykarką była też moja mama, Annelie, choć ona grała na trochę niższym poziomie, w drugiej lidze.

Chris jest najstarszym z czwórki wysportowanego rodzeństwa. W kosza grają jego młodsi bracia. – 17-letni David i 16-letni Eddie. – Są jeszcze w szkole średniej, ale występują też w szwedzkiej II lidze. Są nieźli, występowali w młodzieżowych reprezentacjach Szwecji. A moja siostra, dwa lata młodsza ode mnie Jennifer, uprawiała lekkoatletykę na uczelni.

Młody Czerapowicz był dwójką, która czasem grała jako rozgrywający, ale z czasem coraz częściej była przesuwana na skrzydło. – Zawsze też jednak dobrze zbierałem, więc ustawiano mnie na czwórce, by sprawiać kłopoty wyższym rywalom grającym na tej pozycji – bywało tak w NCAA, a także w Szwecji – mówi Chris.

chris_czerapowicz6Strzelec, mówicie? Ciekawe, że jak spojrzymy na skuteczności Czerapowicza z Davidson, gdzie studiował w latach 2010-14, zobaczymy ledwie 34 proc. w rzutach z dystansu. W ostatnim roku było to nawet ledwie 28 proc. Dlaczego?

Bo w Davidson miałem trzy lata z rzędu, w których przed letnią przerwą doznawałem kontuzji i nie mogłem trenować – wyjaśnia Chris. – Przerwa między sezonami to najlepszy moment na robienie postępów, polepszanie umiejętności. Ja te okresy traciłem. Nad rzutem mogę tak naprawdę pracować od kilku lat i zaczyna wracać to, co miałem jako młody gracz.

Świetny przeciwko Polsce

Jak w ogóle trafił do USA? Z jednej strony był to kraj jego ojca i dziadka, ale z drugiej – został po prostu wypatrzony. Nastoletni Czerapowicz wyróżniał się w rozgrywkach młodzieżowych – szwedzkie drużyny rywalizowały w dywizjach B, ale osiągi Chrisa były zauważalne: 11,6 punktu w 2007 roku w ME do lat 16, dwa lata później, w juniorach, zmieniło się już w 18,8 punktu oraz 8,3 zbiórki.

Ciekawe, że w 2009 roku na ME do lat 18 Czerapowicz dwukrotnie zagrał przeciwko Polsce – Szwedzi oba mecze wygrali, a on w fazie grupowej rzucił nam 21 punktów, a w finale (87:71) miał 23 punkty i 12 zbiórek. Obie drużyny awansowały do dywizji A, w zespole Biało-Czerwonych grali m.in. Michał Sokołowski oraz obecny klubowy kolega Czerapowicza Dariusz Wyka.

Wróćmy do Davidson. – Oni zawsze szukali graczy w Europie, zwykle mają stąd po kilku koszykarzy. Potrafią robić dokładny skauting, mnie wypatrzyli w reprezentacjach Szwecji, a dodatkowo pomógł mi Kenneth Grant jr, który też miał tatę z USA i mamę ze Szwecji i przez rok grał w Davidson. To on zwrócił na mnie uwagę trenerowi Bobowi McKillopowi – opowiada Czerapowicz.

W cztery lata na uczelni, nad którą unosi się duch Stephena Curry’ego, rozegrał 121 meczów. Zdobywał w nich średnio po 8,3 punktu oraz 4,2 zbiórki.

Król i mistrz z Södertalje

Wracając do Europy najpierw trafił do Włoch, do zespołu z Pistoi. Ale na krótko. – Podpisałem kontrakt tylko na dwa miesiące, miałem zastąpić jednego z kontuzjowanych graczy. Ale w międzyczasie podpisano jeszcze jednego zawodnika, w drużynie było sześciu obcokrajowców, a grać mogło pięciu. Siedziałem na ławce, oglądałem mecze, to było bez sensu. Zdecydowałem się na powrót do Szwecji – mówi Czerapowicz.

Z Södertalje Kings zdobył dwa tytuły mistrzowskie, w ostatnim sezonie notował średnio po 12,7 punktu oraz 5,2 zbiórki. Skuteczność z dystansu? Wciąż tylko 37 proc., więc chyba jest coś wyjątkowego w obręczach, na które rzuca w PLK.

Po dwóch latach w Szwecji chciał zagrać w lepszej lidze, Polska wydawała się wyborem naturalnym. Także z tego względu, że rodzina Czerapowiczów planuje kupić tu lokum i nie wyklucza, że kiedyś do Polski, kraju przodków się przeniesie.

Chris miał kilka propozycji – zainteresowanie wykazywał King Szczecin, nad ofertą rozmyślano także w Kutnie, Czerapowicza oglądał także Mathias Fischer z Turowa. Ale najszybsze było Miasto Szkła Krosno.

I trafiło w dziesiątkę.

Opinie o nim są nudne, aż do bólu. Ale też każdy trener chciałby mieć takiego gracza. „Skromny chłopak, nie wywyższa się, nikomu nie daje odczuć, że jest gwiazdą. Normalny, dobrze wychowany, kulturalny człowiek”. „Ma chłodną głowę, rzadko się gotuje, nie wybucha, nie daje się sprowokować. Panuje nad sobą, nie pokazuje emocji – jest taki sam jak gra dobrze i taki sam, jak gra gorzej”.

Stereotyp Szweda – spokojnego profesjonalisty – mówią w Krośnie.

Hiszpania już pyta

(fot. Łukasz Jaracz/Miasto Szkła Krosno)
(fot. Łukasz Jaracz/Miasto Szkła Krosno)

W drugim sparingu w Lublinie, ze Stalą, rzucił 6 punktów. W kolejnym spotkaniu ze MBK Handlova – 14. W następnym, też ze Słowakami – już 19 punktów, 11 zbiórek i trzy trafione trójki.

No i poszło. 22, 25, 27, 29 punktów… Te ostatnie zdobył tuż przed Wigilią, w meczu z Kingiem Szczecin w Krośnie. Dał popis, w samej drugiej kwarcie zdobył aż 18 punktów.

Średnie z pierwszej rundy? 18,5 punktu, 50 proc. skuteczności z gry, w tym aż 49 proc. za trzy. Do tego 6,9 zbiórki, 1,3 asysty oraz 1,1 przechwytu na mecz. Na półmetku rozgrywek Czerapowicz jest dla nas najpoważniejszym kandydatem do nagrody MVP.

Wzbudza też zainteresowanie innych klubów, także z zagranicy. W Krośnie mówią, że o Chrisa dopytuje się nawet klub z Hiszpanii. – Ale to są takie „macanki”, żadnej konkretnej oferty na papierze nie było żadnej – zaznacza prezes Walciszewski.

Pytam Czerapowicza, co będzie dalej. Gdzie widzi siebie po tym sezonie? – Chcę grać na jak najlepszym europejskim poziomie. Podejmę wyzwanie zrobienia największego kroku, jaki da się zrobić. Ale pewne rzeczy są poza mną – ja mogę tylko grać jak najlepiej, czekać na propozycje – mówi.

Mówię mu jeszcze: – Chris, jesteś gwiazdą, grasz świetnie, to widzimy. Ale nie wiemy o tobie wiele – jaki jesteś, jakbyś się przedstawił?

Chwila namysłu: – Jestem pokornym gościem, który lubi ciszę i życie w swoim własnym świecie. Cieszę się, że daję radość kibicom i bardzo podoba mi się wsparcie, które od nich otrzymuję w Krośnie – odpowiada Chris.

Łukasz Cegliński

PS Chris Czerapowicz w tej chwili korzysta głównie z firmy cateringowej „Zielona Terapia”. Są efekty.

POLECANE