PRAISE THE WEAR

Cukier polski, a Anwil zatrzymany – 10 wniosków po meczu nr 1

Cukier polski, a Anwil zatrzymany – 10 wniosków po meczu nr 1

Pierwszy cios w finałowej serii zadały “Twarde Pierniki”, imponując m.in. świetną grą polskich graczy i zamykając strefę podkoszową. Jakie wnioski można wyciągnąć na podstawie pierwszego meczu?

Bartosz Diduszko i Rob Lowery / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 

1. Już pierwszy mecz pokazał, że Anwilowi przyjdzie się zmierzyć z przeciwnikiem preferującym zupełnie inny styl niż dwaj poprzedni rywale w playoff. Stal bardzo mocno opierała swoją grę na rozgrywającym, od którego zależało w ataku tak naprawdę wszystko. Arka również w ataku miała jasno podzielone role, a głównymi aktorami byli James Florence i Josh Bostic.

Polski Cukier Toruń akcenty ma rozłożone równomiernie, co jest ich ogromną siłą. Anwil nie może sobie pozwolić na skupienie się na konkretnych graczach, bo tak naprawdę każdy może zaskoczyć.

2. Tak też się stało w pierwszym meczu, gdzie pomimo słabej gry Roba Lowery’ego i Michaela Umeha, Polski Cukier wygrał 96:89. Z bardzo dobrej strony pokazali się Polacy – gracze pierwszej piątki jak Damian Kulig (więcej TUTAJ >>) oraz Karol Gruszecki, a także rezerwowi – Bartosz Diduszko (więcej TUTAJ>>) i Tomasz Śnieg.

3. Anwil ma także o wiele większe problemy na zbiórce. Włocławianie muszą walczyć o piłkę praktycznie całym zespołem, co na pewno kosztuje ich sporo sił, a to z kolei przekłada się na atak zespołu z Włocławka.

4. Podkoszowi Anwilu – Szymon Szewczyk i Michał Ignerski, zdobyli w sumie 4 punkty w tym spotkaniu. Wybranie właśnie ich jako główny cel ograniczenia ataku zespołu Igora Milicica to mądre posunięcie. W końcu ten „nowy” Anwil, bez Josipa Sobina, swoją grę w ataku bardzo mocno uzależnia od rzutów za 3 swoich wysokich, a tego w czwartek zabrakło.

5. Dejan Mihevc zdecydował się także na inne pomysły defensywne niż poprzedni rywale Anwilu. Ivan Almeida był podwajany, jak tylko dostawał piłkę tyłem do kosza. Z kolei na obwodzie, na zasłonach torunianie zmieniali krycie dość odważnie, ale i skutecznie.




Damian Kulig i Cheikh Mbodj to o wiele mobiliniejsi środkowi niż Dariusz Wyka, czy Adam Łapeta. Praktycznie nie przygrywali pojedynków 1 na 1 i cały czas straszyli gdzieś blokiem atakujących kosz obwodowych Anwilu.

6. Cały czas w dobrej formie są jednak Amerykanie z Włocławka. Chase Simon zamienił się w bardzo skutecznego egzekutora, który jest w ostatnich meczach w fenomenalnej formie. Jednak dobra gra, jego i Aarona Broussarda, nie wystarczy do pokonania Twardych Pierników. Anwil potrzebuje lepszej gry swoich Polaków, którzy w czwartek zdobyli w sumie zaledwie 27 punktów.

7. Atak włocławian to w tym momencie kwestia usprawnień, a Igor Milicić pokazał już, że z meczu na mecz jest w stanie korygować grę swojej drużyny. Jednak większy kłopot Anwil będzie miał z obroną, szczególnie tą bliżej obręczy. Polski Cukier w pierwszym meczu trafił 60% rzutów za 2.

8. Kłopotem także w czwartkowym meczu była nadmierna liczba fauli. Torunianie trafili aż 27 z 30 rzutów wolnych (90 %), co w znacznym stopniu pozwoliło im przetrwać dobre fragmenty Anwilu, a potem wyjść na prowadzenie. Obrona na pograniczu faulu zemściła się na włocławianach, którzy mieli dużo niepotrzebnych przewinień przy próbach wybijania piłek.

9. Warto jeszcze przytoczyć statystykę punktów z ławki, która w półfinałach bardzo często decydowała o końcowym wyniku. Torunianie wygrali ją 44:33.

10. Obie drużyny mają wciąż rezerwy, a w drugim meczu raczej powinniśmy się spodziewać zupełnie innego rozłożenia akcentów punktowych niż w pierwszym.

GS

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 




Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami