• Home
  • PLK
  • Cukier służy Gruszeckiemu – świetny początek w Toruniu

Cukier służy Gruszeckiemu – świetny początek w Toruniu

Share on facebook
Share on twitter

Średnia 16,7 punktu, a do tego 65 proc. z gry, w tym 53 proc. za trzy (8/15). Próbka jeszcze mała, ale w Toruniu „Grucha” wystartował bardzo dobrze.

Karol Gruszecki (fot. Facebook.com/BasketTorun)

James Harden wymiata w takich butach – sprawdź >>

Oglądaliście środowy mecz z Miastem Szkła Krosno? Raz, dwa, trzy, cztery! Od tylu trójek w pierwszej kwarcie zaczął Karol Gruszecki. W sumie zdobył 19 punktów, żaden tam jego rekord – w Czarnych rzucał więcej.

Ale ta pewność, siła rażenia, była godna zauważenia.

Na oceny przyjdzie czas po sezonie, ale tak, Karol dobrze zaczął ten mecz i w ogóle sezon. Wierzę jednak, że to dopiero początek dobrej gry – dla niego i dla drużyny. Jego formą nie jestem zaskoczony – od początku, jak wrócił z EuroBasketu, widziałem, że ciężko pracuje, słucha, zostaje po treningach. A jak ciężko pracujesz, to efekty są – mówi nam Dejan Mihevc, trener Polskiego Cukru, który zaczął sezon od dwóch zwycięstw w trzech meczach.

Okres przygotowawczy „Grucha” miał niełatwy – spędził go na zgrupowaniu kadry i EuroBaskecie (11 minut w dwóch meczach), a potem z marszu wszedł do nowej drużyny z nowym trenerem. W sparingach grał nierówno, a na dodatek musiał łatać dziury na jedynce, bo Glenn Cosey dołączył dopiero tuż przed startem rozgrywek.

Teraz sytuacja w Toruniu się normuje – wrócili Cheikh Mbodj i Aaron Cel, do formy wrócił Gruszecki. To, co może się podobać szczególnie, to rosnąca pewność gry. W Zielonej Górze tego nie było.

Możliwe, ale mi trudno o tym mówić, nie było mnie tu, więc nie wiem – mówi Mihevc, który wicemistrza Polski objął tego lata. – Ja wiem jedno – pewność siebie na boisku bierze się z ciężkiej pracy, zaufania trenera i zrozumienia swojej roli. Wtedy zaczynasz się na boisku czuć komfortowo. A jak gracz dobrze i drużyna wygrywa, to wszystko rośnie jeszcze bardziej – tłumaczy Słoweniec.




Polski Cukier od początku przygotowań nie zagrał żadnego meczu w pełnym składzie – najpierw brakowało kadrowiczów, długo nie było też rozgrywającego, teraz urazu doznał Bartosz Diduszko.

Jak może zmienić się rola „Gruchy”, gdy Mihevc będzie miał do dyspozycji cały zespół? – Uważam, że paradoksalnie może wzrosnąć. Z Krosnem z konieczności Karol grał 38 minut, to nie jest dobra sytuacja. Wolę, żeby moi gracze byli na boisku krócej, a grali intensywniej. I myślę, że w krótszych fragmentach Gruszecki może wycisnąć dużo więcej ze gry, że będzie w naturalny sposób bardziej wypoczęty i skoncentrowany.

To bardzo wszechstronny gracz, w zależności od rywala można go ustawiać w inny sposób. Czasem będę chciał, by jako dwójka grał tyłem do kosza, czasem, by był skrzydłowym, który atakuje z obwodu. On może grać z piłką, może grać bez niej. Ma też dobre ciało i możliwości fizyczne do twardej obrony, a ja twierdzę, że dobry atak bierze się z solidnej defensywy – dodaje Mihevc.

Jak mówi Słoweniec – efekty ocenimy po sezonie, ale na razie mamy to, czego chcieliśmy po transferze Gruszeckiego do Torunia. Formę ze Słupska, gdzie trzy sezony temu „Grucha” był graczem, którego oglądało się z przyjemnością.

ŁC

James Harden wymiata w takich butach – sprawdź >>