• Home
  • PLK
  • Czarni nie do zdarcia – ależ ogień w Gryfii!

Czarni nie do zdarcia – ależ ogień w Gryfii!

Share on facebook
Share on twitter

Klub się wali, nie ma pieniędzy, najlepsi gracze odchodzą, a oni pokazują ogromne serce i na przekór wszystkiemu – zwyciężają! W gorącej Gryfii Czarni pokonali Asseco 82:73, m.in. dzięki świetnej grze Drew Brandona.

James Harden wygrywa w takich butach – sprawdź modele >>

Amerykański rozgrywający Czarnych dokonał rzeczy niebywałej – zaliczył pierwsze od ponad trzech lat triple-double w PLK: zdobył 28 punktów, miał 18 zbiórek i 11 asyst. Grał przez 39 minut – musiał tyle, bo rano okazało się, że ze Słupska odchodzą dwaj kluczowi gracze, czyli Dominic Artis i Justin Watts.

Czarni spotkanie z Asseco zaczęli bardzo źle, przegrywali 2:11, pierwszy rzut z gry trafili dopiero po pięciu minutach (oczywiście za sprawą Brandona) – do tego momentu mieli 0/11 z gry. Ale potem zaczęli odrabiać straty, po trójce Piotra Stelmacha prowadzili 19:17.

Kibice w Gryfii, którzy od lat wspierają klub bez względu na okoliczności, po raz kolejny zrobili w hali piekło. A ich koszykarze się odwdzięczyli – Czarni z konieczności grali wąziutką rotacją, ale każdy, kto wchodził na boisku, wnosił, co mógł. Niespełna 20-letni Piotr Powideł zdobył pierwsze punkty w PLK, w sumie rzucił 5 – trafił m.in. za trzy.

Asseco dało się przytłoczyć, dziwny mecz rozgrywał Krzysztof Szubarga, który nie tyle, że nie trafiał, co długo w ogóle unikał rzutów (ostatecznie 0/8 z gry, bez punktu w meczu). Ale jeszcze osiem minut przed końcem było 63:60 dla gości.

Wtedy jednak Czarni zadali decydujące uderzenie – mieli zryw 13:0 po tym, jak trafiali i Brandon, i Stelmach, i Daniel Wall, i Mantas Cesnauskis. Słupszczanie wyszli na prowadzenie 73:63 i choć Asseco zmniejszyło straty, to już nie wróciło do walki o wygraną.

Brawo Czarni, szacunek za to spotkanie!

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

James Harden wygrywa w takich butach – sprawdź modele >>