• Home
  • NBA
  • Człowiek-asysta istnieje naprawdę – to James Harden

Człowiek-asysta istnieje naprawdę – to James Harden

Share on facebook
Share on twitter

Obiecywał, podawał w sparingach, ale przecież w to nie wierzyliśmy. A jednak! W meczu z Los Angeles Lakers brodacz miał aż 17 asyst! Zdobył też 34 punkty.

hardenW czym oni grają? Też możesz mieć buty jak goście z NBA >>

Asysta, punkty, asysta, punkty, asysta, trójka – tak zaczął mecz James Harden, po kilku minutach jego Houston Rockets prowadzili 14:6. To była zresztą ofensywna pierwsza kwarta – zakończyła się wynikiem 38:38.

Ale co tam wynik – w pierwszej połowie najważniejsze były asysty Hardena. Nowy trener Rockets Mike D’Antoni mówił, że chce, by gwiazdor drużyny był w większym stopniu rozgrywającym i w sparingach to działało. W pierwszym meczu sezonu – również.

Do przerwy Harden miał 14 asyst (i 16 punktów), pod koniec trzeciej kwarty tych ostatnich podań było już 17, co było jego nowym rekordem kariery. Rockets prowadzili po 36 minutach 96:90.

Ale w czwartej kwarcie Lakers ich dogonili i wyszli nawet na prowadzenie. Harden, który miał wcześniej kłopoty z faulami (5) i stratami (6), po powrocie na parkiet wrócił do lepiej sobie znanej roli egzekutora, zdobył punkty z wejścia, trafiał z wolnych.

Jednak Lakers, a przede wszystkim wszędobylski Jordan Clarkson (25 punktów 3 przechwyty), nie dali się już pokonać. Dobrze grał także Julius Randle (18 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst), 20 punktów zdobył D’Angelo Russell i pierwsza wygrana Lakers z trenerem Lukiem Waltonem stała się faktem.

Asysty Hardena? Ich średnia wciąż rośnie – zaczęło się od 1,9 w debiutanckim sezonie w Oklahoma City, po przenosinach do Houston było to już 5,8 asysty na mecz. W minionych rozgrywkach – aż 7,5. Przy równocześnie zdobywanych, także rekordowych w karierze, 29,0 punktu na spotkanie.

Swaggy P i jego styl – zobacz buty Nicka Younga >>

ŁC