Dąbrowa wygrywa w Bydgoszczy – Johnson i Artis zamietli

Share on facebook
Share on twitter
Enea Astoria goniła ambitnie, ale liderzy MKS-u w sobotni wieczór byli poza zasięgiem. Goście z Dąbrowy sprawili małą niespodziankę, wygrywając w Bydgoszczy 93:89.
Robert Johnson / fot. Dorota Murska, MKS Dąbrowa

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Dość nietypowo rozpoczęła się pierwsza kwarta, bowiem goście z Dąbrowy Górniczej zdobywali punkty tylko i wyłącznie rzutami za 3 punkty. Przez pierwsze 6 minut MKS trafił aż 6 rzutów z dystansu i po pierwszej kwarcie prowadził 23:15.

Gra Astorii pozostawiała wiele do życzenia – pełno było niezrozumiałych strat jak chociażby kilka błędów kroków. W sumie do przerwy bydgoszczanie aż 12 razy tracili piłkę. MKS nie był jednak mocno dłużny, sam stracił 11 piłek w 20 minut, przez co gościom nie udało się zbudować dużej zaliczki punktowej.

Atak Astorii momentami wyglądał topornie, głównie z uwagi na niegrożącego rzutem z dystansu A.J. Waltona, od którego Dominic Artis odchodził w defensywie na kilka metrów wzorem tego, jak w NBA traktowany jest Ben Simmons.

Udane wejście zaliczył za to rezerwowy rozgrywający bydgoszczan, czyli Marcin Nowakowski, którego 2 trójki pozwoliły gospodarzom nieco wrócić do gry i zniwelować straty do 6 punktów jeszcze przed przerwą.

MKS jednak wrócił dosyć szybko do swojej gry. Błyszczał Robert Johnson, który w całym spotkaniu był bardzo blisko zanotowania triple double – zabrakło 1 zbiórki i 1 asysty (22+9+9). Na swoim poziomie grał także Dominic Artis, którego trójka przez ręce ustanowiła wynik po 3 kwartach – 67:56 dla gości.

Astoria jednak nie składała broni. Coraz lepiej wyglądała defensywa, w której ważną rolę odgrywał Michał Krasuski, specjalnie oddelegowany do krycia Artisa (27 pkt. w meczu). Z kolei w ataku zaskoczył Walton, który nie dość, że trafił trójkę, to potem jeszcze poprawił rzutem z 5 metrów i było już tylko +5 dla MKS-u.

Na parkiecie zrobiło się jeszcze bardziej gorąco, kiedy 2 trójki trafił Michał Aleksandrowicz. Goście jednak mieli w swoich szeregach niezawodnych liderów – Artisa i Johnsona, którzy kolejnymi indywidualnymi akcjami utrzymywali przewagę.

Na ponad 3 minuty do końca zrobiło się jeszcze nerwowo. Astoria dwukrotnie przechwyciła piłkę i zniwelowała straty do 1 punktu. Dobry fragment, ale i cały mecz zaliczył Mateusz Zębski, który ponownie był ważną postacią w walce o zbiórki.

Ostatecznie jednak gospodarze nie dali rady zatrzymać amerykańskich obwodowych. MKS pokonał Astorię 93:89 i ma w tej chwili bilans 4-3. Dla zespołu z Bydgoszczy była to już 5 (w 7 meczach) porażka w tym sezonie.

GS

POLECANE

tagi