• Home
  • NBA
  • Dallas Mavericks – tankowanie to jedyna opcja

Dallas Mavericks – tankowanie to jedyna opcja

Share on facebook
Share on twitter

Z bilansem 4-16 są najgorszym zespołem NBA, a plaga kontuzji nie daje nadziei na szybkie odrodzenie. Klub z Teksasu dotarł nad skraj przepaści i musi podjąć ważne decyzje. A najlepiej – odpuścić sezon.

(fot. Wikimedia)
(fot. Wikimedia)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

No bo jaki wybór mają Mavericks? Mogą oczywiście próbować utrzymać się jeszcze na wąskiej, górskiej ścieżce, ale wyżej niż byli w poprzednich sezonach i tak już raczej nie wejdą. Lepiej skoczyć w dół z nadzieją na miękkie lądowanie i planem na ponowną wspinaczkę na szczyt.

Miało być zupełnie inaczej. Oczywiście, nikt nie liczył, że ekipa z Teksasu wyrośnie na jednego z kandydatów do tytułu, ale po sprowadzeniu Harrisona Barnesa, Andrew Boguta czy nawet Setha Curry’ego oczekiwano, że zacznie się powoli przegrupowywać i zdoła chociaż trochę powalczyć. Póki co jednak sezon 2016/17 w wykonaniu Mavs to jedna wielka katastrofa.

Zespół z Dallas „rywalizuje” o ostatnie miejsce z Philadelphia 76ers, ale ta organizacja jest w zupełnie innej sytuacji i akurat ona już niebawem powinna zanotować gwałtowny progres. Natomiast gra, bilans i statystyki drużyny Ricka Carlisle’a mówią same za siebie.

Mavericks zdobywają co mecz zaledwie 92,3 punktu, co jest najgorszym wynikiem w lidze. Są najsłabsi na tablicach (40,4 zb.), mają najgorszą skuteczność w rzutach z gry (41,2 proc.) i dopiero 28. atak – średnio 97,8 pkt. na 100 posiadań. Lepiej jest z obroną, bo wskaźnik 104,2 pkt. daje im 15. efektywność defensywną, ale niewielkie to pocieszenie.

Głównym problemem Mavs są oczywiście kontuzje – koszykarze z Dallas mają pod tym względem na początku rozgrywek wyjątkowego pecha. Kiedy jeden z zawodników zdoła się wyleczyć i wrócić do gry, jego miejsce na liście kontuzjowanych zaraz zajmuje inny. I tak w kółko.

Do dyspozycji Carlisle’a są już Deron Williams czy Devin Williams, ale przynajmniej wobec tego drugiego stosowane jest jeszcze ograniczenia czasu gry. W kratkę gra również Wesley Matthews, który wrócił po urazie ścięgna Achillesa. Aktualnie na liście kontuzjowanych są Dirk Nowitzki oraz J.J. Barrea, a z dnia na dzień przedłuża się także absencja Curry’ego.

Jakby tego było mało w poniedziałek urazu prawego kolana doznał Bogut. Wyniki badań nie wykazały ponoć niczego poważnego, ale uraz tego typu może poskutkować 2-6 tygodniami przerwy od koszykówki. A to rodzi kolejny problem, wszak to właśnie Australijczyk wymieniany jest jako najpoważniejszy kandydat do wymiany.

Choć Mavericks sami twierdzą, że nie chcą na razie handlować którymkolwiek ze swoich weteranów, w ciągu miesiąca, może dwóch, sytuacja może się diametralnie zmienić – zwłaszcza jeśli nadal będą przegrywać. Dziennikarze ESPN spekulują, że w zamian za Boguta mogliby liczyć na wybór w pierwszej rundzie draftu od któregoś z zespołu mierzącego w play-off (plus dodatki dla zachowania proporcji w salary cap).

To też zespołu nie odmieni, ale coś w Dallas zrobić muszą na pewno. Nowitzki zapewnia, że jego problemy ze zdrowiem nie są na tyle poważne, aby już teraz miał kończyć karierę, ale wciąż nie wiadomo, kiedy dokładnie będzie zdolny do powrotu na parkiet. Na kolejne rozgrywki może już mu zabraknąć pary. Przed sezonem 2017/18, w którym Niemiec ma zarobić 25 mln dolarów, Mavs mają opcję rezygnacji z umowy, więc latem będą mogli dojść do porozumienia.

Ale może Mavericks powinni poważnie zweryfikować swoje możliwości już w tym sezonie? Szanse na awans do play-off i tak są już minimalne – w tej chwili do ósmego miejsca w konferencji tracą aż siedem spotkań. A nawet gdyby się to cudem udało, to przypomnijmy, że od czasu wywalczenia mistrzowskiego tytułu ani razu nie zdołali przebrnąć przez pierwszą rundę.

Na razie właściciel klubu Mark Cuban próbuje jeszcze naginać rzeczywistość – twierdzi, że jego drużyna ma grać „o coś”, a ewentualne tankowanie rozważy być może dopiero w końcowej fazie rozgrywek. Ale na co tu czekać? Nabór w 2017 roku zapowiada się bardzo obiecująco i tankowanie jest właściwie jedyną opcją, którą w Dallas powinni brać już na poważnie pod uwagę.

Zresztą podobne praktyki to jeszcze nie koniec świata – w obliczu plagi kontuzji w rozgrywkach 1996/97 tankował nawet Gregg Popovich, a potem w czerwcu wybrał sobie Tima Duncana. I na bardzo dobre mu to wyszło.

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Mateusz Orlicki