Damian Janiak: Wciąż gramy o ósemkę

Share on facebook
Share on twitter

– Tracimy zbyt wiele punktów przez brak odpowiedniej komunikacji, zaangażowania i determinacji – o nieudanym początku sezonu Energa Kotwicy mówi Damian Janiak, kapitan zespołu z Kołobrzegu.

Damian Janiak / fot. Energa Kotwica Kołobrzeg

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>

Pamela Wrona: Ostatnio zaliczyłeś bardzo dobre spotkania w barwach Kotwicy Kołobrzeg, miałeś m.in. 27 punktów w meczu z STK Czarnymi czy 19 punktów i 7 zbiórek przeciwko WKK Wrocław. Jak oceniasz swoją dyspozycję?

Damian Janiak: Fizycznie czuje się bardzo dobrze, a jeżeli chodzi o formę typowo koszykarską, patrząc na wyniki zespołu, jest przede mną jeszcze sporo pracy.

Jesteś nie tylko kapitanem, ale i ważną postacią w zespole, dźwigającą na swoich barkach kreowanie gry. Jaki jest Twój sposób na pokierowanie zespołem?

Jako kapitan – zawodnik, człowiek bazuje głównie na emocjach, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Ważne jest to, aby nie było bezbarwnie. Uważam, że w pierwszej lidze naprawdę wiele można zdziałać walką, determinacją i charakterem.

Drużyna jest młoda, łącznie z trenerem, dla którego jest to debiut na tym stanowisku. Jak zmienia się zespół? Jaka jest jest jego specyfika?

Zespół jest przede wszystkim nowy i świeży, czego niestety czasami nie da się ukryć. Taka sytuacja wymaga trochę więcej czasu. Pracujemy nad zgraniem, obroną oraz przestojami, przez które przegrywamy mecze.

Czym ta sytuacja różni się od tych drużyn, w których grałeś wcześniej?

Rok w rok, w poprzednich drużynach zaczynałem z mocno dodatnim bilansem, więc teoretycznie łatwiej było oceniać to pozytywnie. Jeśli chodzi o Kotwicę Kołobrzeg, to uważam, że potencjałem ten zespół nie ustępuje żadnej drużynie, w której miałem okazję grać.




Eksperci przed sezonem, bazując na składzie, typowali Was na miejsca 1-5. Obecnie, Kotwica rozegrała siedem spotkań, z czego wygrała tylko jedno. Co jest powodem takiej sytuacji?

Powodów tak naprawdę jest wiele, wszystkiego po trochę. Najważniejszą rzeczą, która wymaga poprawy jest obrona. Tracimy zbyt wiele punktów przez brak odpowiedniej komunikacji, zaangażowania i determinacji. Wiem, że słowami, czy obietnicami nic się tutaj nie zrobi. Trzeba wyjść, wygrać jedno czy dwa spotkania, a wtedy zespół się odblokuje. Dzięki temu będziemy dążyć do przypisywanego miejsca.

Trzy mecze przegraliście nieznacznie- jednym, trzema i czterema punktami, a niemal we wszystkich utrzymywaliście przewagę, po czym ją traciliście i odrabialiście straty dopiero pod koniec ostatniej kwarty. Z czego to wynika?

Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć. Trzecie kwarty są najsłabsze w naszym wykonaniu. To przez ten fragment gry przegrywamy większość spotkań.

Na pewno musimy zmienić nasze nastawienie. Musimy zaszczepić w sobie mentalność zwycięzcy i przede wszystkim grać bardziej zespołowo, przede wszystkim w obronie.

Jedyne zmiany, jakie zapowiada się w klubie, to wzmocnienie na pozycji rozrywającego – dochodzi Adrian Suliński. Jak oceniasz tę decyzję?

Widocznie nasi rozgrywający nie do końca wywiązali się ze swoich obowiązków. Trener wspólnie z zarządem podjęli taką decyzję, więc nie mogę tego oceniać.

Nie jesteście jedyną drużyną, która postanowiła się wzmocnić. Czy w związku z tym, jaki jest teraz cel przed drużyną? Na jakie miejsce obecnie Was stać?

Nasz cel pozostaje taki sam. Mogłoby się wydawać, że jest dla nas nieosiągalny, ale jesteśmy dopiero na początku ligi. Jeszcze dużo spotkań przed nami. Zaczęliśmy słabo, ale mimo wszystko chcemy to zmienić i walczyć o najlepszą ósemkę.

Pamela Wrona, @PulsBasketu

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>