Damian Jeszke – dwie trójki z czwórki

Share on facebook
Share on twitter

21-letni był bohaterem trzeciej dogrywki w meczu z PAOK, w którym zagrał w nowej roli. Bo w tym sezonie „Jeżu” ma być raczej czwórką, a nie trójką.

(Fot. basketballcl.com)
(Fot. basketballcl.com)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

W środowy wieczór Damian Jeszke pierwsze 8 rzutów z gry spudłował. Ale w najważniejszych momentach grał, w sumie aż przez niemal 43 minuty – dłużej na boisku byli w Rosie tylko Tyrone Brazelton i Gary Bell. I w najważniejszym momencie 21-letni spłacił zaufanie trenera.

Trzy! Najpierw 3.09 minuty przed końcem Jeszke wyprowadził Rosę na prowadzenie 82:79, którego wicemistrzowie Polski już nie oddali. Trzy! 74 sekundy później Jeszke dobił rywali z Grecji trafiając na 90:82. I to on ustali wynik meczu na 93:85 dodając punkt z rzutu wolnego.

W sumie 21-letni skrzydłowy miał tylko 2/11 z gry, ale uskładał 9 punktów, 7 zbiórek i 3 asysty. W statystyce +/- miał drugi najlepszy wynik po Bellu – +10. Był zdecydowanie bohaterem drugiego planu.

Jeszke zaskakująco zaczął to spotkanie w piątce na pozycji wysokiego skrzydłowego – była to trochę konieczność, ale w większej mierze plan Wojciecha Kamińskiego. – Robert Witka był przeziębiony, rano nie trenował i źle się czuł. Ale my i tak mamy plan, by ustawiać Damiana na czwórce. W tym sezonie będzie więcej grał na tej pozycji – mówi trener Rosy.

Skąd ta zmiana? – Bo przez dwa lata nie udało nam się z niego zrobić takiej trójki, jaką byśmy chcieli. Ja bardzo mocno chciałem przesunąć go na obwód, przy takich parametrach w Europie gra się na skrzydle. Dla Damiana problemem wciąż jest jednak gra na piłce.

Dlatego podjęliśmy decyzję, że będziemy przesuwać go bardziej pod kosz, żeby jednak nie zamykać go na jednego pozycji. Poza tym Damiana kocha piłka odbita od obręczy – on ma po prostu zmysł i wyczucie do zbiórek, choć nie jest wyjątkowo atletyczny, nie skacze wysoko. Z PAOK zapisano mu 7 zbiórek, ale myślę, że powinno być ich więcej.

Jeszke gra w Rosie już czwarty sezon – poprzedni nie był udany, wszyscy oczekiwali po nim więcej niż 3,9 punktu oraz 2,5 zbiórki. Te rozgrywki gracz z Chełmna zaczął sporo lepiej – w trzech ligowych meczach grał po 27 minut – rzucał średnio po 9,0 punktu, miał po 6,7 zbiórki. Jego rola może być ważniejsza niż dotąd.

Świadomie zrezygnowaliśmy przed sezonem z jednego wysokiego, nie podpisaliśmy kontraktu z Seidem Hajriciem. To dlatego, że chcemy stawiać na Damiana i Łukasza Bonarka – „Jeżu” na razie jest w lepszej formie, dostaje wiele minut. A Roberta Witkę będziemy przesuwać w kierunku pozycji nr 5. On jest duży, doświadczony, wie, jak bronić, także przy pick and rollach – mówi Kamiński.

Oczywiście zmiany w rotacji Rosy wynikają też z faktu przedłużającego się leczenia Daniela Szymkiewicza – trzeba było przegrupować nieco Polaków, stąd planowane nowe role dla Witki, Jeszkego, a także szanse dla Macieja Bojanowskiego. Na marginesie – ten ostatni też trafił bardzo ważną trójkę w dogrywce.

Wracając do Jeszkego – co może być jego atutem na nowej pozycji? – Damian może być dobrą tzw. stretch four. To już zawodnik doświadczony, który zarazem ma jeszcze i braki, i czas, by je zniwelować. Może lepiej atakować, lepiej bronić. To jego ostatni rok kontraktu z nami, próbujemy go rozwinąć w innym kierunku, nie chcemy go zamykać na jednej pozycji – dodaje trener Rosy.

Jeszke ma też inną ważną właściwość. – Dla niego nie ma znaczenia, czy jest 3. czy 39. minuta meczu. Pamiętacie półfinał Pucharu Polski w Gdyni? Potrzebowaliśmy trójki na dogrywkę i on ją nam dał. Bo Damian po prostu rzuca i w meczu z PAOK to mu powtarzałem – rzucaj. Tylko w jego przypadku ważne jest, by ten rzut był automatyczny, on ma strzelać. Jak zaczyna myśleć o tym, by rzut dopieścić, zaczyna pudłować.

Łukasz Cegliński

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>