Damian Lillard dołożył brakujące elementy

Share on facebook
Share on twitter

Damian Lillard po klęsce w zeszłorocznych play-offach na nadchodzący sezon postawił sobie jasny cel – nie dać się drugi raz zaskoczyć agresywnymi pułapkami ze strony rywala. Wygląda na to, że wyciągnął właściwe wnioski odnośnie przyczyn „sweepu” od Pelicans.

Damian Lillard / fot. wikimedia commons

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Alvin Gentry nie ukrywał, że New Orleans Pelicans w serii z Portland Trail Blazers chcieli za wszelką cenę zabrać piłkę z rąk dwóch najlepszych zawodników przeciwnika – Lillarda i C.J.-a McColluma.

– Po obejrzeniu wielu meczów, w których mogliśmy zobaczyć jak efektywna jest ta dwójka, doszliśmy do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie sprawienie, by pokonał nas ktoś inny. Ten duet ma w sobie coś co powoduje, że inni nagle stają się lepsi. Dlatego spróbowaliśmy wyłączyć z gry obu – wspominał trener Pels dla „The Athletic”.

Wysokie podwojenia, warunki fizyczne Anthony’ego Davisa i znakomita obrona Jrue Holidaya – najlepszego zawodnika na parkiecie w serii z Davisem oraz Lillardem – całkowicie wybiły z rytmu lidera Blazers. Lillard cztery spotkania skończył ze średnią niecałych 19 punktów, 5 asyst, 4 strat, trafiając przy tym ledwie 35% oddanych rzutów.

Przygotowując się do tego pojedynku spodziewałem się wyzwania. Nie przewidziałem jednak, że Pelicans skupią się aż tak bardzo na mnie. Nie miałem wystarczającej siły przebicia na ich taktykę. Byłem w szoku – tłumaczył Lillard.

Rozgrywający Blazers po przeprowadzonej analizie doszedł do wniosku, że taka sytuacja nie może się więcej powtórzyć. Lillard musiał coś zmienić. Dlatego postanowił w swojej grze wprowadzić większą nieobliczalność.

– Gdy tylko uda mi się rozpoznać podwojenie jestem bardziej agresywny. Staram się zmieniać tempo i atakować na różne sposoby (…), pozbywać się piłki szybciej, tak by to rywale byli teraz tymi zaskoczonymi – wyjaśniał najlepszy zawodnik Portland.

I rzeczywiście: Lillard wygląda jakby był lepiej przygotowany na podobne sytuacje. Na kilku przykładach przyjrzyjmy się zatem w jaki sposób „Dame” znalazł nowe metody na pułapki ze strony przeciwników.

1. Naturalnym skutkiem podwojenia dla obrony jest pozostawienie jednego gracza odpuszczonego. Rola kozłującego sprowadza się do odszukania podaniem tego wolnego kolegi – tak by ten mógł skarcić rywala za obroną strategię.

Dobra defensywa będzie w stanie znacznie utrudnić zawodnikowi z piłką to zadanie i do pewnego stopnia odciąć możliwość znalezienia optymalnego dogrania. Z drugiej strony przy umiejętnościach czołowych koszykarzy może to nie mieć większego znaczenia:

via Gfycat

Niesamowite, z jaką łatwością Lillardowi w niełatwych warunkach udało się znaleźć najkorzystniejsze możliwe wyjście. 28-letni rozgrywający na powyższym przykładzie do ostatniej chwili trzymał obronę przeciwnika w niepewności – wydawało się, że Lillard odda rzut, lecz ten całkowicie niespodziewanie posłał piłkę na drugą stronę, w przeciwnym kierunku do wyjścia po zasłonie.

Warto przy tej akcji jeszcze na moment się zatrzymać, bo wyszło w niej czytanie gry na wysokim poziomie. Lillard dostrzegł, że Cory Joseph przesunął się do pomocy do ścinającego po zasłonie Jusufa Nurkicia, przez co pozostawiony na dystansie został Seth Curry:

I dokładnie w to miejsce posłane zostało długie podanie, które w pigułce pokazuje jak Lillard rozwinął się jako kreator.

2. Przy podwojeniach w niektórych sytuacjach rola kozłującego ograniczy się do oddania piłki do najbliższego zawodnika – zazwyczaj do ścinającego lub rozciągającego grę centra. Nurkić w przewagach 4v3 sprawdza się całkiem nieźle (jest procentowo jednym z najlepszych podających na swojej pozycji), a Blazers z Sethem Currym, Rodneyem Hoodem i Enesem Kanterem stanowią większe zagrożenie w wykorzystywaniu pozostawianych przez przeciwnika luk (choć mimo sprowadzenia dodatnich strzelców wciąż zdobywają punkt na posiadanie w akcjach spot-up, a dalsze opcje nadal pozostawiają wątpliwości).

– Jesteśmy lepiej przygotowani jako drużyna, Dame poczynił postęp w pozywaniu się piłki, podobnie jak pozostali zawodnicy w atakowaniu po pułapkach, graniu w nich i wykańczaniu akcji pod koszem – przyznał Terry Stotts. Portland nie jest może zespołem, który wykonuje wiele podań – dolna tercja pod tym względem – aczkolwiek potrafi wprawić piłkę w ruch, przenieść ją z jednej strony na drugą i znaleźć optymalną pozycję do rzutu:

via Gfycat

Widzimy, że Lillard po podwojeniu dograł do Nurkicia, do którego wyszło dwóch zawodników z pomocy. Bośniak znalazł podaniem Al-Farouqa Aminu i ten w zasadzie miał już otwartą trójkę. Zdecydował się nie rzucać, po czym rozrzucił akcję do przeciwnego rogu, skąd poszło dodatkowe podanie i Moe Harkless w końcu oddał rzut za 3.

Pytanie czy podobna postawa, gdzie dany gracz rezygnuje z wypracowanej pozycji w play-offach – przy lepiej przygotowanej obronie – może nie prowadzić do pustych posiadań, w których akcja sprowadzi się w zasadzie do początku. Dlatego tak istotnym jest, by zawodnicy zadaniowi byli w stanie zamieniać pozostawiane pozycje na punkty – tak aby zminimalizować sytuacje, w których oddawany będzie trudny rzut w ostatnich sekundach posiadania.

3. Błyskawiczne decyzje są widoczne u Lillarda nie tylko przy podaniach, ale również przy samodzielnym wykańczaniu akcji. Zdarzają się sytuacje, w których rozgrywający Blazers przewiduje zamiary obrony i reaguje jeszcze zanim ta zdąży poczynić właściwy ruch.

Na poniższym przykładzie można dostrzec jak Lillard wykorzystuje, że dedykowany obrońca przeszedł mu pod zasłoną, a center przeciwnika nie wyszedł do niego na czas wystarczająco wysoko, przez co pojawiła się okazja do długiej trójki.

via Gfycat

Defensywa przy pułapkach staje się także bardziej rozciągnięta, a pod koszem tworzy się więcej miejsca. Błąd w ustawieniu zawodników broniących pick and rolla lub akcji po koszyczku otwiera okazję dla kozłującego do przedostania się pod obręcz np. poprzez przejście z piłką między dwoma graczami.

via Gfycat

To jest właśnie ta zmiana tempa, kierunków, o której mówił Lillard, opowiadając o swojej większej nieprzewidywalności. Trudno przewidzieć kiedy 28-latek wybierze rzut, a kiedy postanowi podać. Zauważył to trener Blazers, który zwrócił uwagę, że może to wynikać po prostu z większego doświadczenia:

– Myślę, że Dame już wystarczająco zetknął się z pułapkami. Widział je nieco w zeszłym roku i znacznie więcej w tym. Tak jest ze wszystkim, im więcej masz z czymś styczności, tym lepszym stajesz się w danym elemencie – spostrzegł Stotts.

Podsumowanie: Wydaje mi się, że jest to najlepsza wersja Lillarda jaką widzieliśmy w NBA, mimo że ten – do czasu kontuzji McColluma – nie musiał robić tak wiele, co w poprzednich sezonach. Niemniej sukces drużyny będzie w dużym stopniu zależał od jej najważniejszego zawodnika, a Lillard wygląda jakby był lepiej przygotowany na mnogość schematów, którymi rywal może chcieć go spowolnić. Te przynajmniej nie powinny stanowić dla niego takiego szoku.

I choć nie jestem największym optymistą oceniając szanse Blazers w play-offach – głównie przez wgląd na obsadę dalszych pozycji – to umiejętność tego zespołu podniesienia się po porażkach pozwala sądzić, że mogę się w tej kwestii mylić.

Zachód zdaje się wyrównany i tak jak długo jak Portland uda się uniknąć Golden State Warriors, tak długo mogą wierzyć, że pozostaną w grze.

Łukasz Woźny, @l_wozny, Podcast Autora znajdziesz TUTAJ >>

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE