• Home
  • PLK
  • Daniel Szymkiewicz i (nie)porozumienie z trenerem

Daniel Szymkiewicz i (nie)porozumienie z trenerem

Share on facebook
Share on twitter

Rozgrywający Rosy w przyszłym tygodniu ma wrócić do treningów. Jeśli wróci, to obok pytania o powrót do formy, pojawi się też kwestia odbudowania zaufania między nim i Wojciechem Kamińskim.

Daniel Szymkiewicz i Tyrone Brazelton (Fot. Tomasz Fijałkowski)
Daniel Szymkiewicz i Tyrone Brazelton (Fot. Tomasz Fijałkowski)

NBA, Euroliga, PLK – typuj wyniki i wygrywaj >>

Po kontuzji Tyrone’a Brazeltona, który ma pęknięte kości śródstopia i będzie pauzował przez co najmniej kilka tygodni, Rosa znów ma problem z jedynkami. Do dyspozycji Wojciecha Kamińskiego są tylko Jordan Callahan oraz wciąż początkujący w pierwszym zespole Filip Zegzuła.

W naturalny sposób powraca zatem pytanie – co z kontuzjowanym od czterech miesięcy Danielem Szymkiewiczem?

Jacek Jaroszewski, lekarz piłkarskiej reprezentacji Polski, którego pacjentem jest także Szymkiewicz, daje zielone światło – w przyszłym tygodniu 22-letni koszykarz ma wrócić do treningów.

Ale kiedy może wrócić do formy? – Nie wiem, ale nie liczę, że wróci szybko. Czekam na to, co zobaczę. Przed Danielem długa droga, musi dojść do formy, przeskoczyć Filipa Zegzułę, który ostatnio spisywał się nieźle – mówi Kamiński.

Ze słów trenera Rosy łatwo wyczytać nieufność wobec Szymkiewicza. Nie po raz pierwszy – w niedzielę, na konferencji po meczu z Polfarmeksem, nieobecność kontuzjowanego Brazeltona Kamiński pół żartem, ale jednak znacząco, skomentował „syndromem Szymkiewicza”. Zabrzmiało to tak, jakby trener kwestionował kontuzje zawodników.

Tymczasem one są faktem. W przypadku Szymkiewicza – nawet dwie, bo tu nie chodzi tylko o jedną nogę. Pierwszy uraz ciągnie się od sierpnia, od powrotu ze zgrupowania reprezentacji – dotyczył więzadła śródstopia. Klub i zawodnik nie zgadzali się, co do leczenia – w Rosie proponowano zabieg, Szymkiewicz wybrał inne sposoby. Próbując wracać do gry przeciążył drugą nogę.

No i od kilku miesięcy sytuacja się nie zmienia – koszykarz przeszedł w końcu zabiegi, jest w trakcie rehabilitacji, co chwila słyszymy, że już ma wrócić, już od następnego poniedziałku rozpocznie treningi. – Liczę, że skoro teraz mówi tak doktor Jaroszewski, to tak się stanie – mówi Kamiński.

Pytanie, czy razem z formą Szymkiewicza odbudowane zostanie także porozumienie, jakie w poprzednim – udanym dla koszykarza sezonie – mieli trener i zawodnik. Powodów obecnej, wyczuwalnej niechęci nie znamy, możemy się domyślać, że chodzi o różnice zdań odnośnie leczenia i rehabilitacji. Ale ją słychać – u Kamińskiego, gdy mówi o całej sytuacji, u zamkniętego w sobie koszykarza, który – jeśli już odbierze telefon – dopytuje co mówili inni i autoryzuje każde słowo.

Szymkiewicz bliski jest, niestety, stracenia całego sezonu w tym sensie, że czteromiesięczna przerwa, żmudny powrót do treningu, formy i rytmu meczowego, a potem zgrywanie się z w połowie nową drużyną, na dalszy plan zepchną to, co najważniejsze – dalsze postępy i progres w grze.

Rok temu Szymkiewicz wydawał się kandydatem na EuroBasket, teraz – jak mówi Kamiński – mówi wygrać rywalizację z Zegzułą. Do nadrobienia jest sporo.

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

ŁC