PRAISE THE WEAR

Daniel Szymkiewicz – przechwyt Stelmetu po rewelacyjnym sezonie

Daniel Szymkiewicz – przechwyt Stelmetu po rewelacyjnym sezonie

Drużynowe wyniki Stali odwróciły uwagę kibiców od niezwykłego indywidualnego sezonu Daniela Szymkiewicza. W Ostrowie notował najlepsze statystyki w karierze, notując m.in. najlepszy wskaźnik PER wśród wszystkich polskich graczy w lidze.
Daniel Szymkiewicz / fot. Dorota Murska, MKS Dąbrowa Górnicza

PZBUK – zarejestruj się i zgarnij cashback aż 200 złotych! >>

Wszechstronność

Daniel Szymkiewicz miał 8. najlepszy PER w całej lidze i 1. wśród Polaków. Ostatnimi polskimi graczami, którzy mieli ten wskaźnik wyższy byli Mateusz Ponitka oraz Paweł Kikowski w sezonie 2015/16. Generalnie lista naszych zawodników, którzy mieli tak wysoki PER jak Szymkiewicz jest krótka i zawiera graczy u szczytu swoich sportowych karier. 

Daniel Szymkiewicz, mimo 193 cm wzrostu, zbiera ponad 10 proc. możliwych piłek i asystuje przy 20 proc. rzutach zespołu, gdy jest na parkiecie. Już w tym miejscu nowy gracz Stelmetu jest w wąskiej grupie najlepszych graczy PLK, a jeśli dodamy do tego fakt, że w zeszłym sezonie traci piłkę tylko w niecałych 9 proc. przypadków oraz przechwytywał ponad   3 proc., to okazuje się, że w ostatnich 9 sezonach nikt nie był tak wszechstronny i nikt tak rzadko nie tracił piłki, jak on.

Elitarne towarzystwo

Jeśli z tych wyliczeń wyłączymy procent strat, to otrzymujemy taką listę 6 graczy spełniających wyżej wymienione warunki: Walton, Broussard, Lewis, Szymkiewicz, Almeida, Hosley. Co ciekawe, tylko Szymkiewicz i Hosley znaleźli się na tej liście dwukrotnie. Almeidy nikomu nie trzeba przestawiać, Hosley zdobywał mistrzostwa praktycznie w każdym sezonie w PLK, Broussard pełnił bardzo ważną rolę w mistrzowskim Anwilu, Lewis razem z Czarnymi Słupsk wyeliminował Anwil będąc gwiazdą tej serii. 

W przypadku tych zawodników, za ich wszechstronnością szedł także duży wpływ na grę zespołu. Szymkiewicz nie gra na takim poziomie co Almeida czy Hosley, ale ma takie momenty, gdzie w 2-3 minut potrafi przejąć mecz. W Dąbrowie Górniczej w ostatnich 5 minutach zdobył 12 punktów, 9 punktów w 2 minut w pierwszej kwarcie w rewanżu z MKSem czy 9 punktów w 2 minuty przeciwko Kingowi oraz oczywiście predyspozycje defensywne, którymi też potrafi zrobić różnice.

Nowy gracz Stelmetu ma to, czego nie ma Tre Bussey, o którym pisałem ostatnio (TUTAJ>>). Jest bardzo aktywny, waleczny, bije się o piłki po niecelnych rzutach. Duże wrażenie mógł zrobić chociażby mecz z Astorią, w którym nie tylko zdobył 19 punktów, ale przede wszystkim z łatwością był w stanie przejąć ostatnie 2 minuty pierwszej kwarty w ataku i obronie. 

PPP

Ostatni sezon byłego gracza Stali bardzo mocno doceniają także statystyki Synergy. Szymkiewicz był 18. najefektywniejszym graczem PLK w ataku w przeliczeniu na posiadanie oraz 3. w obronie wśród zawodników, którzy zaliczyli co najmniej 50 posiadań. Po obliczeniu różnicy między punktami zdobywanymi oraz traconymi przez tego gracza okazuje się, że był najlepszy w PLK.

.

Ta statystyka znów podkreśla jak dobry był to sezon w wykonaniu Szymkiewicza oraz to, że jego wszechstronność nie ogranicza się tylko zbierania i asystowania, ale również do bycia two-way graczem, czyli bardzo efektywnym zawodnikiem w obronie i ataku.

.

Aż 65 proc. wszystkich swoich rzutów z gry Szymkiewicz oddał z pomalowanego. Trafia stąd dobre 58 proc., jest silny i łatwo dostaje się pod obręcz, więc te wskaźniki nie powinny dziwić. Dodatkowo trafia 35 proc. za 3 co nie jest już złym wynikiem. Gracz obwodowy nie ma problemu z rzucaniem, ale obrona nie kryje go tak ciasno jak, chociażby Zamojskiego.

Kibice w Zielonej Górze będą musieli się przyzwyczaić, że Szymkiewicz nie będzie oddawał tak seryjnie rzutów z dystansu, jak “Zamoj”, zwłaszcza w sytuacjach catch and shoot, które często absorbowały dużą część obrony. Przemysław był w tym świetny i zdobywał 1.241 PPP, zaś Szymkiewicz miał 0.844 PPP w ostatnim sezonie w Stali. 

Co ważne, Szymkiewicz zupełnie rezygnował z rzutów między trumną a linią rzutów za 3 punkty, oddał ich zaledwie 7. Analitycznie to świetna wiadomość dla Stelmetu, bo to najgorsze rzuty, jakie można oddać (chociaż oczywiście są od tego wyjątki) i ogólnie można uznać, że Daniel ma dobrą selekcję rzutową. Dobrze wpisuje się również w styl zeszłorocznej drużyny Tabaka, która oddała tylko 180 rzutów spoza trumny za 2 punkty, a mniej od Stelmetu oddało tylko 6 drużyn.  

W Zielonej Górze

Daniel Szymkiewicz jest dokładnie takim graczem, jakich preferuje Żan Tabak – atletyczny, silny, wszechstronny, potrafi dostać się pod kosz. Jest efektywny w kontrach i dobrze potrafi je również bronić, będąc często pierwszym graczem w obronie. Za wszechstronnością Daniela idzie także efektywność, która była w ligowej czołówce. 

To wszystko robił w Stali, która pod wodzą Łukasza Majewskiego byłą drużyną na nieco ponad 50 proc. zwycięstw. Teraz trafia do drużyny, dla której przegrywanie w PLK to rzadkość. To będzie spory przeskok, tym bardziej że Stelmet gra w VTB i jak zawsze pojawia się pytanie o konwersje statystyk z gorszej drużyny. 

W przypadku Szymkiewicza można być chociaż częściowo spokojnym, bo jego gra opiera się na atletyzmie, sile fizycznej, agresji boiskowej oraz waleczność, a to z kolei wpływa na jego statystyki. W zespole na 80 proc. zwycięstw będzie walczył o piłki po niecelnych rzutach tak samo, jak w drużynie na 40 proc. wygranych. 

Oczywiście, w Stelmecie będzie miał w koło lepszych graczy, rolę i podstawowe statystyki może mieć mniejsze, ale wartość, jakiej poszukuje Tabak ciągle jest taka sama. Duże znaczenie dla sztabu trenerskiego może mieć właśnie jego styl gry i zadziorny charakter, podobny do Marcela Ponitki, z którym teraz będzie grał w jednym zespole. 

Jacek Mazurek, Piotr Alabrudziński, @PulsBasketu

Transfery, nazwiska, składy – wszystkie drużyny sezonu 2020/21 w PLK – TUTAJ >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami