Daria Marciniak: Nikt nie mówi, że będzie łatwo!

Share on facebook
Share on twitter

O przenosinach z Poznania, walce pod koszem z silniejszymi fizycznie rywalkami oraz szansach Ślęzy w nowym sezonie – rozmowa z Darią Marciniak, skrzydłową zespołu z Wrocławia.

Daria Marciniak / fot. Ślęza Wrocław

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>

Jan Delmanowski: Za tobą duża zmiana, po wielu latach odeszłaś z Poznania do Ślęzy Wrocław. Co cię skłoniło do podjęcia takiej decyzji?

DM: Na każdego kiedyś przychodzi pora, żeby coś zmienić. Nikt nie powiedział, że będę całe życie grać w Poznaniu. Mam nadzieję, że wyjdzie mi to na dobre. Współpraca z trenerem Rusinem na kadrze świetnie nam się układała, więc to również przyczyniło się do mojej decyzji. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrą stronę.

JD: Bardzo długo grałaś w rozgrywkach 1LK i od dawna pojawiały się w środowisku głosy, że powinnaś już spróbować swoich sił poziom wyżej. Nie uważasz, że trochę późno trafiłaś do ekstraklasy?

DM: Może i były takie rozważania oraz możliwości, ale zawsze chciałam awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej z Poznaniem. Mam tam blisko rodzinę, chłopaka i tam byłam blisko do nich. Ostatecznie nie udało się wywalczyć sportowego awansu, ale wykupienie dzikiej karty umożliwiło nam powrót do ekstraklasy.

Mogłam z AZS-em zagrać ten pierwszy sezon w EBLK po kilkuletniej przerwie, a teraz przyszedł czas na spróbowanie swoich sił w innym mieście i bardzo się z tego cieszę.

JD: Pamiętasz kiedy zadebiutowałaś w ekstraklasie?

DM: W 2010 lub 2011 roku, kiedy trener Szewczyk był trenerem.

JD: Dokładnie, to był sezon 2010/2011, rozegrałaś wtedy 7 spotkań. Jesteś w stanie przypomnieć sobie swój pierwszy mecz na najwyższym szczeblu, czy to już za duży szczegół?

DM: Nie, ale pamiętam ten, kiedy dostałam dużo minut. To było chyba z Gorzowem Wielkopolskim. Grałam sporo, gdyż inne zawodniczki miały kontuzje. Pamiętam dobrze to spotkanie, bo w ostatnich sekundach zła passa dorwała też mnie, złamałam palec. (śmiech)




JD: Wróćmy jeszcze na chwilę do tematu kadry. Terminarz reprezentacji był dość napięty i wymagający, duża ilość zgrupowań z pojedynczymi dniami przerwy oraz udział w turnieju w Chinach, nie zabrakło ci trochę odpoczynku przed tym sezonem?

DM: Miałam tego czasu na regenerację troszeczkę więcej, ponieważ 3 lub 4 mecze przed końcem sezonu skręciłam kostkę, więc moje trenowanie w tamtym okresie nie było na 100%. Na kadrę przyjechałam, gdy jeszcze nie byłam w pełni sił i dopiero na zgrupowaniach doszłam do formy.

Po turnieju w Chinach trener wiedział, że jesteśmy zmęczone i dostałyśmy tak naprawdę 2 tygodnie wolnego. Wiadomo, że nie chodziło o leżenie i całkowity brak ruchu, lecz odpoczynek od samej koszykówki. Potem przyszedł czas na ciężką pracę, by przygotować się do sezonu.

JD: Grasz w tej chwili jako silna skrzydłowa, ale to nadal często strefa podkoszowa. Zwykle są tu zawodniczki, od których mocno różnisz się warunkami fizycznymi. Mówimy tutaj chociażby o wzroście czy sile. Dla przykładu Khaalia Hillsman z Poznania, potężna środkowa. Jak radzisz sobie w takich pojedynkach?

DM: Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Rywalka się przede mną nie położy. Z pewnością nie pozwolę, by to, że ktoś jest silniejszy czy wyższy wystarczało, iż może bez problemu wygrać ze mną 1×1. Zawsze walczę, by nadrobić te braki w centymetrach i wyjść zwycięsko z takich pojedynków.

JD: Wspomniałaś o swoim debiucie u trenera Szewczyka. Później tych szkoleniowców jeszcze kilku się przewinęło na twojej drodze. Czy obecny trener, czyli Arkadiusz Rusin przypomina ci swoim stylem pracy, bądź charakterem któregoś z poprzednich szkoleniowców? A może jest to coś całkowicie nowego dla ciebie?

DM: Każdy szkoleniowiec ma swój styl trenowania i wizję gry. Są sytuacje kompletnie nowe dla mnie, ale też pojawiają się ćwiczenia, które bardzo dobrze znam, ponieważ w koszykówce są pewne schematy, które się powtarzają niezależnie od nazwiska trenera.

JD: Jaki cel na ten sezon ma Ślęza Wrocław? Masz jakieś przewidywania? W kontekście meczów przedsezonowych, chociażby wygrana ponad 20 punktami z Wisłą Kraków, będącą już w pełnym składzie robi wrażenie.

DM: Oczywiście chciałybyśmy zdobyć medal i nie ukrywamy tego, ale te pierwsze kilka spotkań pokaże nam, jaką siłą dysponujemy i jak to będzie wyglądać. Na pewno się nie poddamy, nawet gdyby coś poszło nie po naszej myśli to będziemy walczyć, bo sezon jest przecież długi i dopiero na samym końcu będą te najważniejsze mecze.

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

JD: Twój faworyt do mistrzostwa Polski w tegorocznych rozgrywkach?

DM: Bardzo chciałabym zdobyć mistrzostwo ze Ślęzą i będziemy o to walczyć. W tym sezonie są naprawdę wyrównane drużyny. Polkowice mają świetny skład, Wisła również. Na pewno tabela będzie ciasna i wszystko okaże się dopiero na koniec sezonu.

JD: A jak ze zdrowiem obecnie u Darii Marciniak?

DM: Dobrze. Na nic nie narzekam, więc wszystko jest na dobrej drodze.

JD: Zmieniając już temat, będziesz nadal tak aktywnie śledzić rozgrywki 1LM ze względu na Mateusza Bręka, swojego chłopaka?

DM: Pewnie.

JD: Obserwowałaś jego powrót na parkiet po kontuzji w pierwszym meczu?

DM: Miałam akurat wtedy sparingowy mecz z Wisłą, więc nie mogłam oglądać meczu inaugurującego ten sezon 1LM, ale od razu po swoim spotkaniu dostałam informację, że Biofarm Basket Poznań, gdzie gra właśnie mój chłopak, wygrał 1 punktem. Mateusz zagrał naprawdę dobre spotkanie, więc bardzo się ucieszyłam, gdyż długo czekaliśmy na pierwszy mecz po przerwie.

Był to dla nas ciężki rok, powrót po kontuzji kolana wymagał żmudnej rehabilitacji i mnóstwo pracy. Powrót w tak dobrym stylu jest najlepszą nagrodą za włożony wysiłek. Mam nadzieję, że taką formę Mateusz utrzyma i zdrowie będzie już dopisywało, bo tylko tego mu potrzeba. Trzymam za to kciuki!

Jan Delmanowski, @PulsBasketu

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>




Stało się to, czego od dłuższego czasu mogli obawiać się kibice Twardych Pierników. Jako pierwszy drużynę opuścił jednak nie Maurice Watson, a Trevor Thompson – środkowy skorzystał z opcji w kontrakcie i przenosi się do chorwackiego KK Zadar.
27 / 11 / 2021 13:54
Są rewelacją rozgrywek i planują utrzymać się w czołówce tabeli. Czarni właśnie dodali do składu nowego zawodnika – to Marcus Lewis (29 lat, 196 cm), który do Polski trafia prosto z greckiej ekstraklasy. Gra jako rzucający, znany jest ze skoczności.
27 / 11 / 2021 13:30
Reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka z Ivanem Almeidą w składzie pokonała Nigerię 79:71 w pierwszym meczu grupy A afrykańskich eliminacji do Mistrzostw Świata 2023. Znany w Polsce skrzydłowy zagrał naprawdę solidnie, zanotował 13 punktów, 7 zbiórek, 2 asysty i 3 przechwyty, miał ważne akcje w końcówce.
27 / 11 / 2021 11:40

NBA

Bardzo gorąco było w nocy w Detroit i nie chodzi niestety tylko o to, co działo się na parkiecie. W pewnym momencie trzeciej kwarty doszło bowiem do spięcia między LeBronem Jamesem a Isaiah Stewartem. Gracza Pistons z trudem dało się uspokoić.
22 / 11 / 2021 10:05
Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Są rewelacją rozgrywek i planują utrzymać się w czołówce tabeli. Czarni właśnie dodali do składu nowego zawodnika – to Marcus Lewis (29 lat, 196 cm), który do Polski trafia prosto z greckiej ekstraklasy. Gra jako rzucający, znany jest ze skoczności.
27 / 11 / 2021 13:30
Reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka z Ivanem Almeidą w składzie pokonała Nigerię 79:71 w pierwszym meczu grupy A afrykańskich eliminacji do Mistrzostw Świata 2023. Znany w Polsce skrzydłowy zagrał naprawdę solidnie, zanotował 13 punktów, 7 zbiórek, 2 asysty i 3 przechwyty, miał ważne akcje w końcówce.
27 / 11 / 2021 11:40
Trefl Sopot wygrał na wyjeździe z Hapoelem Eilat 89:83 i z bilansem 3-3 awansował z grupy B FIBA Europe Cup! Po wyrównanym starciu sopocianie zagrali naprawdę wyborną końcówkę, a bohaterem był Josh Sharma, który zaliczył dwa kluczowe bloki w ostatnich kilkudziesięciu sekundach spotkania.
Cztery i pół miesiąca trwała pierwsza przygoda trenerska Żana Tabaka po opuszczeniu Polski. W poniedziałek władze Hereda San Pablo Burgos potwierdziły krążące od kilku dni plotki i rozstały się z byłym szkoleniowcem Zastalu Zielona Góra.