• Home
  • PLK
  • Darnell Jackson i wsad LeBrona, który zatrząsł halą

Darnell Jackson i wsad LeBrona, który zatrząsł halą

Share on facebook
Share on twitter

– Nigdy nie widziałem, by ktoś wsadził piłkę z taką siłą! Mike Brown dmuchnął w gwizdek i powiedział tylko: „Koniec treningu” – wspomina grę z LeBronem Jamesem środkowy Rosy Radom.

Darnell Jackson, Shaq i LeBron (Fot. Wikimedia Commons)
Darnell Jackson, Shaq i LeBron (Fot. Wikimedia Commons)

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

31-letni Darnell Jackson już pokazuje, że w PLK może być i bardzo dobrym graczem, i showmanem. Obserwowaliśmy go w sparingu z Asseco, wielki miś, który bawi się koszykówką, wypadł dobrze.

Ale Jackson to także interesujący epizod w karierze – w sezonie 2009/10 „Big D” spędził kilka miesięcy z LeBronem Jamesem i Shaquillem O’Nealem w Cleveland Cavaliers.

Granie z LeBronem i Shaqiem… Dorastałem oglądając Shaqa, jak byłem w szkole czy w liceum, to był to gość, na którego się po prostu czekało. Potem, jak poszedłem na studia, w lidze zaczynał rządzić LeBron. A ja miałem takie szczęście, że trafiłem do klubu, gdzie spotkałem się z oboma – mówi Jackson w rozmowie z PolskiKosz.pl.

Wsad nad Shaqiem się nie liczy!

W treningowych gierkach, wewnętrznych sparingach, zdarzało mi się grać przeciwko obu. To banał, ale przeżycie było niesamowite. Oglądać LeBrona w telewizji to jedno, ale patrzeć na to z bliska, grać z nim lub próbować go na boisku, to coś zupełnie innego. Nie przypominam sobie też, bym widział gościa, który tyle gra i trenuje, gdy ma wolne. LeBron był w hali, gdy przychodziliśmy, już od 6 rano wykonywał jakieś ćwiczenia na siłowni. A Shaq? To był najsilniejszy, najtwardszy gracz, jakiego spotkałem w NBA.

Na treningach bywało śmiesznie, grywałem z Shaqiem jeden na jednego, raz udało mi się nad nim wsadzić. To była dobitka, wyskoczyłem i załadowałem piłkę nad nim. Odwrócił się tylko i powiedział „To się nie liczyło”. Ale odpowiedziałem mu, że oczywiście, że się liczyło. Nie zastawił mnie, to dostał.

Pamiętam jeden trening, graliśmy pięciu na pięciu w treningowej hali w Cleveland. LeBron zebrał piłkę w obronie, wyprowadził kontrę. Zrobił cztery kozły, przebiegł całe boisko i wybił się z linii rzutów wolnych. I nigdy nie widziałem, by ktoś wsadził piłkę w takiej akcji z taką siłą! Konstrukcję kosza naruszył tak, że drgania przeszły nawet na dach. Trener Mike Brown dmuchnął w gwizdek i powiedział: „Koniec treningu”. Miałeś poczucie, słyszałeś to, że rusza się cała hala. Nie widziałem tak szybkiego, tak silnego gościa jak LeBron. On na pewno nie jest z tej planety.

Derrick Rose pokonany w finale NCAA

Darnell Jackson (Fot. Tomasz "Fijołek" Fijałkowski)
Darnell Jackson (Fot. Tomasz „Fijołek” Fijałkowski)

Jackson pochodzi z Oklahoma City, w swoim ostatnim roku w liceum Midwest City miał średnie 18 punktów i 16 zbiórek na mecz. Trafił do silnego Kansas, gdzie grał m.in. ze znanymi z PLK J.R. Giddensem i Russellem Robinsonem, ale przede wszystkim Mario Chalmersem, Brandonem Rushem, Darrellem Arthurem czy Saszą Kaunem.

Do poważniejszego grania przebił się dopiero na ostatnim roku i w sezonie 2007/08 zdobył mistrzostwo NCAA. „Big D” był wówczas czwartym strzelcem zespołu (11,2 punktu) oraz jego najlepszym zbierającym (6,7 zbiórki). W zwycięskim finale z Memphis Derricka Rose’a zdobył 8 punktów i miał 8 zbiórek.

W drafcie z 52. numerem wybrali do Miami Heat, ale tego samego dnia Jackson został przetransferowany do Cavaliers. – Jako debiutant spotkałem się w Cleveland z Benem Wallace’em – świetnym obrońcą, mistrzem NBA. A potem miałem wielkie możliwości podpatrywania gwiazd, z tysięcy graczy udało się to akurat mnie. Miałem szczęście – mówi Jackson.

Walczył w NBA

Miał też pecha – tuż przed pierwszym sezonem doznał kontuzji nadgarstka, zadebiutował z opóźnieniem. Jego najlepszym występem w lidze było 15 punktów i 8 zbiórek w kończącym rozgrywki spotkaniu z Philadelphia 76ers. W sumie, w Cavaliers, Milwaukee Bucks i Sacramento Kings rozegrał 138 meczów – rzucał po 2,2 punktu, miał po 1,7 zbiórki.

Znałem swoje miejsce w szeregu, swoją rolę. Nie byłem gwiazdą, nie miałem być gwiazdą w NBA. Miałem ciężko trenować, uczyć się, walczyć. I to robiłem. Czasem nie da się zrobić więcej. Jako zawodnik, by dokonać czegoś wielkiego, musisz trafić w miejsce, gdzie wszystko się zgra, gdzie dostaniesz prawdziwą szansę pokazania tego, co potrafisz.

Jak jej nie dostajesz, to ciężko utrzymać pozytywne podejście – codziennie trenujesz ciężko, dajesz z siebie wszystko, a siedzisz na ławce. To można zrozumieć, ale trudno się z tym pogodzić. Na dodatek rok w rok do NBA wchodzą gracze młodsi, szybsi. Cieszę się, że miałem szansę spędzić w niej kilka lat – mówi Jackson.

„Robi” wie najlepiej!

darnell_jackson4Przez następne lata Jackson grał na Ukrainie, w Chinach, na Filipinach, w Turcji, w Wenezueli, w D-League, próbował też wrócić do NBA. Teraz podpisał kontrakt z Rosą, co dla klubu z Radomia jest sukcesem.

Co Amerykanin zamierza pokazać w PLK? – Wierzę, że mogę robić na boisku wszystko. Przez lata pracowałem z wieloma dobrymi zawodnikami, trenerami. Delonte West ciągle mi powtarzał: „Nie przywiązuj się do jednej pozycji, bądź rozgrywającym skrzydłowym”.

I ja tak starałem się ćwiczyć – trochę poprawiać umiejętności rozgrywającego, trochę rzucającego, grałem też oczywiście pod koszem. Moje nastawienie i cel były proste – co roku poprawiać wszystko: kozłowanie, drybling, podawanie, rzucanie, manewry pod koszem, ruchy na obwodzie.

W Rosie nie będę robił wszystkiego, mamy ludzi od konkretnych zadań. „Robi” świetnie rzuca z dystansu, podobnie jak G-Bell, a Tyrone dobrze rozgrywa. Moją rolą będzie granie ze wszystkimi chłopakami, słuchanie ich.

Nie wiem o polskiej lidze nic, więc słucham „Robiego”. Powiedziałem mu na początku – idę za tobą, bo ty tu jesteś od lat, wiesz, kto jest kim i czego potrzeba, żeby wygrywać. Będę robił to, czego drużyna będzie potrzebować – kończy Darnell Jackson.

Łukasz Cegliński

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>