Dawaj Polska! Udowodnić wyższość, awansować na EuroBasket

Share on facebook
Share on twitter
Mateusz Ponitka (Fot. Andrzej Romański/PZKosz)
Mateusz Ponitka (Fot. Andrzej Romański/PZKosz)

W sobotę w Tartu trzeba przypomnieć o trochę zapomnianym fakcie – Polska to najlepszy zespół grupy D. Jeśli zagramy na swoim poziomie, to pokonamy Estonię i pojedziemy na mistrzostwa Europy. I w sumie nie ma innej opcji.

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

Mobilizacja w polskiej drużynie jest duża, po klęsce z Białorusią w Polakach jest złość i determinacja, by eliminacje zakończyć zwycięstwem. Nie tylko po to, by oczywiście awansować na EuroBasket, ale też po to, by udowodnić, że są najlepszym zespołem grupy D.

Bo wciąż są.

Mateusz Ponitka, Maciej Lampe, Adam Waczyński i A.J. Slaughter to po prostu najlepsi koszykarze w tej stawce, a gdyby tworzyć ranking łączący graczy wszystkich drużyn, to pod względem umiejętności i doświadczenia w Europie także kilku innych Polaków byłoby nad większością Estończyków, Białorusinów i Portugalczyków.

Na boisko w Tartu trzeba po prostu wyjść z dobrym planem, pełną koncentracją i wolą walki. Wykorzystać przewagi, wygrać, zapewnić sobie trzeci awans z rzędu. Zapomnieć o liczeniu małych punktów.

Na grających jednostronną, nastawioną na rzuty z dystansu koszykówkę Estończyków, trzeba oczywiście uważać. U siebie są groźniejsi niż na wyjazdach – Białoruś pokonali 81:62, Portugalię niemal bliźniaczo, 82:63. W obu meczach trafiali za trzy, odpowiednio 13 i 11 razy, w sumie z 39 proc. skutecznością. Nieźle spisywał się ich lider Rain Veideman, w dwóch spotkaniach Estończycy mieli tylko 19 strat.

Polacy w Lublinie się z nimi męczyli, ale w najważniejszym momencie trener Mike Taylor znalazł piątkę, która dobrą obroną z przejmowaniem rywali w każdej sytuacji, wytrąciła im atuty z rąk, a w ataku odjechała zrywem 17:0. I to jest obiektywna różnica między zespołami – oczywiście na naszą korzyść.

W odróżnieniu od meczu z Białorusią, nie wystarczy jednak tylko o tym wiedzieć – trzeba to pokazać. Bilans 4-1 zamienić na 5-1. Podając pod kosz do Lampego, szukając pozycji dla Waczyńskiego, wykorzystując kreatywność Ponitki, ale też pilnując strzelców rywali, wygrywając sytuacje jeden na jednego w obronie. Grając twardo i jak drużyna. To już w tych eliminacjach było, do tego trzeba wrócić.

Ostatnie dwa mecze nie potwierdziły, że Polacy są faworytem grupy D, że potrafią w niej zagrać najlepiej. Ale to jednak fakt. W sobotę trzeba o nim przypomnieć, zakończyć eliminacje pozytywnym akcentem i wrócić tam, gdzie chcemy robić postępy – na mistrzostwa Europy.

Łukasz Cegliński

Mecz rozpocznie się o godz. 19, transmisja w Polsacie Sport News.

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

POLECANE