Dawid Mazur: Trener, a nie treser

Dawid Mazur: Trener, a nie treser

Share on facebook
Share on twitter
Zamiast kija i marchewki, lepiej pracować z zawodnikiem nad mentalnością, aby sam wytyczał sobie cele i potrafił walczyć z przeciwnościami - mówi Dawid Mazur, trener reprezentacji Polski kadetów oraz pierwszoligowej Timeout Polonii 1912 Leszno.
Trener Mazur i jego reprezentacja Polski U16 / fot. FIBA

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Pamela Wrona: Co było najważniejszym czynnikiem, dzięki któremu udało się Panu odnieść w wakacje sukces z reprezentacją kadetów?

Dawid Mazur: Po pierwsze, to nie mój sukces, tylko całego teamu. Zawodnicy włożyli ogrom pracy, sztab trenerski pracował po nocach i nie można też zapominać o trenerach klubowych. Natomiast ciężko podać tylko jeden czynnik. Myślę, że mogę wymienić kilka kluczowych.

Z pewnością, ważna była ich etyka pracy. Naprawdę ciężko pracowali, ale przede wszystkim mądrze. Oni wiedzieli co grać na różne systemy obrony. Mieli niesamowity spokój. Przegrywaliśmy w meczach, a ci zawodnicy dalej robili swoje i wychodzi z opresji. Kolejny czynnik to charakter. Przez te dwa lata pracy na pewno u wielu zawodników się zmienił. Z maminsynków zrobili się naprawdę zawodnikami z jajami. Oni nie pękali przed nikim.

I na koniec dwa, moim zdaniem najważniejsze czynniki, które miały wpływ na wynik, to: relacje i zaufanie. Mieliśmy bardzo dobre relacje między sobą. To trzeba sobie powiedzieć, że żyliśmy jak rodzina. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy. Były sytuacje kryzysowe, ale potrafiliśmy je rozwiązać w swoim gronie. No i zaufanie. Były jasno określone zasady; “jest czas na pracę, i jest czas na zabawę”. Nie zabieraliśmy im telefonów. Po prostu zaufaliśmy im, że są odpowiedzialnymi ludźmi, a oni to zaufanie oddali trenerom, drużynie.

Pana doświadczenie trenerskie opiera się głównie na pracy z młodzieżą – czym przede wszystkim różni się to od nowej roli – pierwszego szkoleniowca zespołu z zaplecza ekstraklasy?

Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że przede wszystkim detalami. Ponadto w seniorach zagrywki są ustawiane pod umiejętności zawodników, a w młodzieżówce… Nierzadko bywa tak, że ktoś ma zagrywkę i wrzuca ją do swojego zespołu. A czy pasuje? To już inna sprawa.

Kiedyś David Blatt powiedział mi, że trochę zazdrości trenerom drużyn młodzieżowych, bo tam można kształtować charakter zawodnika. Może i tutaj jest różnica. Będę mądrzejszy w połowie sezonu.

Co teraz będzie kluczem w prowadzeniu pierwszoligowego zespołu? Czym kierował się Pan budując go w Lesznie?

Kluczem będzie zespołowość. Chciałbym, żebyśmy grali bardzo zespołowo. Tak też było w każdym zespole, który prowadziłem. Żebyśmy dzielili się piłką. Wiadomo, są liderzy. Jednak o sukcesie końcowym decyduje cała drużyna.

Co do budowania ekipy, to chcieliśmy mieć kilku doświadczonych zawodników, chcieliśmy też pozostawić na kilku graczy, którzy w Lesznie czują się dobrze i potrafią zostawić serce dla Polonii, ale również chcieliśmy mieć takich, którzy mają coś do udowodnienia. I myślę, że właśnie taką ekipę stworzyliśmy.

Co wynika z obserwacji po kilku pierwszych tygodniach przygotowań? Jakim zespołem ma być Polonia Leszno i czym ma wygrywać?

Mamy kilku młodszych zawodników, kilku starszych z ogromnym doświadczeniem. Na pewno chciałbym, żeby zawodnicy grali rozsądnie. Z reguły moje drużyny należą do ekip, które mają mało strat. W każdym meczu kluczem będzie obrona. Zaangażowanie i pozostawienie serca na boisku będzie bardzo ważne. A do tego każdy chyba wie, że od pozycji 1 do 4 u nas każdy może skutecznie rzucić za 3 punkty.

Dojście Filipa Dylewicza to najgłośniejszy transfer tego roku w 1. lidze. Czy zmienia jakoś Wasze cele? O co gracie w tym sezonie?

Kiedy przychodziłem do Leszna, prezes mówił, że chciałby, aby Polonia grała w play-offach. Rozmawiałem z zawodnikami i chcemy grać o coś więcej.

Po pytaniu o weterana, można spytać o wielką nadzieję. Jakim graczem jest Jeremy Sochan, dokąd może zajść i jakie powinien uczynić najbliższe kroki?

JJ jest bardzo uniwersalnym zawodnikiem. W niektórych sparingach grał na pozycji 1, grał też na skrzydle, a jak trzeba było, to grał pod koszem, wykorzystując swoje warunki fizyczne. Wiadomo, że mógł to zrobić na poziomie kadetów. Na wyższym poziomie z pewnością będzie grał tylko na obwodzie. On tam lubi grać i to jest jego miejsce.

A gdzie się może dostać? Do NBA. To jest jego marzenie, to jest jego cel. Ma ku temu wszystkie warunki. Właśnie wyjechał kontynuować swoją przygodę z koszykówką do Stanów Zjednoczonych.

Jak to jest z byciem trenerem w młodzieżowej koszykówce? Mówił Pan niedawno, że w Polsce takiego zawodu nie ma…

W koszykówce młodzieżowej trener jest oczywiście trenerem, ale również kierownikiem, fizjoterapeutą, trenerem przygotowania motorycznego, osobą szukającą sponsorów, czasem i kierowcą, po części ojcem, ale bywają też przypadki, że i przyjacielem.

Tak pisałem, że takiego zawodu nie ma. To zdanie powtarza cały czas Trener Jerzy Szambelan. Trudno jest dzisiaj być tylko trenerem w koszykówce młodzieżowej. W Polsce jest może kilka, kilkanaście osób, które żyją tylko i wyłącznie z “trenerki”. Reszta to nauczyciele, albo ludzie, którzy pracują gdzie indziej i popołudniami bawią się w koszykówkę, nierzadko do tego jeszcze dokładając swoje pieniądze.

Trener – jaki powinien być?

Dobre pytanie, ale chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dzisiaj nie da się być tylko trenerem przez 90 minut na treningu. Trzeba się oddać młodzieży, z nią żyć. W dzisiejszym świecie, w świecie bez relacji, z ukrytymi emocjami stajemy się raczej coachami. Oni wyczują, że ktoś jest trenerem z powołania, albo trenerem, który dorabia do pensji. I to trzeba sobie powiedzieć szczerze. Znam takich trenerów co treningi prowadzą w klapkach, a mówią do swoich zawodników, żeby buty przebierali. Albo mówią, że palenie szkodzi, a sami palą.

Trener – profesor Huciński teraz opowiada, że wielu z nas jest treserami, a nie trenerami, coachami. I ma w tym dużo racji. Sam kiedyś sporo krzyczałem, poganiałem. Działałem na zasadzie kija i marchewki. Dzisiaj wiem, że to nie ma sensu. Dzisiaj wolę pracować nad mentalnością z zawodnikiem, żeby on też sam potrafił wytyczyć sobie cele, żeby potrafił powalczyć z przeciwnościami.

Pamiętam taką sytuację, że miałem zawodnika, który naprawdę miał talent ruchowy. Tzn. ma, bo dalej gra. Warunki jak na jego pozycję bardzo dobre, ale głowa nie pracowała. Przy niepowodzeniu uciekał w kontuzje, bywało że płakał jako małolat. Dzisiaj? Ma niesamowitą pewność siebie, potrafi być liderem nie tylko na boisku. Boję się tylko, że ta pewność siebie jest u niego za wysoka. Trochę sytuacja jak z Ikarem. Najpierw za nisko, teraz za wysoko. Ale jak będzie miał w sobie wiele pokory, to może naprawdę wysoko grać.

Dlatego dobry trener to taki, który nie tylko ma wyniki na miarę potencjału drużyny, ale również, który jest wychowawcą. Choć nie oszukujmy się, że zawsze znajdzie się jakiś zawodnik czy rodzic, który będzie uważał, że trener jest słaby, bo jego córka czy syn nie gra.

Jak jest w rzeczywistości? Z czym musi się mierzyć?

Dzisiaj mówi się, że wyzwaniem dla trenera jest praca z rodzicami. W jakimś stopniu na pewno tak. Ale nie możemy wszystkich rodziców wrzucać do jednego worka. Przykład ostatnich mistrzostw Europy. Takiej współpracy z rodzicami, już podczas samej imprezy życzę każdemu trenerowi.

Z drugiej strony, są też przypadki, gdzie rodzice wymagają sukcesu. Nie patrzą czy ich dziecko robi postęp, czy wciąż cieszy się z grania w basket, tylko patrzą na sukces, na medale, na statuetki na półce. Proszę mi wierzyć, że po 10 latach wszystkie te statuetki czy medale będą w pudle, a charakter człowieka już będzie ciężko zmienić. To jest właśnie to o czym wspomina profesor Huciński.

Opowiedział Pan jak wygląda zawód trenera w młodzieżowej koszykówce – czy kiedykolwiek miał Pan chwilę słabości, zastanawiał się czy to ma sens?

Miałem taką chwilę słabości w 2006 roku. Można powiedzieć, że zastanawiałem się czy nie zrezygnować z bycia trenerem. Ówczesny wiceprezes krakowskiego OZKosz, który również był koordynatorem kadr wojewódzkich w Małopolsce, odsunął mnie od prowadzenia drużyny, tzn. kadry wojewódzkiej. Wtedy naprawdę uznałem, że to nie ma sensu.

Na szczęście przyszedł do mnie mój zawodnik Marek Szumełda – Krzycki i zapytał mnie: “Uczy nas trener, żeby walczyć do końca, żeby się nie podawać w ciężkich chwilach, a teraz sam trener chce zrezygnować?”. Po dwóch, albo trzech miesiącach, zostałem przywrócony do kadry.

Czy mimo różnych trudności, pasja jest silniejsza?

Z pewnością. Najsilniejsza jest chęć pomocy. Chęć bycia potrzebnym. Jak dostaje się od zawodnika SMS: “dziękuję za trenera pomoc i całe wsparcie to mi bardzo pomogło”, albo “dziękuję trenerze za zaufanie”, to jakoś prywatne trudności odchodzą na boczny tor.

Praca z młodzieżą w dzisiejszych czasach jest trudniejsza? Jakie wnioski wyciąga Pan po latach swojej pracy? Czy jest jakiś trend? Jak zmienia się młodzież?

Nie powiedziałbym, że jest trudniejsza. Jest po prostu bardziej wymagająca, bo mają większy dostęp do informacji. Wiedzą co się dzieje w tym czy w tamtym klubie. Na pewno dzisiejsza młodzież jest bardziej zamknięta w sobie, jeśli chodzi o ukazywanie emocji. Wychowani są na smartphonach, gdzie emocje można wyrazić wstawiając emotkę. Gdzie brakuje normalnej rozmowy. Gdzie te relacje w komunikacji są zachwiane.

Pamiętam, jak na konferencji trenerów w Rybniku, a było to chyba z 15 lat temu, jeden z amerykańskich trenerów powiedział, że nie robią czegoś nadzwyczajnego. Proste ćwiczenia, itd. Dzisiaj wiem, że różnica polega w zachowaniu trenerów, w podejściu do zawodników i to jest chyba kluczem do sukcesu. Najpierw my się zmieńmy, a potem próbujmy zmienić młodzież.

Niedawno z kadrą U16 awansował Pan do dywizji A, mamy sukces seniorów na mistrzostwach świata – z jednej strony słyszymy ciągłe narzekania na brak osiągnięć i na brak uzdolnionego młodego pokolenia. Z drugiej strony, czy coś dzieje się w kierunku, aby tę szansę dobrze wykorzystać i pewne rzeczy usprawnić?

Pracowałem przez kilka lat w Komisji Szkoleniowej przy PZKosz i wydaję mi się, że sporo rzeczy się dzieje, żeby koszykówka była na wyższym poziomie. Oczywiście mam tu na myśli obszar szkoleniowy. Powstały SMOKi, są teraz KOSSMy. Tych ośrodków jest coraz więcej. Ponadto szkoleń dla trenerów jest więcej i wydaję mi się, że trenerzy chętniej otwierają się i rozmawiają o swoich problemach, o szkoleniu. W najbliższej przyszłości ma ukazać się “Magazyn Trenera” z materiałami szkoleniowymi.

Oczywiście to nie jest tak, że po roku czy dwóch zobaczymy nagły skok w jakości koszykówki. To jest proces, a jak wiadomo zmiany i sam proces potrzebują czasu na efekty.

Pamela Wrona, @PamelaWrona

POLECANE

tagi

Liga poinformowała dziś oficjalnie, że turniej finałowy Suzuki Pucharu Polski ponownie zostanie rozegrany w Arenie Ursynów w Warszawie. Impreza odbędzie się od 13 do 16 lutego 2020 r. Zagra w nich 7 najlepszych drużyn ekstraklasy oraz z urzędu Legia Warszawa, jako gospodarz.
10 / 12 / 2019 13:41
Do gry powrócił już Jakub Schenk, a w środę po kontuzji po raz pierwszy na parkiet wybiegnie Damian Kulig. Polski Cukier już ze znacznie powiększoną rotacją powalczy w Toruniu o drugie zwycięstwo w Lidze Mistrzów – z hiszpańska Manresą.
10 / 12 / 2019 11:54
Jest najlepszym strzelcem Enei Astorii, tylko raz zdobył mniej niż 12 punktów, a przecież dopiero ma 23 lata i jest to jego pierwszy sezon w profesjonalnej koszykówce. Kris Clyburn wyrasta na jedno z największych transferowych odkryć tego sezonu.
9 / 12 / 2019 18:41

NBA

W najnowszym odcinku podcastu Kamila Chanasa gośćmi są młodzi zawodnicy Sląska Wrocław – Aleksander Dziewa i Jakub Musiał. Czym zaskoczyła ich ekstraklasa i jak widzą swoje koszykarskie kariery?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Jest najlepszym strzelcem Enei Astorii, tylko raz zdobył mniej niż 12 punktów, a przecież dopiero ma 23 lata i jest to jego pierwszy sezon w profesjonalnej koszykówce. Kris Clyburn wyrasta na jedno z największych transferowych odkryć tego sezonu.
9 / 12 / 2019 18:41
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.
2 / 12 / 2019 10:08