Dawid Mieczkowski: nie dam sobie wejść na głowę!

Dawid Mieczkowski: nie dam sobie wejść na głowę!

Share on facebook
Share on twitter

Nie wyobrażam sobie innego scenariusza, niż awans do playoff – ambitnie mówi Dawid Mieczkowski, 29-letni trener pierwszoligowej Energa Kotwicy Kołobrzeg.

Dawid Mieczkowski / fot. Energa Kotwica Kołobrzeg

To są buty LeBrona Jamesa – chcesz w nich zagrać?> >> 

Energa Kotwica Kołobrzeg w minionym sezonie walczyła o utrzymanie w 1 lidze. W klubie nastąpiła mała rewolucja, bowiem na 10 kolejek przed końcem sezonu, z drużyną pożegnał się ówczesny trener Paweł Blechacz. Jego obowiązki przejął kontuzjowany zawodnik Dawid Mieczkowski (rocznik 1989), który pomógł drużynie utrzymać się w rozgrywkach.
Być może ku zaskoczeniu wielu osób, nadal jest pierwszym trenerem zespołu. Klub pozyskał między innymi doświadczonego Jakuba Zalewskiego, Damiana Janiaka, czy Przemysława Wronę i mają jasno określony cel: walkę o playoffy.

Pamela Wrona: W minionym sezonie, nawracające kontuzje wyeliminowały Pana z gry, niedługo potem przejął Pan obowiązki szkoleniowca. Czy to był wcześniejszy plan, aby zostać trenerem?

Dawid Mieczkowski: Już wcześniej próbowałem się jakoś zabezpieczyć. Przez 8 lat przeszedłem 8 operacji – to mówi samo za siebie. Wiedziałem, że prędzej czy później coś we mnie pęknie i po prostu będę musiał zrezygnować z gry w koszykówkę. Moja ostatnia kontuzja, której doznałem rok temu postawiła „kropkę nad i”.

Zacząłem załatwiać papiery trenerskie, dlatego poniekąd byłem już przygotowany. To była szybka weryfikacja, dużo rzeczy jest dla mnie nowych, przejąłem zespół już w zeszłym sezonie na 10 ostatnich meczów i udało nam się utrzymać w pierwszej lidze, bo taki był wtedy nasz cel.

Klub wyszedł z inicjatywą, aby prowadził Pan drużynę również w tym sezonie? Nie bali się zaryzykować? Obecnie jest Pan najmłodszym trenerem w 1. lidze…

Od razu po zakończeniu sezonu 2017/18, tak naprawdę na drugi dzień, dostałem propozycję od klubu, aby przedłużyć naszą współpracę i poprowadzić zespół również w następnych rozgrywkach ligi. Jest to dla mnie duża szansa.

Doświadczenie koszykarskie było, trenersko był Pan zupełnym debiutantem.

Zdaję sobie sprawę z tego, że być może dla niektórych ludzi jestem na cenzurowanym i od razu mnie skreślają, ale ja nie mam z tym problemu. Nie boję się odpowiedzialności, dlatego zdecydowałem się poprowadzić Kotwicę jako pierwszy trener.

Co do doświadczenia, niektórzy zdobywają je na stażach lub będąc asystentem. Ja zaczynam od razu, zostałem wrzucony na głęboką wodę. Widzę, że mam dużo rzeczy do poprawy, zaczynając ode mnie, a kończąc na zawodnikach i mojej drużynie.
Jestem impulsywny, co chyba widać i pewnie będzie tak jeszcze nie raz (śmiech). Później w domu mam czas, aby na spokojnie wszystko dokładnie przeanalizować. Moje zachowanie na ławce trenerskiej, zachowanie zawodników na boisku – staram się cały czas wyciągać wnioski.

Dużo rzeczy jest dla mnie nowych i dopiero będę się wszystkiego uczył. A człowiek najlepiej uczy się na błędach.

Z niektórymi zawodnikami grał Pan w jednej drużynie. Nie to kłopotliwe w nowej roli?

Z Damianem Janiakiem znamy się od małego, Patryk Przyborowski prywatnie jest moim przyjacielem, z kilkoma chłopakami graliśmy razem. Jeśli gdzieś już przewijali się w mojej sportowej karierze, łatwiej było dobrać poszczególnych zawodników i skompletować skład. Na samym początku powiedziałem, że poza boiskiem możemy być kumplami, ale wchodzimy na halę i hierarchia musi być zachowana.

Nie dam sobie wejść na głowę. Wiem, że jeśli pozwolę na to na treningu, to już będzie po sezonie, nie będzie już nawet o czym rozmawiać. Wszyscy to respektują, dlatego póki co, jestem zadowolony. Zawodnicy mnie szanują, nie podważają mojego zdania, mimo, że tak naprawdę jesteśmy rówieśnikami. Wydaje mi się, że te aspekty funkcjonują prawidłowo i wszystko jest OK. Nie wiem jak jest w szatni (śmiech).

Nie mam też problemu, żeby czasem krzyknąć na Patryka Przyborowskiego czy Jakuba Zalewskiego, zwrócić im uwagę. Oni też nie mają żadnego „ale”, bo potrafimy rozgraniczyć nasze relacje.

Za Kotwicą kilka towarzyskich spotkań i minimalnie przegrany (82:83) pierwszy mecz sezonu w Poznaniu. Jakie można wyciągnąć wnioski, jeżeli chodzi o drużynę?

Nie patrzę na sparingi. My sparingi przegrywaliśmy, ale graliśmy je z ekstraklasą, poza Czarnymi, z którymi jesteśmy w jednej lidze, gdzie oni zresztą uważani są za jednych z faworytów.

Rozegraliśmy też dwa mecze z Politechniką Gdańską, o której mówi się, że będzie w czołówce drugiej ligi, a pierwszy mecz wygraliśmy 20 punktami, mimo, że nasza gra nie napawała wielkim optymizmem, drugi mecz był dla nas bardzo niewygodny, trochę się męczyliśmy. Dlatego sparingi to jedno, a liga drugie.




Jak ocenia Pan siłę pozostałych drużyn?

Nie będę kwestionował, na papierze na pewno mocne będą Jamalex Polonia Leszno, czy wspomniani STK Czarni Słupsk. Tak naprawdę każdy. Ale mam nadzieję, że najbardziej namiesza Kotwica i na to liczę!

Czy jest Pan zadowolony z okresu przygotowawczego?

Tego obawiałem się najbardziej, pierwszego okresu przygotowawczego. Zadanie nie było proste, bo jednak zespół trzeba dobrze przygotować do nadchodzącego sezonu. Podsumowaniem wszystkiego będzie liga. Teraz mieliśmy mocnych i silnych przeciwników, dlatego ciężko wyciągnąć wnioski. Nie chcę, aby chłopakom przegrywanie weszło w nawyk, żeby mieli spuszczone głowy po porażkach w przedsezonowych sparingach.

Tego bałem się najbardziej, aczkolwiek jestem zadowolony, przede wszystkim z tego jak chłopacy pracują, jak są zaangażowani i dobrani. Widać, że bardzo chcą.

W tym sezonie prawie każdy klub zakontraktował doświadczonych graczy, nawet z ekstraklasy. Może to wpłynąć na jakość ligi?

Zdecydowanie. Bardzo dużo zespołów wzmocniło się graczami z najwyższej klasy rozgrywkowej, którzy na pewno zrobią różnice w lidze. Tacy zawodnicy jak widzieliśmy na sparingu Energa Kotwica Kołobrzeg – STK Czarni Słupsk, gdzie Mantas Cesnauskis w pierwszej połowie rzuca 16 punktów i wykorzystuje skutecznie każdą naszą dziurę i słabsze strony, momenty nieuwagi.

Poziom ligi na pewno podniesie się dzięki takim zawodnikom, a druga strona medalu jest taka, że dzięki temu, moi młodzi zawodnicy jak Szymon Ryżek czy Jakub Stanios mogą się „obijać” z takimi graczami, ucząc się, zbierać doświadczenie.

Przykładowo, z Łukaszem Sewerynem trzeba stać twarzą w twarz. Odsuniesz się na metr, a od razu idzie otwarty rzut. Zawodnicy nie będą się zastanawiać i czekać. Nawet drobna pomoc od takich zawodników jest od razu wykorzystywana, co najczęściej kończy się punktami.

Back on the Court – najlepszy sprzęt na nowy sezon! >>

Czy Kotwica może być czołową drużyną 1 ligi?

Taką mam nadzieję! Innego scenariusza sobie nie wyobrażam, jak nie osiągniecie naszego celu, jakim są playoffy. Nie przewiduję takiej wersji, w której walczylibyśmy o utrzymanie. Od samego początku w klubie były rozmowy o pierwszej ósemce, inaczej też bym się za to nie brał.

Może być Wam ciężko wejść do play-offów? Trzeba przyznać, że konkurencja jest naprawdę mocna, a miejsc tylko 8.

Na pewno nie będzie tak, że inne zespoły się powzmacniały, to ja się wycofam z założonego celu. Playoffy są naszym celem i o nie będziemy walczyć. Sam mam skonstruowany kontrakt w ten sposób, że jeżeli ten plan uda nam się zrealizować, to przedłuża on mi się na drugi sezon, więc jednocześnie walczę o swoją posadę na przyszły rok.  Takiej ligi chyba dawno nie było. Będzie bardzo wyrównana i ciężka. Do każdego meczu trzeba będzie podchodzić indywidualnie, jak do ostatniego, najważniejszego spotkania. Uważam, że każdy z każdym może wygrać i zarówno każdy z każdym może przegrać.

Jakie będą Wasze mocne strony?

O mocnych stronach musimy mówić tak, żeby nasi rywale nie słuchali (śmiech). Na pewno chcemy pokazywać jakąś agresję w obronie, a z tego szybkie przejście do ataku. Chcę, żebyśmy grali po prostu agresywniej. Na razie z rożnym skutkiem to wychodzi, ale tak jak mówiłem, jeszcze mamy trochę czasu, aby nad pewnymi rzeczami popracować. Chciałbym, aby to było naszą mocną stroną.

Do tego, aby chłopacy stworzyli kolektyw. Indywidualnymi akcjami nic nie zrobimy. Nie będzie dzielenia się piłką i grania zespołowego, to będzie ciężko. Wiadomo, są jednostki, które mają być liderami. Po to zostali ściągnięci, aby jakoś ciągnąć resztę. Nawet podczas sparingu z KS Spójnią Stargard, Kubie Zalewskiemu nie szło, ale dał 6 asyst i super. Jest dobrym zawodnikiem i każdy o tym wie, więc nasi przeciwnicy będą go bardzo dobrze i blisko kryć. Damian Janiak tak samo, fajnie czytają grę, mają pełnić kluczową role w zespole, ale przede wszystkim musimy być drużyną.

Cieszę się, że wszyscy trzymają się razem i nie ma żadnych podgrupek.

Pamela Wrona, @PulsBasketu

To są buty LeBrona Jamesa – chcesz w nich zagrać?> >




POLECANE

Medialna sprzeczka pomiędzy prezesem PZKosz Radosławem Piesiewiczem oraz Marcinem Gortatem jest przegięciem i żenadą z obu stron. Obaj pracują nad tym, aby zepsuć tę odrobinę pozytywnego klimatu wokół koszykówki, która pojawiła się po mistrzostwach świata w Chinach.

tagi

NBA

W typowaniach byli wśród faworytów do tytułu, a tymczasem są dopiero na szóstym miejscu w Konferencji Wschodniej. Philadelphia 76ers w ostatnich tygodniach mocno zawodzą. Czy będą w stanie regularnie wygrywać bez dużych zmian personalnych w drużynie?
18 / 01 / 2020 11:13
Ciekawostki z Anwilu, dużo o nowym Stelmecie, trenerzy Tabak i Milicić, wspomnienie „TEGO” meczu playoff Anwil vs. Stelmet, tajemnica świetnej formy – Jarosław Zyskowski jr zdradza mnóstwo intrygujących faktów o swojej karierze i ostatnich sezonach w PLK.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Tę datę można już zakreślić w kalendarzu. Jak potwierdził David Griffin, generalny menedżer New Orleans Pelicans, debiut Ziona Williamsona będzie miał miejsce 22 stycznia w meczu San Antonio Spurs. Najbardziej wyczekiwany debiutant ostatnich lat w końcu zagra w NBA.
15 / 01 / 2020 20:13
Jak to w końcu jest z Clippers? Coraz częściej słyszy się, że wygląda to całkiem inaczej, niż zakładano. Ekipa Doca Rivera na półmetku sezonu regularnego z bilansem 28-13 zajmuje czwarte miejsce w Konferencji Zachodniej i lekko rozczarowuje, nawet jeśli pamiętać o odpoczynkach gwiazd.
15 / 01 / 2020 14:14
Już niedługo reprezentacja Polski w koszykówce 3×3 zagra o spełnienie marzeń. W marcu (i ewentualnie kwietniu), w Indiach, brązowi mistrzowie świata zagrają w turnieju kwalifikacyjny – przygotowania startują jeszcze w styczniu (od 24.01), turniejem w rosyjskim St. Petersburgu.
17 / 01 / 2020 15:35
Stelmet Enea BC walczył dzielnie, jednak na końcu musiał uznać wyższość faworytów z Kubania – Lokomotiw wygrał w Zielonej Górze 85:83. Różnicę zrobili gracze niedawno grający w NBA – Sam Dekker i Mindaugas Kuzminskas, którzy w sumie zdobyli 50 punktów.