Debiutant roku w NBA – po prostu Luka Doncić!

Share on facebook
Share on twitter

Słoweniec w pierwszym roku w NBA zrobił prawdziwą furorę, ale Trae Young wcale nie był aż tak daleko za Luką Donciciem, jak to się wydawało kilka miesięcy temu. Trzecie miejsce dla Deandre Aytona z Phoenix Suns.

Luka Doncić / fot. wikimedia commons

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Gdyby nagroda dla najlepszego debiutanta była przyznawana za przyjemność z oglądania poszczególnych zawodników, to Trae Younga umieściłbym na pierwszym miejscu, tuż przed Marvinem Bagleyem III. I jak chciałbym wygranej rozgrywającego Atlanty Hawks, tak Luka Doncić – mimo spadku skuteczności i fantastycznych ostatnich miesięcy Younga – miał po prostu lepszy sezon, nie będąc przy tym takim obciążeniem w obronie jak Young, który pomimo wyraźnych chęci ma przez swoje warunki fizyczne zadanie wyraźnie utrudnione.

Rookie of the Year
3. Deandre Ayton
2. Trae Young
1. Luka Doncić

Niemniej jeżeli szukać argumentów na korzyść jedynki Hawks, to trzeba spojrzeć w kierunku kreacji innych zawodników i regularnego sprawiania, że ci z Trae Youngiem na parkiecie są wyraźnie lepsi. Ta umiejętność będzie jeszcze bardziej cenna, gdy Youngowi przyjdzie grać z lepszymi kolegami.

Przez sposób, w jaki ten radził sobie z różnymi schematami i przy znakomitej wizji gry można polemizować, czy mimo przewagi Doncicia w większości statystyk, najlepszy atut Younga – uogólniając rozegranie – nie jest na wyższym poziomie niż najlepszy atut Doncicia. Dzięki kombinacji elitarnego czytania gry z dalekimi trójkami nie jest jeszcze przesądzone, że to na pewno Słoweniec będzie najlepszym zawodnikiem ostatniego draftu.

Na trzecim miejscu znalazł się Deandre Ayton, który po cichu zaliczył efektywne double-double w organizacji, która mu specjalnie nie pomagała, szczególnie w ataku. Bahamczyk początkowo był wyjątkowo zagubiony w defensywie, lecz na tym polu zanotował poprawę – także w zaangażowaniu – pokazując przebłyski potencjalnej dominacji po obu stronach parkietu.

1st Team All-Rookie
G: Trae Young
G: Collin Sexton
F: Luka Doncić*
F: Marvin Bagley III
C: Deandre Ayton

Jedyna wątpliwość sprowadza się do obsady drugiego miejsca dla guarda. Shai Gilgeous-Alexander czy Collin Sexton?




Powinniśmy postawić na zawodnika z mniejszą zdobyczą punktową, lecz uniwersalnego, lepszego w obronie i z miejscem w wyjściowej piątce play-offowej drużyny na zachodzie, czy gracza częściej punktującego, na bardzo dobrej skuteczności za 3, ale w zespole tułającym się blisko dna?

Na korzyść Sextona przeważyły widoczny postęp na przestrzeni rozgrywek, znacznie poprawiona selekcja rzutowa po meczu gwiazd i gra niekiedy przyczyniająca się do wygrywania obok dobrego koszykarza, jakim jest Kevin Love. Nie jest też winą Sextona, że ten trafił do Cleveland Cavaliers – organizacji walczącej o jak najwyższe miejsce w drafcie.

*Doncić 83% rozegranych minut spędził jako niski lub silny skrzydłowy, ale jeżeli komuś to nie przeszkadza i chce wybrać pięciu najlepszych debiutantów, nie zważając na pozycje, to może przesunąć Słoweńca z forwarda do guarda i wstawić do piątki Jarena Jacksona Jr.

2nd Team All-Rookie
G: Shai Gilgeous-Alexander
G: Landry Shamet
G*: Kevin Huerter
F: Jaren Jackson Jr.
C: Mitchell Robinson

Częste kłopoty z faulami – te z kolejnymi miesiącami nieco się normowały – i podejrzane rotacje Davida Fizdale’a spowodowały, że Mitchell Robinson rozegrał niemal 1000 minut mniej niż Deandre Ayton. I właśnie gdyby nie ta różnica w czasie gry na korzyść Bahamczyka, Robinson miałby solidne podstawy do ubiegania się o miejsce w pierwszej drużynie dla najlepszych debiutantów i najniższy stopień podium w nagrodzie dla Rookie of the Year.

W krótkim czasie Robinson pokazał rzadko spotykany talent do blokowania rzutów na taką skalę, zgarniając więcej bloków niż Ayton i Jaren Jackson Jr. łącznie.

* Landry Shamet i Kevin Huerter zaliczyli lepszy sezon niż którykolwiek z pozostałych skrzydłowych (Miles/ Mikal Bridges, Harry Giles, Josh Okogie, Rodions Kurucs), dlatego postanowiłem rozszerzyć liczbę guardów kosztem jednego miejsca dla forwarda.  

Łukasz Woźny, @l_wozny, Podcast Autora znajdziesz TUTAJ >>

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi